Menu
Monika Grzelak

Taniec rozwija kobiecość oraz zmysł estetyki

Jak wyglądały i skąd się wzięły najstarsze tańce? Na to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć – taniec nie pozostawia namacalnych śladów. W Europie najwcześniej pisał na ten temat Homer w Iliadzie opisując grecką choreę. Inną wzmianką o tańcu jest fragment Starego Testamentu odnoszący  się do króla Dawida tańczącego przed Arką Przymierza. Także ludy pierwotne wykonywały określone sekwencje ruchów przy prymitywnych dźwiękach. Okazji – zarówno radosnych jak i smutnych – do uskuteczniania czynności, która współcześnie nazwalibyśmy tańcem, było wiele. Wraz z rozwojem kultury, formy te ewoluowały, zyskując ostatecznie kształt znany nam dziś. Jak każda forma sztuki, ma oddziaływać na odbiorcę, jednak jaki wpływ ma na artystę?

Nie jest trudno rozpoznać tancerkę, gdy stoi na scenie w pięknym, mieniącym się stroju, z perfekcyjnym makijażem, w skupieniu czekając na pierwsze dźwięki przygotowanej do show muzyki. Ale czy da się dostrzec w kobiecie cechy tancerki, gdy kroczy ona przez sklepowe alejki, w dłoniach trzymając siatki z zakupami? Wbrew pozorom nie jest to tak trudne, jak może się wydawać.

W postawie i wyglądzie kobiety, która tańczy, łatwo odszukać kilka charakterystycznych cech. Nie trzeba nawet wcale trenować całe życie, by te cechy w sobie wyrobić. Wystarczy już kilka lekcji, które sprawią, że w każdej z nas zajdzie swego rodzaju przemiana. Monika Grzelak, utytułowana tancerka, trenerka i choreograf, założycielka szkoły tańca Dance Avenue w Gdańsku opowiada o tym, jak taniec rozwija kobiecość oraz zmysł estetyki.

PEWNYM KROKIEM, Z PODNIESIONĄ GŁOWĄ

Dlaczego warto zacząć tańczyć? Przede wszystkim dla samej siebie i swojego poczucia własnej wartości. Już po kilku pierwszych lekcjach zaczynamy bardziej doceniać własne ciało. Z treningu na trening pokonujemy drogę od wstydu do pełnej akceptacji. Wreszcie stajemy przed lustrem i stwierdzamy, że kochamy siebie. A tę miłość, która przekłada się na odwagę, widać gołym okiem.

– Taniec sprawił, że stałam się dość wcześnie świadoma swojego ciała. Dzięki temu moje ruchy są bardziej płynne i delikatne. Niejednokrotnie ludzie na ulicy zaczepiają mnie i pytają, czy jestem tancerką, bo tę grację widać z daleka. Dziewczyny, które tańczą, potrafią oczarować kobiecością, wynikającą wyłącznie ze sposobu poruszania się – tłumaczy Monika Grzelak.

MONIKA GRZELAK

MONIKA GRZELAK– V-ce Mistrzyni Świata w salsie, Wielokrotna Mistrzyni Polski, choreograf, tancerka, pedagog.

– Treningi wpływają także pozytywnie na nasze zdrowie. Lepsza kondycja, wytrzymałość, koordynacja ruchowa, widoczne mięśnie. To wszystko sprawia, że czujemy się dobrze. A im lepiej się czujemy, tym bardziej promieniejemy, zarażamy pozytywnym nastawieniem do świata. Za tym idzie więc nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Co ciekawe, odpowiednio dobrane ćwiczenia i przygotowywanie choreografii stymulują pracę tej części mózgu, która jest odpowiedzialna za uczenie się i pamięć, a to zmniejsza ryzyko zachorowania na Alzheimera – dodaje trenerka.

ŁATWIEJSZY START W DOROSŁOŚĆ

Pewność siebie, którą zyskujemy dzięki tańcowi, wpływa nie tylko na nasz zdecydowany krok i prostą sylwetkę. Przekłada się także na wiele innych dziedzin życia – od tych typowo prywatnych, na przykład w relacjach damsko-męskich, po te zawodowe. Warto więc już od najmłodszych lat dawać dzieciom możliwość brania udziału w zajęciach tanecznych, by ułatwić im start w dorosłość.

– Moja pewność siebie, także na scenie, wynika przede wszystkim z licznych turniejów, w których uczestniczyłam. Odbywały się one poza moim rodzinnym miastem, często także w obcych krajach. Abym, rzucona na głęboką wodę, poradziła sobie w trudnych warunkach, a w dodatku osiągała sukcesy, musiałam być bardzo pewna siebie – tłumaczy tancerka. – Teraz, jako trenerka i choreograf, pomagam swoim uczniom wyjść ze strefy komfortu. Staram się jednak robić to w taki sposób, by mogli się też przy tym dobrze bawić. Jestem tancerką, ale również pedagogiem, mam więc świadomość, że występowanie na scenie jest o wiele łatwiejsze, jeżeli oswajamy się z nim w miłej atmosferze. Pozwala to przezwyciężyć strach i wstyd, co w ogólnym rozrachunku znacznie pomaga w życiu codziennym – przekonuje.

KONSEKWENCJA I UPÓR W DĄŻENIU DO CELU

Czego jeszcze mogą nauczyć regularne zajęcia tańca? Oczywiście dyscypliny i organizacji. Gdy włączamy tego typu aktywność do naszego grafiku, musimy tak zagospodarować czas, by móc przyjść kilka razy w tygodniu na konkretną godzinę do studia i poświęcić kilkadziesiąt minut na trening. Z czasem ta samodyscyplina zaczyna ukazywać się także w pozostałych sferach życia – zauważamy, że jesteśmy bardziej poukładane i lepiej radzimy sobie z obowiązkami, a ponadto, w momentach kryzysowych, nie poddajemy się tak łatwo.

– Wyobraźmy sobie sytuację, w której zespół wyjeżdża na pokaz na drugi koniec świata. Ogromny wysiłek podczas treningów, poprzedzonych wieloma godzinami męczącej podróży, doprowadza do momentu, w którym tancerze chcieliby odpuścić. Mają jednak świadomość, że robią to wszystko właśnie dla tych kilku minut na scenie i muszą pokazać się z jak najlepszej strony, dlatego pokonują swoje słabości i walczą do samego końca – opowiada Monika Grzelak.

– To oczywiście dotyczy profesjonalnych tancerzy, natomiast doskonale pokazuje, jak siła, zarówno fizyczna, jak i psychiczna, którą budujemy podczas treningów, przekłada się później w życiu codziennym przede wszystkim na kontrolowanie ciała, ignorowanie zmęczenia w wymagających tego okolicznościach oraz upór i konsekwencję w dążeniu do celu – przekonuje tancerka.

DBAJ O CIAŁO “OD ŚRODKA”

Wróćmy na chwilę do miłości, którą dzięki treningom zaczynamy darzyć swoje ciało. Tutaj, dla zachowania równowagi, bardzo istotna jest odpowiednia dieta – bez niej treningi, mniej lub bardziej wymagające, nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.

– W tańcu niezwykle istotne jest rozsądne odżywianie. Treningi szybko weryfikują, które dziewczyny stosują głodówki lub drastyczne diety, ponieważ nie mają siły podczas zajęć. Działa to również w drugą stronę. Nadmiar niezdrowego jedzenia wpływa na znaczne pogorszenie formy. Nasze ruchy są ograniczone, jesteśmy wolniejsze i mniej gibkie. Warto zatem pamiętać, że dobry trener to także doradca żywieniowy, który przedyskutuje kwestię odżywiania z zespołem, a także dostrzeże problem, jeśli taki u którejś z tancerek się pojawi – zaznacza Monika Grzelak.

PODKREŚL SWOJĄ KOBIECOŚĆ

Środek dnia, ruchliwa ulica. Razem z dziesiątką innych kobiet tancerka przechodzi przez pasy. Tak jak one ma zwykłe jeansy i niczym niewyróżniającą się bluzkę. Ale wygląda jakoś lepiej od nich wszystkich. Dlaczego? Bo jest świadoma swojego ciała i nawet krój codziennych ubrań potrafi dobrać tak, by podkreślić to, co ma najlepsze oraz zamaskować to, czym chwalić się nie chce.

– Stroje na pokazach tanecznych różnią się w zależności od stylu tańca. Nie są to jednak z góry ustalone kostiumy. Dziewczyny, projektując kreacje, by podkreślić swoje atuty i ukryć niedoskonałości, czerpią inspiracje z różnych źródeł, orientują się w aktualnych trendach, obserwują stylizacje gwiazd i pokazy mody. To przekłada się więc także na ich nowoczesny i dostosowany do sylwetki ubiór poza sceną – podkreśla trenerka.

MONIKA GRZELAK

MONIKA GRZELAK– V-ce Mistrzyni Świata w salsie, Wielokrotna Mistrzyni Polski, choreograf, tancerka, pedagog.

– Również panie, które nie tańczą profesjonalnie i nie mają styczności ze strojami pokazowymi, dzięki regularnym treningom zaczynają się ubierać inaczej. Rezygnują z “workowatych”, zbyt dużych ubrań, pozwalają sobie na bardziej kolorowe i dopasowane ciuchy, eksperymentują z wzorami, fasonami i materiałami, by jeszcze lepiej czuć się same z sobą. Ale to wszystko oczywiście wiąże się z tym, o czym wspomniałam na początku, czyli coraz większą pewnością siebie i stopniowym pozbywaniem się wstydu – zaznacza.

NATURALNE PIĘKNO

Skoro poddany analizie został sposób ubierania się pań, które tańczą, nie można pominąć kwestii makijażu. Często widzimy na ulicach kobiety, a nawet nastolatki, mające za mocno podkreślone brwi, zbyt różowe policzki, źle dobrany podkład czy karykaturalne wręcz kreski na powiekach. Często wynika to z faktu, że nieumiejętnie próbują ukryć te elementy urody, które mogłyby przekuć w zalety. Zazwyczaj też nie miały okazji, by “pobawić się” makijażem pod okiem profesjonalisty, który udzieliłby im kilku porad.

– Tancerki już od najmłodszych lat są bardzo mocno malowane na pokazy. Mają wtedy okazję obserwować techniki, które pozwalają na wyeksponowanie ich atutów i zamaskowanie niedoskonałości. Z własnego doświadczenia jednak wiem, że tancerki, które muszą na turniejach pokazywać się w tej mocniejszej wersji makijażu, czują pewien przesyt i na co dzień wybierają delikatny make-up, który tylko podbija ich naturalne piękno – opowiada tancerka.

– Dwa lata temu do mojego studia przyszła dziewczyna, która nawet na treningach miała bardzo mocny makijaż. Estetyczny, ale niedopasowany do okoliczności. Twierdziła, że nie jest w stanie wyjść z domu bez pełnego make-upu, bo czuje się brzydka. Teraz, po dwóch latach regularnych treningów, przychodzi sauté nie tylko na zajęcia, ale potrafi pokazać się w swojej najbardziej naturalnej wersji także w pracy i na imprezach. Co więcej, jest dumna ze swoich piegów, które kiedyś tak skrzętnie próbowała ukrywać. To idealny przykład na to, że taniec pozwala nam spojrzeć na siebie łaskawszym okiem – podsumowuje Monika Grzelak.

Autor: Szkoła Damskiego i Męskiego Stylu.

Zdjęcia: archiwum prywatne Moniki Grzelak.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020