Menu
Piotr Maciejewski

Lotnictwo to pasja i odpowiedzialność

Każdy lot, nawet wykonany tego samego dnia, jest zupełnie inny, stąd aby być dobrym lotnikiem, ale przede wszystkim latać bezpiecznie, trzeba przyswoić wiele zagadnień. Ciągły rozwój, wymiana doświadczeń i poczucie wolności w powietrzu sprawiają, że latanie jest po prostu piękne – mówi Piotr Maciejewski, pilot w Formacji 3AT3 i TS-11 Iskra, współzałożyciel i prezes Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła

Gdyby miał pan postawić diagnozę polskiemu lotnictwu sportowemu, jakie byłyby wnioski?

Piotr Maciejewski – Najrzetelniejszą wiedzę na temat kondycji naszego lotnictwa sportowego miałby Aeroklub Polski, który od 1919 r. trzyma pieczę nad wszystkimi dyscyplinami sportów lotniczych: akrobacją lotniczą, sportem balonowym, sportem samolotowym, sportem szybowcowym, sportem spadochronowym, sportem śmigłowcowym, sportem mikrolotowym i paralotniowym oraz modelarstwem lotniczym i kosmicznym. To dziesiątki pasjonatów, o których mogę powiedzieć jedno – nasi piloci – zawodnicy to światowa czołówka lotnictwa sportowego. Od ponad 70 lat odnosimy ogromne sukcesy na arenach międzynarodowych, zdobywając najwyższe laury na mistrzostwach świata i Europy. Początek polskim sukcesom dało piękne zwycięstwo 28 sierpnia 1932 r. podczas prestiżowych Międzynarodowych Zawodów Samolotów Turystycznych – Challenge w Berlinie, gdzie polska załoga w składzie Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura zdobyła na polskim samolocie RWD-6 pierwsze miejsce, pokonując o wiele bardziej doświadczone lotniczo kraje.

Choć II wojna światowa przyczyniła się do całkowitego zaniku lotnictwa sportowego, zaraz po wojnie zaczęto je systematycznie odbudowywać i odnosić pierwsze sukcesy. Dziś Polacy ze wszystkich międzynarodowych zawodów przywożą medale. Najbardziej utytułowanym polskim sportowcem jest Sebastian Kawa, szybownik, który w swoim dorobku ma 16 złotych medali mistrzostw świata! Samolotowa reprezentacja Polski w tym roku zdominowała 24. Samolotowe Mistrzostwa Świata, zdobywając 6 złotych medali, 4 srebrne i jeden brązowy. Szybowcowe Mistrzostwa w klasie Advanced wygrała Patrycja Pacak na szybowcu Swift S-1. Wojciech Bógdał w sporcie paralotniowym osiągnął praktycznie wszystko: mistrzostwo Polski, Europy i świata oraz mistrzostwo igrzysk sportowych. Takich nazwisk mógłbym wymienić kilkanaście, co świadczy o nieprzeciętnym poziomie naszych lotników.

W mojej ocenie sporty lotnicze ze względu na tradycję powinny być naszym sportem narodowym. Niestety pomimo sukcesów nigdy się tak nie stanie, ponieważ w przeciwieństwie do piłki nożnej czy skoków narciarskich są mało medialne, przyciągają niewielu widzów, a zasady konkurencji są bardziej skomplikowane. W efekcie atrakcyjność dla potencjalnych sponsorów nie jest duża. Są firmy, które wspierają działania naszych sportowców czy lotnictwa, ale to nakłady niewspółmiernie niskie w stosunku do osiągnięć i poziomu, jaki reprezentują polscy lotnicy. Polskie lotnictwo sportowe to tradycja, ogromne doświadczenie, umiejętności oraz pasja, która daje radość, a to przekłada się na sukcesy. Jednak bez dodatkowego wsparcia medialnego i finansowego będzie cieszyć wciąż tylko nieliczną grupę entuzjastów lotniczych.

Czy lotnictwo rekreacyjne i turystyczne zyskuje na popularności? Co najbardziej pociąga ludzi w tym rodzaju aktywności?

Piotr Maciejewski – Zdecydowanie! Sektor General Aviation w Polsce cały czas mocno się rozwija, w szybkim tempie gonimy europejskie kraje, gdzie małe lotnictwo jest bardzo popularne. Polskie ośrodki szkolenia lotniczego w niczym nie ustępują zagranicznym szkołom. Zaczynając od aeroklubów regionalnych, a kończąc na prywatnych ośrodkach lotniczych, mamy możliwość zrobienia uprawnień na wszystkie rodzaje statków powietrznych: szybowce, samoloty, skoki spadochronowe, paralotnie. Coraz bardziej nowoczesna infrastruktura, dostęp do sprzętu i relatywnie niskie koszty szkolenia lotniczego powodują, że lotnictwo staje się bardziej dostępne. Świadczy o tym fakt, że Polska jest bardzo atrakcyjnym krajem dla osób z zachodu i południa Europy, gdzie szkolenie lotnicze jest czasami dwa, a nawet trzy razy droższe niż u nas. Nie jest to już hobby dla najbardziej majętnych osób.

Największym wabikiem, który przyciąga ludzi do lotnictwa, jest jego wyjątkowość owiana nutą tajemniczości, obcowanie z naturą w trzech wymiarach. Każdy lot, nawet wykonany tego samego dnia, jest zupełnie inny, stąd aby być dobrym lotnikiem, ale przede wszystkim latać bezpiecznie, trzeba przyswoić wiele zagadnień. Ciągły rozwój, wymiana doświadczeń i poczucie wolności w powietrzu sprawiają, że latanie jest po prostu piękne.

Czy każdy nadaje się do tego, żeby latać? Jaki rodzaj lotnictwa jest najbardziej atrakcyjny, a jaki wymaga największych umiejętności?

Piotr Maciejewski – Od kilku lat rynek lotniczy rozwija się w bardzo szybkim tempie. Linie lotnicze potrzebują nowych pilotów, ale żeby latać samolotem pasażerskim, pierwszym etapem jest zrobienie licencji turystycznej. Bez niej nie da się zacząć szkolenia na kolejne stopnie lotniczej edukacji, prowadzącej do tego, aby zasiąść w kabinie Boeinga czy Airbusa. Atrakcyjność lotnictwa jest subiektywna. Dla jednych kwintesencją lotnictwa jest lot szybowcem, możliwość wykorzystywania sił natury do poruszania się w przestrzeni. Dla innych wyśnionym zawodem jest praca pilota liniowego. Są też tacy, dla których wojskowe lotnictwo stanowi najwyższy stopień wyszkolenia lotniczego.

Niezależnie od tego, jaki rodzaj lotnictwa jest naszą pasją i na jakim sprzęcie latamy, wiąże się to z ogromną odpowiedzialnością za siebie, osoby na pokładzie i sprzęt. Pamiętajmy, że operujemy w środowisku nieprzyjaznym dla ludzi, w przestrzeni, gdzie królują ptaki. Dlatego musimy podchodzić do lotnictwa z dużym respektem. Każdego można nauczyć latać, ale nie każdy ma predyspozycje do tego, by być świadomym i dobrym pilotem. Tu ogromną rolę odgrywa kadra instruktorska uczelni lotniczych, szkół i aeroklubów, na której spoczywa bardzo duża odpowiedzialność. Każdy kandydat na pilota chłonie wiedzę jak gąbka. To, czego nauczy się od swojego instruktora, będzie miało wpływ na jego karierę lotniczą, a więc na to, czy cali dolecimy na wakacje rejsowym samolotem, czy członek kadry narodowej przywiezie z mistrzostw medal, czy nasze granice będą bezpieczne.

Na każdym etapie szkolenia – czy to w lotnictwie wojskowym, czy cywilnym – jesteśmy sprawdzani przez bardziej doświadczonych pilotów, przechodzimy okresowe badania lekarskie, pilnujemy czasów pracy w powietrzu, żeby latać bezpiecznie. Każdy rodzaj lotnictwa wymaga od pilota najwyższych umiejętności, a odpowiedzialność za lot wzrasta wraz z liczbą pasażerów, wielkością samolotu, skomplikowaniem misji bojowej.

Jak ocenia pan przygotowanie i podejście do lotnictwa u młodych kandydatów na pilotów? Czy pasja idzie w parze z rozwagą i predyspozycjami psychicznymi?

Piotr Maciejewski – W tej kwestii powinni wypowiedzieć się przedstawiciele ośrodków lotniczych, którzy rocznie szkolą na różne uprawnienia lotnicze kilkaset osób z kraju i zza granicy. Ja mam nadzieję, że do lotnictwa trafiają osoby, dla których jest to największa pasja. Wśród moich kolegów pilotów, którzy z racji wykonywanych zawodów latają na różnych statkach powietrznych, w liniach lotniczych, w wojsku czy aeroklubach, nie znam nikogo, dla kogo latanie nie byłoby spełnieniem marzeń. Słyszałem o pilotach, którzy zrobili uprawnienia i latają w liniach lotniczych dlatego, że wynagrodzenia są bardzo atrakcyjne, ale osobiście żadnego nie znam. Pozwala mi to stwierdzić, że ogromna większość pilotów to pasjonaci. Mój instruktor, który przez 25 lat latał samolotami pasażerskimi, zawsze mi powtarzał, że nie przepracował w życiu ani jednego dnia i że latanie to zabawa.

Jak działania założonej przez pana Fundacji wpisują się w popularyzację polskiej myśli technicznej i edukację społeczną w zakresie historii i rozwoju lotnictwa?

Piotr Maciejewski – Głównym celem Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła jest popularyzacja polskiego lotnictwa cywilnego i wojskowego poprzez odbudowę i doprowadzenie do stanu lotnego samolotów zaprojektowanych, wyprodukowanych i użytkowanych w polskim lotnictwie. Aktualnie w naszych zbiorach mamy 2 latające już samoloty, a kolejne 3 czekają na obloty, które powinny się odbyć jeszcze w tym roku. Chcąc przybliżyć ludziom dorobek polskiego lotnictwa, od początku naszej działalności bierzemy udział w największych pokazach lotniczych w kraju i za granicą, gdzie w locie prezentujemy osiągnięcia techniki lotniczej lat 70. XX w.

Prowadzimy prezentacje, publikujemy w prasie branżowej artykuły, ale przede wszystkim spotykamy się z fanami lotnictwa podczas pokazów lotniczych, kiedy to mogą zobaczyć samoloty, które skończyły latać kilkanaście lat temu, a po procesie renowacji wciąż pięknie wyglądają na niebie i cieszą oczy. Maszyny te nie muszą lądować na złomie ani na pomniku w mieście. Współpracujemy z wojskiem, z firmami z branży lotniczej, z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, braliśmy udział w każdej edycji pokazów lotniczych Air Show Radom. Te działania powodują, że świadomość historyczna rośnie, ludzie dowiadują się rzeczy, które bez bezpośredniego kontaktu z maszyną ciężko jest sobie wyobrazić i zrozumieć.

Jakie warunki infrastrukturalne, sprzętowe i szkoleniowe mają dziś w Polsce piloci, ci z dużym stażem i ci stawiający za sterami pierwsze kroki?

Piotr Maciejewski – Polska bardzo szybko goni europejski rynek General Aviation. Jak mówiłem, spora cześć naszego rynku szkoleń lotniczych zarezerwowana jest przez osoby z zachodu lub południa Europy ze względu na dużo niższe koszty szkoleń. Niezależnie od tego można zaobserwować stały rozwój i wzrost sektora lotniczego. Uczestnicy szkoleń lotniczych mają dostęp do sprzętu najwyższej jakości, który moim zdaniem jest o wiele lepszy do szkolenia niż np. przestarzałe Cessny, które wciąż wiodą prym w polskich ośrodkach lotniczych. Na szczęście ich miejsce zajmują nowoczesne konstrukcje, bardziej ekonomiczne i – co ważne –produkowane w Polsce. Ma to ogromny wpływ na jakość szkolenia, ale także na jego koszty, gdyż nowoczesne maszyny są bardziej ekonomiczne i tańsze w utrzymaniu. Tylko w Warszawie i okolicach jest kilkadziesiąt ośrodków lotniczych, gdzie można nauczyć się latać chyba na każdym możliwym statku powietrznym. W wyborze naszej lotniczej drogi ogranicza nas tylko wyobraźnia i budżet.

Co wnosi działalność Fundacji do zasobów muzealnych w zakresie lotnictwa?

Piotr Maciejewski – Fundacja powstała w 2014 r. Przez 5 lat udało nam się zgromadzić ciekawą kolekcję 5 eksponatów. TS-11 Iskra bis D, jedyny w Europie cywilny, latający egzemplarz samolotu TS-11 Iskra. Ciekawostką jest, że doposażyliśmy go w instalację pirotechniczną, która w spektakularny sposób uatrakcyjnia nocne pokazy lotnicze. Kolejny – An-2 – to największy jednosilnikowy, dwupłatowy samolot na świecie, historia polskiego lotnictwa. Mimo że jego konstrukcja jest rosyjska, to w polskich zakładach wyprodukowano ok. 1500 szt. tego samolotu, który wśród pilotów określany jest jako „Pan Samolot”. Mamy w swoim dorobku również drewniany szybowiec Foka-4 oraz samolot PZL-101 Gawron. Nasza działalność wnosi nową jakość do muzealnictwa lotniczego. Założyliśmy, że wszystkie statki powietrzne znajdujące się pod skrzydłami Fundacji będą latać, ich miejsce jest w powietrzu. Można przyjechać do hangaru, przygotować samolot i polecieć, a co ważne, nie trzeba być pilotem. Zapraszamy wszystkich chętnych na lot zapoznawczy jedną z naszych zabytkowych maszyn.

Co jest największym wyzwaniem w przywracaniu do życia zabytków lotnictwa?

Piotr Maciejewski – Największym wyzwaniem w przywróceniu samolotu do lotu są ludzie, mechanicy, którzy potrafią złożyć zabytkowy samolot, osoby z doświadczeniem w pracy przy danym typie. Z naszymi maszynami mieliśmy o tyle łatwo, że wszystkie pochodzą z czasów, nazwijmy to, współczesnych. Mają już swoje lata – np. Iskra ma już ich ponad 40 lat, Antonow niewiele mniej, a mimo to wciąż latają w wojsku czy w aeroklubach. Dostęp do doświadczonych mechaników nie jest jeszcze trudny. Gorzej, jeśli ktoś próbuje odbudować samolot z początków wojny albo nawet sprzed 1939 r. Wtedy proces staje się bardziej skomplikowany.

Drugim kryterium trudności jest finansowanie odbudowy. Często koszt odbudowy samolotu zabytkowego przewyższa kilkukrotnie wartość nowego samolotu, dlatego nie należy tego porównywać. Satysfakcja, że skorupa samolotu, która przez lata stała zapomniana w kącie hangaru, teraz pięknie prezentuje się w powietrzu, jest nie do opisania. Dlatego uważam, że warto próbować, rozmawiać z firmami, starać się zarażać pasją do lotnictwa, bo jak nie raz udowodniono, nawet z największego lotniczego wraku, przy chęciach i wsparciu finansowym, można zbudować piękny samolot.

Jak udaje się pozyskiwać fundusze na rewitalizcję samolotów wyłączonych z eksploatacji?

Piotr Maciejewski – Nasza działalność opiera się na pasji. Osoby, które z nami współpracują, wolontariusze to wielcy fani lotnictwa, piloci, mechanicy, osoby od lat związane z branżą lotniczą. Dzięki ich pracy możemy realizować nasze cele. Fundacja finansowana jest głównie z własnych środków, ale pokrywa to podstawowe potrzeby naszej działalności. Bez wsparcia kapitałowego firm z branży lotniczej nie udałoby się osiągnąć zamierzonych celów. Mieliśmy dużo szczęścia, że na naszej drodze spotkaliśmy ludzi, którzy pasję do lotnictwa łączą z biznesem. Od początku udało nam się zarazić entuzjazmem firmę LOTOS Air – BP Polska Sp.  o.o., która jest naszym partnerem. Jako dostawca paliw lotniczych na największych lotniskach w Polsce wspiera nasze działania głównie pod względem promocji i udziału w pokazach lotniczych, a także paliwa do samolotów. Nasza Iskra spala ok. 600–800 l paliwa na godzinę lotu, a to tylko jeden z wielu kosztów lotu, więc łatwo sobie wyobrazić skalę naszej działalności.

Co dzieje się z maszynami, które dzięki zespołowi Fundacji odzyskują swoją świetność?

Piotr Maciejewski – Wszystkie odbudowane maszyny w sezonie letnim prezentowane są podczas największych pokazów lotniczych w Polsce i Europie. Rocznie latamy na 12–16 imprez lotniczych, gdzie w pokazach dynamicznych prezentujemy nasze osiągnięcia. Dzięki udziałowi w tego typu imprezach gromadzimy środki na utrzymanie samolotów i na ewentualne przyszłe zakupy kolejnych. Organizujemy prezentacje w powietrzu dla prywatnych firm, użyczamy sprzęt do sesji reklamowych. Mało tego, na pokładzie naszego An-2 odbędzie się ślub w powietrzu. Poza zabytkowymi samolotami pod parasolem Fundacji działa jeszcze Formacja 3AT3, która lata na produkowanych w Polsce samolotach Aero AT-3. W tym roku obchodzimy jej 10-lecie, co stawia nas w gronie najdłużej latających cywilnych formacji w kraju.

Co jest pana największą dumą z projektu, biorąc pod uwagę 5 lat działalności Fundacji? Które dokonania mają szczególną wartość dla społeczeństwa i przyszłych pokoleń?

Piotr Maciejewski – Moją, a raczej naszą, bo bez Jakuba Kubickiego, z którym wspólnie założyliśmy Fundację Biało-Czerwone Skrzydła i odbudowaliśmy samolot, największą dumą jest samolot szkolno-bojowy TS-11 Iskra, zaprojektowany przez Tadeusza Sołtyka i wyprodukowany w Polsce. Jest to pierwszy w powojennej historii polski samolot odrzutowy, który do dziś lata w polskim wojsku. Wyszkoliło się na nim kilka pokoleń polskich pilotów, a żeby to bardziej zobrazować, każdy pilot, który aktualnie lata na F-16, Su-22 czy MiG-29, zdobywał szlify na TS-11. Samolot odkupiliśmy od prywatnego kolekcjonera, nie mając najmniejszego pojęcia o odbudowie. Dopiero gdy znalazł się w naszym hangarze, zaczęliśmy kompletować ekipę mechaników, dokumentację i pozwolenia. Po 6 miesięcach ciężkiej pracy od otrzymania zgody prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego na odbudowę samolot – po 10 latach stania w kontenerze – znów wzbił się w powietrze. Mówi się, że ładne samoloty dobrze latają. Iskra jest piękna i tak samo lata.

Jakie cele stawia sobie Fundacja na obecnym etapie?

Piotr Maciejewski – Naszym celem jest rozbudowa naszej floty. Prowadzimy rozmowy w sprawie samolotu TS-8 Bies, PZL-104 Wilga i kilku innych maszyn. W 2020 r. chcemy poświęcić więcej czasu na pokazy za granicą, pokazując piękno polskiego lotnictwa. Marzy nam się własny hangar i lotnisko, ale na to potrzeba ogromnych nakładów. Pewnie kiedyś zrealizujemy te plany, jak wszystko, co do tej pory sobie założyliśmy.

O czym pan marzy nie tylko jako szef Fundacji, ale szerzej jako pilot, pasjonat lotnictwa i działacz rynku lotniczego?

Piotr Maciejewski – Nie ma marzeń zbyt wielkich, więc moim jedynym lotniczym marzeniem jest, aby Fundacja miała zaszczyt i możliwość przejęcia schedy po zespole pokazowym Biało-Czerwone Iskry, który w przyszłym roku kończy działalność wojskową. To ogromne wyzwanie ekonomiczne i logistyczne, ale biorąc pod uwagę nasze dotychczasowe doświadczenie, organizacyjnie jesteśmy w stanie udźwignąć ten projekt. Rozmawiamy z wojskiem, z potencjalnymi partnerami. Kto wie, może od 2021 r. Biało-Czerwone Iskry będą prezentowały nasze narodowe barwy jako największy cywilny zespół pokazowy?

Rozmawiała Małgorzata Szerfer-Niechaj

Fot: archiwum Piotr Maciejewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020