Menu
Fabryka Cukierków „Pszczółka”

Co dalej z lubelską „Pszczółką”

Fabryka Cukierków „Pszczółka” w Lublinie jest obecna na rynku od 68 lat i jak każde polskie przedsiębiorstwo przeszła długą i krętą drogę od małej manufaktury do nowoczesnej fabryki. Obecnie jest to jeden z najnowocześniejszych zakładów produkcji słodyczy w Polsce i co ważne, jego właścicielem nadal jesteśmy my wszyscy, bo fabryka jest częścią Krajowej Spółki Cukrowej, czyli spółki należącej do Skarbu Państwa.

„Pszczółka” jak mało która firma w Polsce miała szczęście do właściciela, który doceniając wieloletnią markę i jej potencjał zdecydował się na ponad 150 milionową inwestycję w nowoczesną fabrykę zlokalizowaną w Lubelskie Strefie Ekonomicznej na Felinie. Uruchomienie inwestycji było wejściem fabryki do pierwszej ligi producentów słodyczy w Polsce i Europie. Jak to jednak bywa, nie wszystko ułożyło się piękne i kolorowo. Fabryka boryka się z problemami: z dostawcami, niestabilnymi cenami surowców, załogą, i wciąż jest na początku drogi walki o rynek z takimi potentatami jak choćby „Wedel”, „Goplana”, „Wawel”. W tej walce szczególne zadanie przypada kadrze zarządzającej zakładem, a tu kryje się kolejna niepewność.

W ostatnim okresie fabryka miała kilku prezesów, począwszy od Leszka Wertejuka a skończywszy na Robercie Rudnickim, z których żaden „nie tchnął specjalnie nowego życia” w zakład. Prezesi przedterminowo zakończyli swoje kadencje zostawiając fabrykę z milionowymi stratami. Obecnie toczy się kolejne postepowanie kwalifikacyjne na nowego prezesa i nowego członka zarządu. Oby Krajowa Spółka Cukrowa wybrała najlepszego kandydata na prezesa! Bo też nowy prezes stanie przed wieloma problemami rynkowymi związanymi z pogorszeniem się koniunktury na rynku słodyczy, wzrostem cen surowców i kosztów pracy, niestabilną sytuacją ekonomiczną na światowych rynkach czy z problemem zatrudnienia odpowiednich pracowników do zarządzania i produkcji. A i nastroje w zakładzie nie są najlepsze, bo pracownicy obawiają się nowego prezesa bez wyraźnej wizji i chęci popchnięcia zakładu na nowe, lepsze tory.

„Pszczółka” potrzebuje nie tylko surowców ale i nowego ducha, prezesa otwartego na świat zewnętrzny i nowe wyzwania – rozwój i eksport. prezesa bez trudnych powiązań, takiego, który nie jest zamknięty w jednej monotonnej branży, bo wtedy trudno o innowacyjność. Prezesa, który ma doświadczenie nie tyle w polityce, co być może w sektorze prywatnym, w którym bardzo dokładnie liczona jest każda wydana złotówka. Jednym słowem, „Pszczółka” potrzebuje Supermana, który wyniesie ją na szczyt i nie pozwoli upaść.

Czy taki prezes się znajdzie? Czy takiego prezesa wybierze Rada Nadzorcza?

To są pytanie, na które niedługo poznamy odpowiedź, bo wybór ma nastąpić jeszcze w tym miesiącu. Miejmy nadzieję, że lubelska „Pszczółka” wsparta przez Krajową Spółkę Cukrową nadal będzie mogła cieszyć nas swoimi wyrobami i dumnie reprezentować nasz region. Tego jej i sobie życzmy.

Krzysztof Stankiewicz

3 odpowiedzi na “Co dalej z lubelską „Pszczółką””

  1. Mar pisze:

    Ciekawe kto będzie tym spadochroniarzem??

  2. Maciej pisze:

    Trzeba mieć tylko nadzieje ze nie wybiorą znowu kogoś z układu .

  3. Magda pisze:

    Trzymamy kciuki za polski produkt i czekamy na wyniki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020