Menu

Z Barbarą Wachowicz o VIP-ach naszych dziejów

Barbara Wachowicz to postać niezwykła – autorka biografii wielkich Polaków, w swojej pisarskiej twórczości poruszająca losy największych postaci naszej kultury, sztuki i polityki. Kobieta pełna pasji – scenarzystka, publicystka, autorka scenariuszy filmowych i widowisk scenicznych. Oddała swoje serce podróżom, w trakcie których poszukuje ducha dawnej Polski. Za swoją działalność wyróżniona licznymi odznaczeniami i nagrodami, a wśród nich Polonia Mater Nostra Est, (Polska Naszą Matką) a zupełnie prywatnie – optymistka, uwielbiająca pracę z młodzieżą.

Fot. A. Perepeczko

Zacznijmy od rozszyfrowania słowa VIP Very Important Person…

– W tłumaczeniu jest to po prostu Bardzo Ważna Persona, ktoś niezwykły, wybitny – autorytet moralny, wzór, sława w swej dziedzinie. Co wyliczywszy – pytam, jakim cudem dane mi było znaleźć się w gronie nominowanych na VIP-a?

Pisarka losu polskiego, Minister Patriotyzmu, Honorowy Ambasador Wschodu, Mistrz Mowy Polskiej. American Biographical Instytute wybrał panią do grona Great Woman XXI Century. Który z licznych tytułów jest pani najbliższy i dlaczego?

Na podlaskich drogach

– Basia z Podlasia…

To kraina pani lat dziecinnych i dom rodzinny, który ukształtował pani pasje i zainteresowania.

– Myśląc o Podlasiu, przywołuję słowa Żeromskiego: Każdy ma swoje miejsce ulubione w dzieciństwie. I to jest ojczyzna duszy. Ojczyzną mojej duszy, myśli i serca jest i pozostanie Podlasie. Sienkiewicz powiedział, że po Powstaniu Styczniowym zgaszono wielki znicz na forum, ale domowe ogniska płonęły jasno i by Polskę zabić – trzeba było zabijać ją w każdym polskim domu. Miałam szczęście wychować się właśnie w takim domu, gdzie płonęło ognisko tradycji i trwała więź historii z losami rodziny.

Jest pani zafascynowana epoką romantyzmu. Czy ta fascynacja ma także źródło w aurze domu rodzinnego?

– Mój ojczysty dziad, Konstanty Wachowicz, w łunie zachodu słońca mówił najwspanialszą baśń: „Ktokolwiek będziesz w nowogródzkiej stronie” – i wiódł nas w zaczarowany krąg Chopina… Wymyślił urzekającą zabawę: porównywanie zjawisk przyrody z opisanymi przez Mickiewicza w „Panu Tadeuszu”. Wkraczaliśmy w świetlisty świat Soplicowa i mroczny czas kibitek III części „Dziadów”, powtarzając za Mickiewiczem przysięgę, że jeśli zapomnimy o nich, to Bóg zapomni o nas. Przed naszymi zachwyconymi oczyma rozwijało się jak złotolity pas słucki bogactwo „Trylogii”.

Co jeszcze dziś może nam dać romantyzm?

– Romantyczny żar słowa i treści rozsądek (jak mówił Norwid) jest wielką spuścizną, z której czerpały hart ducha pokolenia. Kiedy nie mieliśmy armii, rządu, broni – wielka literatura romantyczna była naszym wojskiem, rządem i orężem, co wyraził genialnie Żeromski w scenie deklamacji „Reduty Ordona” w „Syzyfowych pracach”. Romantyzm jawi się nam zazwyczaj jako szalony, tragiczny, powstańczy. A przecież jakże ważna jest Wielka Romantyczna Myśl. Czyliż nie są gorzko aktualne słowa autora „Ksiąg narodu i pielgrzymstwa polskiego”: Cóż to znaczy zdradzić? – pytał Mickiewicz – Zdradzić jest to opuścić ideę trudną do zrealizowania, to porzucić żmudny obowiązek, dla korzyści namacalnych i łatwo uchwytnych. Mówił także, że To tylko dzieło coś warte, z którego człowiek może się poprawić lub mądrości nauczyć. Iluż mądrości mogliby nas wielcy romantycy nauczyć, gdybyśmy ich chcieli posłuchać. Nazywali się pięknie i trafnie – szlachetnie się różniącymi przyjaciółmi. Romantyzm był epoką wielką, która (że znów odwołamy się do Mickiewicza) – Nie ma bezkrólewi duchowych. W naszej epoce bezkrólewia duchowego jakże potrzebni byliby w życiu narodowym różniący się – ale szlachetnie – przyjaciele.

Czyli pisząc o Tadeuszu Kościuszce, Adamie Mickiewiczu, Juliuszu Słowackim, Fryderyku Chopinie, Stefanie Żeromskim, Henryku Sienkiewiczu czy Józefie Piłsudskim, traktuje ich pani jak VIP-ów tamtych czasów?

– Tamtych, naszych i przyszłych. Powiedział z żalem Norwid słowa (na szczęście dziś zupełnie nieaktualne!) – Żyjemy w wieku, kiedy ludzie nienawidzą się jak diabły, ale nikt nie ma odwagi kochać. Bohaterowie, których wybrało moje serce i pióro, mieli odwagę nie tylko by kochać, ale także tę miłość wyznawać – w życiu, działaniach, twórczości. Kochałem tam, w Ojczyźnie serce me zostało – powiedział Adam Mickiewicz. A Słowacki rzekł: Ziarnem Polski być jeden prosty człowiek może. Jak w ziarnku żyta żyje całe przyszłe zboże. Czemuż nie mogę być z Wami? Swoimi nazywam Polaków. Zabierzcie moje serce do Polski – wołał Chopin. Póki starczy mi sił i życia będę razem z Wami służył naszej wspólnej Matce – Ojczyźnie – przysięgał Henryk Sienkiewicz. I powtarzamy słowa Żeromskiego Bądź pozdrowiona cudowna ziemio nasza, którą czciliśmy miłością, gdyś była pod otchłaniami wód niewoli. Bądź pozdrowiona w sercu pokolenia, które jeszcze się morduje i cierpi, i w sercu przyszłych szczęśliwych i radosnych. Bądźmy optymistami i uwierzmy, że są już pokolenia szczęśliwe i radosne.

Ma pani niezliczoną liczbę odznaczeń i orderów, że wymienię tylko niektóre: Złoty Krzyż „Za Zasługi dla ZHP”, Srebrny As Literatury Polskiej, Złoty Mikrofon. Jest pani Laureatką Orderu „Polonia Mater Nostra Est” (Polska Naszą Matką) za wyjątkowy dar przekazywania młodzieży skarbów narodowego dziedzictwa, nagrody Totus Episkopatu Polski „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Które z tych odznaczeń jest Pani szczególnie bliskie i dlaczego?

– Złoty Krzyż Honorowy Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej…

Przyznany za wybitne zasługi w krzewieniu idei i czynów Marszałka Józefa Piłsudskiego i Jego Żołnierzy.

– Na biurku mego ojca, podsztandarowego 2 Pułku Ułanów Grochowskich, stała miniatura sławnej legionowej czwórki. A na czołowym miejscu wisiał portret Piłsudskiego. Tego, który powiedział, że gdy na szale losów miecze rzucono, nie mogło zabraknąć szabli polskiej. Przypominamy dzisiaj jego dramatyczną i krwawą drogę do niepodległości od tajgi Sybiru poprzez epopeję Legionów, po tę wspaniałą chwilę, gdy szarość listopada 1918 roku rozjarzyła się blaskiem – Komendant szedł ulicami wolnej Warszawy i otwierał sejm, mówiąc, że znowu będzie domu swego ojczystego jedynym panem i gospodarzem.

I jest jeszcze jedna honorowa nagroda, wyjątkowo Pani bliska, może nawet najbliższa Honorowa Odznaka Batalionu Armii Krajowej „Zośka”. Przyjaźń z żołnierzami tego Batalionu uważa Pani za niezwykle ważną i cenną w swoim życiu?

To najwspanialsi ludzie naszej epoki, to im należy się tytuł VIP-ów XXI wieku. Przeszli przez wszystkie kręgi piekieł. Garstka, która przeżyła 5 lat okupacji – śmierci, biedy, grozy Ojczyzny mojej (jak powiedział Krzyś Baczyński), a zarazem walki, nauki, pracy. Przeżyli 63 dni Powstania, gdy Braterstwo było Bohaterstwem, a Bohaterstwo Braterstwem, wrócili z obozów do Warszawy, by złożyć do mogił poległych przyjaciół. I gdy zaczęli studia pomni testamentu Krzysztofa, który powiedział: Trzeba nam teraz umierać, by Polska umiała znów żyć – spadły na nich aresztowania niejednokrotnie z wyrokami śmierci. Gdy wyszli z więzień, czy załamali się, zrejterowali w nałogi, uciekli za granicę? Po ukończeniu studiów z najwyższymi odznaczeniami stali się znamienitymi architektami, lekarzami, instruktorami harcerskimi. Zadali kłam konstatacji Norwida, że Polak w Polaku to olbrzym, lecz człowiek w Polaku to nader często karzeł. To oni są przykładem, że Polak w Polaku i człowiek w Polaku mogą być olbrzymami.

W mieście Kosciuszko, z kwiatami magnolii, symbolem Stanu Missisipi (USA)

Kapłan, poeta, wybitny znawca literatury – ksiądz Janusz Pasierb tak ocenił pani dar słowa , przykuwający w sposób niepowtarzalny uwagę widowni i co jest szczególnie ważne – widowni młodej: Pod jej piórem, przed jej obiektywem przeszłość nie jest cokolwiek dalej, lecz zupełnie blisko. Mickiewicz wyjechał przed chwilą, Kościuszko za chwilę wróci. Chopin jeszcze gra. To jest ciągle ta sama Polska. Bezgraniczna – wielkie uniwersum oświecone rozumem ogrzane sercem. Potrafi Pani nakreślić sylwetki wielkich Polaków w sposób jedyny i niepowtarzalny. Jest pani, śmiem twierdzić, jedyną w Polsce osobą, która konsekwentnie zbliża sławne postaci z naszej literatury i historii – nieobecne niestety w naszych mediach. Młodzież przyznała Pani Order Uśmiechu z motywacją: To dzięki niej zstępują z piedestału Bohaterowie Narodowi i najwięksi twórcy literatury, by stać się nam bliskimi. Jak Pani to robi?

– Staram się, zamiast spiżowych pomników wielkich Polaków, pokazać młodzieży żywych ludzi, którzy też kiedyś byli ich rówieśnikami. Bali się matematyki (jak Żeromski i Sienkiewicz), przeżywali młodzieńcze miłości i żarliwe przyjaźnie (Mickiewicz – uduchowiony, romantyczny kochanek Maryli potrafił trzasnąć w łeb lichtarzem rywala – konkurenta o względy ponętnej mężatki). Dlatego ukazuję ich losy i uświadamiam młodzieży, że kochali, cierpieli, błądzili, ale nigdy nie było w ich żywocie podłości. Bo nawet największe dzieło nie usprawiedliwia podłości żywota. Bardzo często wskazuję też, ile jest autobiograficznych wątków w ich arcydziełach. Przecież bohaterowie III części „Dziadów” i „Syzyfowych Prac” to żywe, prawdziwe postaci.

Z harcerzami

Przewędrowała Pani tysiące kilometrów tropami Wielkich Polaków. Od Wielkiej Brytanii po Kanadę, od Italii po Skandynawię. Uważa pani, że kto chce poznać wybitną postać, musi pójść jej śladami? Która z podróży była dla pani najbardziej wzruszająca i piękna?

– Nasze Kresy! Tropy Mickiewicza na Litwie i Białorusi. Niezwykła szansa, by popatrzeć na pejzaże „Pana Tadeusza”, „Ballad i romansów” – które nie utraciły nic ze swojej urody. Sfotografowałam całą inwokację z „Pana Tadeusza” ze świerzopem bursztynowym włącznie… A Niemen – „domowa rzeka”. Dotarłam do Bohatyrowicz. Ostatni mieszkańcy tej, niestety zamierającej już, a tak pięknej wsi, przypomnieli mi wzruszające motto pani Elizy Orzeszkowej – Gniazdo nasze – wszystko nasze. Przeżyliśmy wspólnie uroczystość poświęcenia pomnika powstańców w miejscu kurhanu opisanego w „Nad Niemnem” i słuchaliśmy ech, które tam naprawdę są… Ważna była dla mnie również wyprawa do Narwiku, szlakiem Brygady Strzelców Podhalańskich. Kiedy wspięłam się na górskie ścieżki, gdzie walczyli Podhalanie (co opisał tak mistrzowsko Ksawery Pruszyński w swym wspaniałym reportażu „Droga wiodła przez Narwik”) – towarzyszyła mi fraza z wiersza Broniewskiego (Pruszyńskiemu przypisanego): Droga wiedzie przez fiordy, droga wiedzie przez śniegi, droga wiedzie do Polski ze wszystkich na świecie Norwegii. Bardzo często spotykam się ze zdumionymi pytaniami – To Chopin był w Szkocji?. A przecież to bardzo ważna epoka w jego życiu, udokumentowana obszernymi, barwnymi listami. Miałam niezwykłą szansę wysłuchania koncertu Chopinowskiego w pałacu w Keir, wykonanego na tym samym fortepianie, na którym on grywał. Wiele miejsc można było zwiedzać z jego listami w dłoni jak z przewodnikiem, bo nic od 1848 roku tam się nie zmieniło. Marzył mi się album prezentujący te pałace, parki, wrzosowiska, które opisał. Niestety nie udało mi się zdobyć zrealizować tego marzenia. Ważny jest też Rzym. Niestety zwiedzający wieczne miasto Polacy nie wiedzą, że w najpiękniejszym parku Villa Borghese jest Piazza Enrico Sienkiewicz, reprezentacyjna aleja wiodąca do Placu Hiszpańskiego to Viale Adamo Mickiewicz, a wokół placu jest prawdziwe polskie zagłębie z tablicami poświęconymi Słowackiemu, Norwidowi, Sienkiewiczowi… Może wreszcie jakiś VIP pióra napisze przewodnik o polskich tropach w wiecznym mieście.

W 2017 r., ogłoszonym Rokiem Kościuszki, otrzymała Pani wiele medali za wystawę, książki i spektakle o zwycięzcy spod Racławic. Jest wśród nich prestiżowa odznaka Uniwersytetu Polskiego w Filadelfii. Udało się Pani jako jedynej udokumentować cały amerykański szlak bitewny Tadeusza Kościuszki, na co nie zdobył się nikt z mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy plon tej podróży utrwalony w dwóch książkach.

– Dane mi było odwiedzić wszystkie miejsca, gdzie Kościuszko przeżył 8 lat barwnych, walecznych, chłodnych i głodnych, brawurowych, pełnych niebezpieczeństw, triumfów, radości i przyjaźni. 20 tysięcy kilometrów od rzeki Delaware pod Filadelfią, która była debiutem fortyfikacyjnym młodego inżyniera, poprzez miejsce wielkiego zwycięstwa pod Saratogą, legendę West Point – gdzie dziś istnieje najważniejsza Akademia Militarna USA z pięknym Ogrodem Kościuszki, który założył na skałach… Przejechałam przepiękne amerykańskie Południe, dotarłam do rzek Yadkin i Dan, które stałyby się mogiłą Armii Południowej, gdyby Kościuszko nie zorganizował brawurowej przeprawy… Odkryłam wielkość dokonań naszego bohatera w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Odnalazłam list naczelnego wodza, Jerzego Waszyngtona, pełen zachwytu nad fortyfikacją najważniejszego posterunku Ameryki – jak napisał o twierdzy West Point, stworzonej przez inżyniera Kościuszkę. Na stopniach pomnika Kościuszki, który zdobi plac przed Białym Domem, potomek najsławniejszego prezydenta Stanów Zjednoczonych, twórcy Deklaracji Niepodległości – Thomasa Jeffersona – powiedział mi, że wyryłby na cokole tego pomnika słowa, jakie jego wielki protoplasta napisał do swego dozgonnego przyjaciela Tadeusza Kościuszki: Każdy prawy Amerykanin kocha Cię i czci. I to prawda. Wystarczy odwiedzić miasto Kościuszko w stanie Missisipi, które gdy Warszawa nie miała pomnika Naczelnika – uczciło go bardzo pięknym monumentem, a w Dni Dziedzictwa Polsko-Amerykańskiego dziatwa wytańcowuje tam mazury i polonezy oraz śpiewa hymn poświęcony zwycięzcy spod Racławic.

Czy są takie miejsca w kraju i poza granicami, do których Pani chętnie wraca?

– Poza Podlasiem – Góry Świętokrzyskie „najściślejsza ojczyzna” Żeromskiego, nasze Tatry, a poza granicami – kraina Ani z Zielonego Wzgórza w Kanadzie – Prince Edward Island – Wyspa Księcia Edwarda. Uważam ją za jedno z najczarowniejszych miejsc świata. Miałam szczęście być tam w porze kwitnących tysięcy łubinów zanurzonych w szmaragdach łąk. A wokół morze – szafirowo-błękitne. Zachody słońca – nieprawdopodobna feeria barw. Prześliczna architektura białych domków i kościółków. I w ten urzekający pejzaż wtopieni ludzie. Pogodni, serdeczni i gościnni.

Czy będzie o tej krainie książka?

– Mam nadzieję i chcę ją zadedykować wszystkim Aniom świata.

Pisząc książkę o matkach sławnych Polaków, dokonała Pani niezwykłego odkrycia – odnalazła nieznaną powieść matki Henryka Sienkiewicza!

– Nie udałoby mi się tego dokonać, gdyby nie moja wspaniała sojuszniczka, pani kustosz Michalina Byra z Biblioteki Narodowej. Sienkiewicz u szczytu sławy powiedział: pociąg do literatury odziedziczyłem po matce. I oto odnajdujemy na łamach pisma „Bazar – tygodnik mód” z 1865 roku powieść „Jedynaczka” – pani Stefanii z Cieciszowskich Sienkiewiczowej – barwny moralitet, jak wychowywać młode dziewczęta i wskazać im drogę wyboru takich mężów, którzy byliby nie sługami, ale opiekunami małżonek. Może i w naszej epoce by się tacy przydali…

A nad czym obecnie Pani pracuje?

– Nad opowieścią o Chopinie, zatytułowaną cytatem Norwidowskim „Sercem Polak”.

Czyli opowieść o Chopinie, wielkim kompozytorze, o którym „wszyscy wszystko już wiedzą” poza sporną datą urodzin a Pani wydobędzie nowe nieznane fakty?

– Data urodzin naszego geniusza nie jest sporna. To 1 marca 1810 roku. Dzień potwierdzony przez matkę, siostry i samego bohatera. Trudno znaleźć nieznane fakty z życia Fryderyka, ale może warto przypomnieć: jego radosną młodość, gdy grywał na dożynkach i pędził przez pole, by opasać powrósłem ściętego zboża hożą dziewoję; jego dramatyczne rozterki w czasie powstania listopadowego, gdy chciał wrócić do Polski i stanąć w szeregach obok swoich przyjaciół; jego przepowiednię w czasie Wiosny Ludów: Nie obejdzie się bez strasznych rzeczy, ale na końcu tego wszystkiego jest Polska, świetna, duża, słowem: Polska! Zawsze swoimi nazywam Polaków i tylko z nimi czuję się bliżej Ojczyzny.

Co jeszcze przygotowuje pani poza księgą Chopinowską?

– Wywiad rzekę, z którą mam popłynąć u boku pani Danuty Hanny Jakubowskiej – dla wydawnictwa Iskry.

Na którą to żeglugę ze świętą cierpliwością czeka pan prezes Wiesław Uchański ale ucieszył się z wieści, że będą to opowieści nie tylko o wielkich Polakach, ale także wielkich gwiazdach światowego kina, z którymi przeprowadziła pani fascynujące wywiady. Będą Beatlesi i premiera ich pierwszego filmu. Będą Shirley McLaine, Peter O’Toole, Kirk Douglas…

– Ale będą także w tej wiernej rzece sylwetki zwykłych ludzi – z naszych wsi, z naszych Kresów, pielęgnujący pamięć, ocalający kruszec polskości.

I będą oczywiście Pani ukochani harcerze, bohaterowie sławnego cyklu „Wierna Rzeka Harcerstwa”. Nie może w Roku Stulecia Niepodległości zabraknąć pytania o nich.

Ideały Harcerskie są do dziś aktualne i jakże nam potrzebne. Czuj! Czuwaj! – to hasło zawiera myśl – czuj, czyli miej serce i patrzaj w serce drugiego człowieka, mówiąc po Mickiewiczowsku. Czuwaj nad sobą, byś rósł mądrze i szlachetnie – czuwaj nad tymi, którzy potrzebują pomocy i nad Tą o której mówi harcerska piosenka: Niech nam skrzydła wyrosną, aby czuwać nad Polską.

A tytuł wiernej rzeki – wywiadu z Barbarą Wachowicz, laureatką tytułu VIP, będzie brzmiał?

– „Zakochana w Polsce”.

 

__________________

Rozmawiała: Danuta Hanna Jakubowska

Fot. materiały własne

Artykuły powiązane

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2018