Menu
  • Menu
    Zbigniew Kudrzycki

    Zbigniew Kudrzycki – Gmina Rozogi to brama Mazur

    To tu „spotykają się” Kurpie i Mazury – dwa niezwykle ciekawe historycznie regiony. Każdy z nich ma specyficzną kulturę, a my dajemy możliwość ich poznania – mówi Zbigniew Kudrzycki, wójt gminy Rozogi.

     

    Czy gmina Rozogi to bardziej Kurpie czy Mazury?

    – Gmina Rozogi leży na pograniczu Kurpi i Mazur, nie można więc jednoznacznie stwierdzić, czy jest bardziej kurpiowska czy mazurska. Statystycznie rzecz ujmując, na naszym terenie mieszkają przede wszystkim Kurpie, którzy osiedlili się tu po 1945 r. Uważam, że pasuje do niej określenie brama Mazur, bowiem ci, którzy jadą chociażby do Mikołajek czy Mrągowa, muszą przejechać przez naszą gminę.

    gmina Rozogi

    Jakimi słowami zachęciłby pan turystów do odwiedzenia gminy Rozogi, podkreślając przy tym jej turystyczne walory?

    – Gmina Rozogi ma wiele atutów, wynikających chociażby z jej położenia, o którym przed chwilą mówiłem. To tu „spotykają się” Kurpie i Mazury – dwa niezwykle ciekawe historycznie regiony. Każdy z nich ma specyficzną kulturę, a my dajemy możliwość jej poznania. Stąd mamy blisko w zasadzie wszędzie. Można pojechać do Rucianego Nidy i do Mikołajek, gdzie znajdują się piękne jeziora. Jedno z nich – Nidzkie – słynie z tego, że można po nim pływać na desce surfingowej.

    Gmina Rozogi to przede wszystkim cisza i spokój, jakże pożądane przy szybkim tempie współczesnego życia. Idealnie wypoczną więc u nas ci, którzy cenią relaks z dala od miejskiego zgiełku, w otoczeniu przyrody i pięknych krajobrazów Puszczy Piskiej. Będą mogli chociażby zbierać runo leśne, jagody, grzyby i poznawać uroki natury.

    Gdzie będą mogli się zatrzymać? Czy baza hotelowa w gminie Rozogi jest dobrze rozbudowana?

    – Na chwilę obecną posiadamy ponad sto miejsc noclegowych. Baza hotelowa nie jest zbyt dobrze rozwinięta, ale to nasz ogromny atut. Już wyjaśniam dlaczego. Otóż na terenie naszej gminy bazę noclegową stanowią nie hotele, a gospodarstwa agroturystyczne i małe pensjonaty. Dzięki nim jeszcze bardziej można doświadczyć ciszy i spokoju, których szukają u nas przyjezdni. Kiedy dołożymy do tego zdrowe i tradycyjne jedzenie prosto z przydomowego ogródka i hodowli, okaże się, że ludziom tak naprawdę niewiele potrzeba do szczęścia.

    Wspomniał pan o połączeniu kultur na terenie zarządzanej przez pana gminy. A czy możemy mówić o czymś takim jak kulinarna symbioza, która przejawia się w lokalnym jedzeniu?

    – Jak najbardziej. Kurpie, którzy przez laty zamieszkali na terenie naszej gminy, „przywieźli” tu nie tylko swoją kulturę, lecz także i swoje zwyczaje żywieniowe. Od nich pochodzi bodaj najbardziej znana potrawa naszego regionu – tzw. rejbak, czyli babka ziemniaczana. Co ciekawe, nie ma na nią uniwersalnego przepisu – każda gospodyni ma swoją tajemnicę przyrządzania tego dania, która kryje się w dodatkach. Żadna impreza nie może obyć się też bez ogórka małosolnego ze smalcem i z chlebem. Turyści na pewno z rozkoszą zjedzą świeżo złowione w miejscowych jeziorach ryby, a na deser skosztują drożdżaka – bardzo smacznego ciasta drożdżowego, które popiją przyrządzaną w gospodarstwach agroturystycznych nalewką. Warto też podkreślić, że na naszym terenie działa kilka kół łowieckich, co daje możliwość delektowania się dziczyzną pod różną postacią.

    Rozmawiał Mariusz Gryżewski

    Fot. archiwum Urzędu Gminy Rozogi

    Udostępnij

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *