Menu
  • Menu
    Michał Niezabitowski

    Michał Niezabitowski – Misja muzeum

    O ile w ogóle można twierdzić, że muzea realizują cele biznesowe, takim celem będzie „to make people happy”, a w naszym najgłębszym przekonaniu szczęście człowieka nie polega jedynie na dostarczaniu mu produktów spółki konsumpcyjnej – mówi Michał Niezabitowski, prezes Stowarzyszenia Muzealników Polskich.

     

    Jak ocenia pan stan polskiego muzealnictwa? Czy muzea idą z duchem czasu i coraz lepiej podejmują swoich gości?

    – Jako muzealnik oraz prezes Stowarzyszenia Muzealników Polskich czuję się niezręcznie, wydając osąd we własnej sprawie. Jednak, biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu ostatnich 10 lat frekwencja wzrosła o 25 proc. i w zeszłym roku przekroczyła 35 mln, mogę chyba postawić tezę, że muzea stają się atrakcyjne, pozwolę sobie nawet użyć kolokwializmu – są sexy. Otwarcia nowych muzeów stają się wydarzeniami z pierwszych stron gazet, muzea bywają przedmiotem poważnych konfliktów, nawet politycznych. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie szły one z duchem czasu, nie podejmowały właściwie swoich gości, a polscy muzealnicy nie wykonywali swej pracy w sposób profesjonalny.

    Muzea różnią się pod względem przedmiotu i skali działalności, nadzoru właścicielskiego i źródła finansowania. Czy można przykładać do wszystkich jedną miarę, by mówić o problemach, dokonaniach i wyzwaniach?

    – Jest to niewątpliwie trudne, ale trzeba wypracować jeden model miary do funkcjonowania muzeów. Podczas I Kongres Muzealników Polskich, który odbył się w kwietniu 2015 r., postulowano, a środowiska muzealne robią to nadal, aby zostały stworzone algorytmy-koszyki kosztów, które można zastosować do wszystkich muzeów. Skoro są one dobrem wspólnym, nie jest rzeczą właściwą, aby muzeum prowadzone np. przez bogatą gminę było traktowane lepiej niż to prowadzone przez gminę uboższą. Przechowywane w muzeach zasoby są kapitałem rozwojowym państwa, a kapitał, w który się nie inwestuje, traci na wartości.

    Niemal w każdej dziedzinie mówi się o istotnej roli nowych technologii. W jakich aspektach postęp wkracza do polskich muzeów?

    – Nie wchodząc w to, co rozumie pani pod słowem „postęp”, wkracza on do muzeów jak do każdej innej dziedziny życia. W szczególny sposób w muzeum dotyczy to wizualnych narzędzi i środków przekazu, które sensualnie oddziałują na widza. W tym kontekście rodzi się myśl o multimedializacji polskich muzeów. Nie oceniając w tym miejscu tego zjawiska, jego zaistnienie nie budzi wątpliwości.

    Firmy cały czas podkreślają konieczność poznawania potrzeb klientów i podążania za trendami rynkowymi. Czy w muzeach również podejmuje się działania, które służą rozpoznaniu oczekiwań odbiorców?

    – Muzea prowadzą we własnym zakresie badania rynku, a środowiska muzealne od dłuższego czasu postulują, by przeprowadzono badania publiczności w skali całego państwa. Różnica między badaniami rynków bankowych, prowadzonych przez firmy konsumpcyjne, a podobnymi badaniami, prowadzonymi przez muzea, polega na tym, że istotą istnienia muzeum nie jest biznes, którego celem jest zysk. O ile w ogóle można twierdzić, że muzea realizują cele biznesowe, takim celem będzie „to make people happy”, a w naszym najgłębszym przekonaniu szczęście człowieka nie polega jedynie na dostarczaniu mu produktów spółki konsumpcyjnej. Muzea są instytucją wiedzy i rozwoju, czyli warunków niezbędnych do świadomego przeżywania swojego człowieczeństwa.

    Pierwotna naukowa i edukacyjna funkcja muzeów uległa zmianie – dziś traktowane są one także jak przedsiębiorstwa, które mają przynosić zysk. Jak połączyć te obie funkcje, aby były zrównoważone?

    – Nie ma sprzeczności pomiędzy obecnością muzeum na rynku a realizowaniem swojego celu, o ile cele te występują łącznie, a nie rozdzielnie. Jeżeli muzeum realizuje swoją misję, o której mówiłem wyżej, to nie ma przeszkód, aby dobrze radziło sobie na rynku. Mało tego, muzea powinny podejmować starania, aby na rynku radzić sobie dobrze. Pyta pani, jak połączyć obie te funkcje, aby były zrównoważone. Odpowiedź jest prosta, choć wykonanie trudniejsze, zysk w muzeum to nie dodatni bilans pomiędzy przychodami a kosztami.

    Czy dobry zarządca muzeum powinien być artystą, czy przede wszystkim sprawnym ekonomistą?

    – Dziękuję, że zarządcę muzeum nazywa pani artystą. Dobrze jest, jeżeli artysta potrafi być sprawnym ekonomistą, fatalnie, gdy sprawny ekonomista nie potrafi być artystą.

    Rozmawiała Marlena Szczęsna

    Fot. Stowarzyszenie Muzealników Polskich (1), Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (1), Muzeum Niepołomickie (1), Muzeum Miejskie w Żorach (1)

    Udostępnij

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *