Menu
  • Menu
    Aneta Strzeszewska

    Kołysanki niedzisiejsze – Aneta Strzeszewska

    Aneta Strzeszewska pochodzi z Radomia. Jest bardzo zdolną i ciekawą artystką, nieustannie poszukującą nowych wyzwań twórczych, odnalezienia miejsca dla wewnętrznej pasji tworzenia rzeczy ponadczasowych, oryginalnych, a przede wszystkim wartościowych. Muzyka towarzyszyła jej niemal od zawsze, kiedy jako pięcioletnia dziewczynka rozpoczęła swoją przygodę z dźwiękami. I chociaż zaczynała tańcząc w zespole „Promyk” działającym przy Młodzieżowym Domu Kultury, ta cudowna przygoda z muzyką trwa do dzisiaj.

    W naszej rozmowie ze łzą wzruszenia wspomina tamten beztroski, ale jednocześnie twórczy czas zwierzając się: „Nawet dziś, z wielką radością oglądam kasetę VHS z nagraniem festiwalu w Koninie, podczas którego, jako najmłodszy uczestnik formacji, odbieram wywalczony przez zespół ,, Brązowy aplauz’’. Na pytanie, czy żałuje, że fascynacja tańcem minęła – odpowiada twierdząco, zniżając głos.. Mając kilkanaście lat zawędrowała do scholii, gdzie po raz pierwszy zaśpiewała do mikrofonu – opowiada i śmieje się – „Wiele godzin spędziłam na śpiewaniu w Kościele.

    Trzeba jednak jasno sobie to powiedzieć, że gospel to nie był. I może dlatego, w pewnym momencie, przestało mi już to grupowe śpiewanie wystarczać. Wzięłam sprawy w swoje ręce i zapisałam się do ,Resursy Obywatelskiej na śpiew rozrywkowy. Później współpracowałam w zespołach coverowych”. Ta miłość do muzyki zaowocowała wydaniem wspaniałej nietuzinkowej płyty z kołysankami dla dzieci. Do realizacji projektu zainspirowała ją babcia.

    Wybrałaś studia na kierunku pedagogicznym. Dlaczego nie muzyka?

    – Ponieważ nie wierzyłam w siebie i w swoje umiejętności. Z zazdrością patrzyłam na inne muzykujące osoby z mojej rodziny. Jednak nie miałam pewności siebie na tyle, żeby spróbować śpiewać na poważnie. Odwagi nabrałam dopiero będąc już dorosłą kobietą. Zdałam do Autorskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej im. Krzysztofa Komedy w Warszawie. Brałam udział w wielu szkolnych projektach muzycznych np. ,, Kabaret starszych Panów’’, ,, Przeboje musicalowe’’. Szukając swojej drogi muzycznej śpiewałam jazz, rozrywkę, blues, gospel. Czas szkoły wspominam najlepiej. Pasja łącząca ludzi w duecie z emocjami to mieszanka idealna. Poznałam tam wspaniałych ludzi. Dali mi oni to nie tylko wiedzę i możliwość rozwoju, ale i umożliwili szerszą  współpracę muzyczną. Miałam przyjemność i zaszczyt śpiewać u boku Kate Ryan, Marii Sadowskiej, rapera Ńemego i wielu innych gwiazd.

    Aneta Strzeszewska, Jak zrodził się pomysł na nagranie płyty z kołysankami ludowymi?

    – Pomysł zrodził się nagle i to nie w mojej głowie. Pewnego dnia spotkałyśmy się z moją siostrą Basią i naszą 86-letnią babcią Natalką w rodzinnym mieszkaniu w Radomiu. Basia przywiozła swojego maleńkiego synka Stasia. Babcia chcąc go uśpić, zaczęła śpiewać dziwną piosenkę „chysiały, chysiały moje małe oczka…”. Do dziś pamiętam, jak siedząc pod drzwiami pokoju, słuchałyśmy z siostrą tej dziwnej melodii, dziwnego tekstu no i ultra wysokich tonów wydawanych przez babcię. Basia powiedziała wtedy jedno zdanie: ,,A może nagraj takie stare kołysanki’’. Wiedziałam że to nie mogą być kołysanki tylko od naszej jednej babci. Że muszą być różnorodne i przede wszystkim przekazane mi drogą ustną. Nie chciałam znaleźć ich w książkach czy śpiewnikach. Wyruszyłam więc w podróż w poszukiwaniu staruszków którzy zechcieliby mi śpiewać. Odwiedzałam wiejskie domostwa oraz domy spokojnej starości, pukałam od pokoju do pokoju, rozmawiałam z seniorami i nagrywałam ich śpiew. Dzięki uprzejmości i pomocy wielu osób których napotkałam na swojej drodze, zebrałam materiał który był wystarczający do stworzenia płyty. Bardzo pomogli mi też przyjaciele, którzy podróżowali ze mną i cieszyli gdy udało się coś znaleźć.

    Ile trudu wymagało zdobycie materiałów i przygotowanie utworów?

    – Podróży było kilkanaście. Odwiedziłam Wrocław, Gdańsk, Poznań, Radom. Ciężko teraz mi wszystkie miasta wymienić. Poszukiwania rdzennych, zapomnianych kołysanek weszły we mnie tak głęboko, że szukałam ich podczas przypadkowych spotkań ze staruszkami. To też owocowało,  np. jedną z kołysanek poznałam rozmawiając ze staruszką na przystanku autobusowym. Nic się nie dzieje bez przypadku. Dobrze, że żyjemy w czasach gdzie chyba każdy człowiek ma telefon z dyktafonem. Kiedy już miałam wybrane utwory, trzeba było znaleźć muzyków, zacząć nagrania, wymyśleć aranżacjach. Sama linia melodyczna to jednak za mało.

    Kto pomógł w realizacji projektu?

    – Przede wszystkim babcia Natalia. To ona była inspiracją od samego początku. Później zagrała w teledyskach, opowiedziała bajkę ludową w studio nagrań. Ten projekt dedykuję wielu osobom ale jej w szczególności. Zaprosiłam do współpracy mnóstwo muzyków, jednak docelowo większości aranżacji podjął się Kacper Zasada. On wymyślał i tworzył koncepcje utworów na komputerze, później pomagał w nagraniach i stał się współproducentem mojej płyty. Oprócz mnie i Kacpra było jeszcze wiele osób zaangażowanych w projekt. Sama nigdy w życiu nie nagrałabym tej płyty. Wtedy gdy  moje kołysanki były jeszcze tylko w marzeniach, myślałam że to takie proste – masz utwory, pomysł, to idziesz do wytwórni i już. Podpisujesz umowę, a za kilka miesięcy jesteś gwiazdą  i grają twoje piosenki w radio.

    Rzeczywistość jest jednak całkiem inna. Pokonałam długą i ciężką drogę – zaczynając od kwestii finansowej, a kończąc na etapie znalezienia się płyty na półkach. Dziś, patrząc na to z perspektywy czasu mogę dumnie stwierdzić, że było warto.

    Co mają wspólnego, a czym się różnią poszczególne utwory?

    – Każdy utwór jest inny. Możemy w nich  znaleźć archaiczne słownictwo, czy linię melodyczną charakterystyczną dla ludowości. Jest ona dosyć prosta, bo była śpiewana przez ,, matki polki’’ a nie skomponowana przez muzyków. Tematyką tych pieśni jest często codzienne życie. Matki śpiewały o tym że muszą “ iść w pole’’ lub ,, piec chlebek’’. To nie są utwory z głębokimi, bogatymi literacko tekstami. Motyw ,, lulaj lulaj’’ jest chyba w większości utworów. Jednak na tle popularnych, znanych wszystkim kołysanek, wyróżniają się tym właśnie, że mało kto je zna. Ocaliłam je od zapomnienia i uważam, że to jest ich największa wartość.

    Czy płyta odnalazła się na rynku?

    – Hm..to pytanie chyba nie do mnie tylko do odbiorców. Ewentualnie do wydawcy, który posiada dane sprzedażowe. Album można kupić m.in. w Empiku. Na półce leży już rok i nadal leży więc chyba się podoba. Dochodzą do mnie również osobiście wyrazy uznania od recenzentów. Bardzo się z tego cieszę ,ale chyba najważniejsze są dla mnie  prywatne, bezpośrednie i  pozytywne opinie otrzymane od osób choćby na funpage. To dla mnie  bardzo budujące. Rośnie również frekwencja na koncertach, co niezmiernie mnie cieszy. Album “ Kołysanki niedzisiejsze” to płyta dedykowana nie tylko dla dzieci. Myślę że przedstawiciel każdego pokolenia znajdzie w niej coś dla siebie. To dobra muzyka na wieczór. Ogromnym wyróżnieniem jest dla mnie to, że patronat nad płytą objął Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

    Czy są plany żeby nagrać kolejną, która byłaby kontynuacją?

    – Pomysły były i są nadal. I jest ich mnóstwo. Chciałabym nagrać autorskie “ dzisiejsze kołysanki”, pracuję również nad swoją autorską muzyką. Staram się każdy dzień wypełnić dźwiękami tak, aby mnie one rozwijały. Ciągle uczę się czegoś nowego, co z pewnością zaowocuje podczas mojej dalszej drogi muzycznej.

    A może są jakieś ludowe bajki jeszcze nie spisane, które można wydać w postaci płyty?

    – Ja znałam jedną taką bajkę pt. “ Jak baba barszcz gotowała “. Opowiadała mi ją moja babcia Natalia i mimo, że jest dosyć długa to zapadła mi w pamięci do dziś. Dlatego też nie mogło jej zabraknąć na płycie. Z pewnością takich bajek jest wiele i byłoby to bardzo cenne, ocalić je od zapomnienia, tak jak mnie udało się ocalić kołysanki. Kto wie…

    Czy uważasz, że dzieci chowane na kołysankach mogą mieć spokojniejsze sny?

    – Nie sądzę, żeby kołysanki były lekarstwem zapobiegającym koszmarom sennym. W jednej ze znanych utulanek śpiewamy przecież o tym jak bohaterowie się nawzajem zjadają… Z pewnością kołysanki działają na wyobraźnię malucha, który wyobraża sobie treść utworu. Myślę, że większą rolę spełnia tu muzyka. Spokojne, kołyszące ballady zawsze wyciszają, więc poniekąd może to być sposób na zdrowy sen.

    Jaka jest rola takich niedzisiejszych kołysanek, bo przecież to nie tylko utwory nucone dzieciom przed snem.

    – Na płycie utwory są bardzo różnorodne. Przez to album jest ciekawy, niebanalny i zaskakujący. Niektóre utwory sprawdzą się jako podkład muzyczny do zabaw, czy spędzania z dziećmi czasu wolnego. Niektóre ukołyszą. U nieco starszych odbiorców mogą wywołać wspomnienia, wyciszyć czy uspokoić po ciężkim dniu. Tą płytą chciałam również przekazać wartość,  jaką jest pokazywanie dzieciom dobrych dźwięków. Stąd takie bogate instrumentarium w aranżacjach.  Dzisiejszy świat muzyczny otaczający maluchy, niestety nie zawsze jest dostosowany do ich wieku i ich kształtującej się wrażliwości. Często aranżacje muzyczne nabodźcowane są mocnymi, elektrycznymi dźwiękami, brzmieniami “ dziwnymi”, które dziecko nie do końca rozumie. To też oczywiście jest potrzebne. Idźmy z duchem czasu, ale nie zapominajmy pokazywać dzieciom wartościowych i prawdziwych dźwięków,  które tworzą MUZYKĘ.

    rozmawiała Aldona Rogulska

     

     

     

     

    Udostępnij

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *