Menu
  • Menu

    IX Dni Sztuki Tańca w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej

    Dziewiątą edycję dorocznych Dni Sztuki Tańca w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej (10–26 listopada) zainauguruje premierowe przedstawienie, wieczór baletowy w trzech częściach „Balety polskie” – „Świtezianka”, „Na pięciolinii”, „II Koncert skrzypcowy”. Dedykowane one będą rocznicy 100-lecia odzyskania niepodległości.

    Wieczór baletowy oparty będzie na muzyce trzech wybitnych kompozytorów, ambasadorów muzyki polskiej na świecie – Eugeniusza Morawskiego, Aleksandra Tansmana i Karola Szymanowskiego. „Świteziankę” według ballady Mickiewicza przygotował po latach zapomnienia Robert Bondara. Jacek Tyski podjął się choreografii nieznanego w Polsce baletu Aleksandra Tansmana „Sextuor”, który został wystawiony w 1927 r. w Metropolitan Opera pod zmienionym tytułem. Tyski też go zmienił, proponując autorski żart baletowy „Na pięciolinii”. Jacek Przybyłowicz sięgnął po „II Koncert skrzypcowy” Szymanowskiego, który został wykonany po raz pierwszy przez Pawła Kochańskiego w październiku 1933 r. W koncepcji choreograficznej Przybyłowicza uczestniczy 50-osobowa grupa tancerzy Baletu Narodowego.

    W trakcie Dni Sztuki obok najnowszych przedstawień polskiego baletu można będzie obejrzeć także spektakl Teatru Wielkiego z Łodzi – „Święto Wiosny” Igora Strawińskiego i „Krzesanego” Wojciecha Kilara. Ciekawym nurtem przeglądu będzie szeroka prezentacja choreografii amerykańskiej ze znakomitym afroamerykańskim zespołem Dance Theatre of Harlem z Nowego Jorku, który w dwóch różnych programowo wieczorach przedstawi aż osiem baletów, i nieznanym naszej publiczności Batsheva Dance Company z Izraela.

    Na scenie kameralnej zaprezentuje się włoska grupa Balletto di Roma ze współczesną wersją choreograficzną znanego romantycznego baletu „Giselle”, którą przygotowali dwaj choreografowie Chris Haring i Itamar Serussi Sahar.

    Program tegorocznego festiwalu zapowiada się bardzo ciekawie i różnorodnie, każdy wieczór będzie pełen niezapomnianych wrażeń artystycznych.

    Anna Arwaniti

    Fot. materiały prasowe

    Udostępnij

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *