Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

Europejskie serce


Zastanawiam się, po co przeprowadzać w samochodzie "face lifting", skoro nikt tego nie zauważy? Albo czemu służy wprowadzenie do sprzedaży aut o tak kosmicznych kształtach, że później trudno było człowiekowi o spokojny sen. Pamiętam, a jakże, pierwszą generację Kyrona i szczerze zapytam - znasz SsangYonga? Niekoniecznie

Arkadiusz Michlewicz

Łamijęzyk
Samochody koreańskiej marki coraz częściej pojawiają się na ulicy, ale nie jest ich aż tak dużo. Stąd nie dziwią pytania przechodniów: - Jakie to auto? Najzabawniejsza sytuacja miała miejsce, gdy jadąc przez jedną z miejscowości na Mazowszu zatrzymałem się na chwilę w lokalnym sklepie. Nowego Kyrona otoczył tłum lokalnych gapiów pytając: - Co to za samochód? - SsangYong - odpowiedziałem. Na twarzy tubylca zauważyłem wielki znak zapytania. Nie poddawał się. - Ale ja pytam o markę - rzekł pretensjonalnie. Uświadomiłem człowieka i w duchu pomyślałem: "Kurczę! Przecież nie można mieć wpływu na to, jak nazwie się markę, czy model pojazdu". Wystarczy wziąć na tapetę Nissana Oashqai. Bardziej niemarketingowej nazwy nie znam. A mimo to auto sprzedaje się z wielkim powodzeniem. Podejrzewam, że większość właścicieli tego modelu ma problemy z jego poprawną wymową. Na szczęście SssangYong, jak napisany, tak jest wymawiany. Ale powrócę do tematu "face liftingu".
Kyron przeszedł takowy zabieg. Oczywiście, został upiększony. Jednak, nie jest aż tak znany na polskim rynku, żeby zaraz przeprowadzać na nim zabieg odmłodzenia. Aczkolwiek patrząc na wszystko z drugiej strony, rzeczywiście warto było dokonać zmian. Czego one dotyczyły? Przede wszystkim zderzaka, reflektorów, halogenów oraz tylnej części nadwozia. Właśnie ta ostatnia pozycja była najczęstszym tematem do dyskusji, dlatego że była drobną odskocznią od pozostałej części nadwozia. Inżynierowie marki zdecydowali się więc na zmiany. Nadali nowych kształtów lampom tylnym, zderzakowi, spoilerowi ze zintegrowanym światłem stop. I trzeba przyznać, że odnowiony Kyron wygląda teraz bardziej dostojnie. Ma w sobie odrobinę zadzioru i wcale nie jest przesiąknięty koreańskim gustem.

Leczenie uzależnienia
Pojazd wraz ze zmianami oferowany jest klientom w nowym niebieskim kolorze nadwozia Lucky Blue. Żeby auto wyglądało na bardziej dostojne i eleganckie, uzbrojono je również w 18-calowe, aluminiowe felgi. Teraz widać, jak drobna kosmetyka potrafi upiększać.
Ryszard Podlewski mówił, że jednym z najtańszych sposobów wyleczenia mężczyzny z alkoholizmu jest ofiarowanie mu samochodu. Nie do końca można się z tym zgodzić, aczkolwiek w wielu przypadkach owo powiedzenie znajduje swoje potwierdzenie. Czy gdyby alkoholikowi dać Kyrona, wyleczyłby się z nałogu? Być może, ale musiałby ciągle nim jeździć. Czy przywykłby do jego wnętrza? Kto wie? Może nawet poczułby się jak w domu. Zabrakłoby tylko prysznica, z którego rzadko korzystał, bo nie był w stanie. W sumie wannę jakoś dałoby się wcisnąć do Kyrona. Najlepiej zrobioną na wymiar 625-litrowego bagażnika. Wtedy pozostanie problem z przyłączeniem wody. Hm... Pewne rozwiązanie jest. Zintegrować prysznic ze spryskiwaczami i doposażyć je w podgrzewanie Webasto. Efekt murowany. Tyle, że podążając drogą ku przeróbkom, po kilku dniach stworzylibyśmy pierwszego na świecie SUV-a, który de facto byłby kampingosuvem. W sumie, to całkiem poważne wyzwanie dla osób, które chcą na swój sposób się wyróżnić. Kąpiel może nam umilać muzyka przekazywana z radioodtwarzacza (specjalnie zaprojektowanego dla naszego rynku) do głośników, a później do naszego zmysłu słuchu. Sterowanie? Po raz pierwszy SsangYong uzbroił Kyrona w sterowanie z koła kierownicy.

A jednak potrafią
Czym koreańska firma próbuje zdobyć serca nabywców? Jest coś, co SsangYong wciąż wykorzystuje w swojej kampanii reklamowej: "Koreańska marka, niemiecka technologia". Chodzi o romans z Mercedesem. Dwie wysokoprężne jednostki napędowe o pojemności 2 oraz 2.7 litra i mocach 141 i 165 KM powstały przy współpracy ze specjalistami Mercedes-Benz. Dotyczy to również skrzyni biegów, pięciostopniowej manualnej i automatycznej. Jest więc czym wabić klientów. Nie zawsze firmom udaje się skutecznie wykorzystać w swoich produktach element opracowany przez prawdziwych fachowców. Szefowie SsangYonga mogą powiedzieć, że im się udało. Mało tego potwierdzą to również dziennikarze motryzacyjni. Komu nie wyszło? Choćby Landwindowi z Chin, któremu nie pomógł w próbie zrobienia furory na starym kontynecie silnik Mitsubishi. Wystarczyło spojrzeć na jakość wykonania, żeby stwierdzić, że ten samochód nie ma racji bytu. Jego wnętrze aż śmierdzi taniością. Dosłownie, jakby było wykończone z torebek foliowych. SsangYong jest inny. Wykonany z dużą starannością i precyzją. Świadczy o tym, choćby dobre spasowanie elementów.
Jeden z moich znajomych jeździ Nissanem Terrano. Kupił nowego w salonie. Mimo że w większości porusza się po drogach utwardzonych, wszystko w jego samochodzie trzeszczy niczym stare gacie. Serwis rozkłada ręce. Pokazałem więc jemu Kyrona z przebiegiem zbliżonym do jego Terrano. Wiecie co zrobił? Zabrał mi kluczyki, kazał usiąść na miejscu pasażera i ruszył wprost do serwisu Nissana. Wyciągnął jednego z pracowników salonu, przewiózł go kilometr i powiedział: - Tak się robi samochody, od nich powinniście się uczyć. Wow! Zamurowało mnie.


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.