Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

WOJCIECH MANN - Z polskiego radia cieknie... Cokolwiek


Chodzi mi o takie radio, które nie jest zawężone do modnego dziś, jak to się mówi, targetu, że ktoś robi radio na przykład dla piętnastolatków. Chciałbym, żeby ono pokazało mnie - staremu - co ci młodzi lubią, ale w takiej dawce, żebym nie zwariował. Żeby powiedziało, co się dzieje na świecie, jaka wyszła książka...

Panie Wojciechu, jak Pan sobie wyobraża rolę radia w globalnym hipermarkecie kulturalnym?
- Oj, trafił mnie pan w czuły punkt, bo jestem wielkim zwolennikiem radia, które rozmawia ze słuchaczem. Nie radia absorbującego, które każe mu ściszyć komputer albo wyłączyć mózg z pracy, ale takiego radia, które powoduje, że ten człowiek przynajmniej trochę reaguje. Bo w tej chwili polskie stacje radiowe zamieniły się w jakieś gigantyczne windy, z których cieknie cokolwiek.

Tylko niech Pan nie mówi, że tak już zawsze będzie!
- Nie będzie i pewnie nastąpi od tego odwrót, gdy ludzie już napełnią w sobie potrzebę tego bezbarwnego w sumie tła. To jest tak jak z kolorami - kiedy pan zakręci tęczą, to wszystko robi się szare, bo kolory się zlewają. Myślę, że już niedługo ludzie zaczną szukać radia, może nie takiego jak kiedyś, kiedy w Polsce było ono oknem na świat, ale takiego, które powie coś interesującego, co u mnie wywoła reakcję. A może przyjdzie do Polski ten amerykański patent wyboru stacji, a może to będzie internet, jeżeli tylko zdoła za mojego życia poprawić się technicznie. Kliknąć w komputer i mieć to, co się lubi... A może w ogóle przyjdzie coś takiego, że z pewnej wielkiej biblioteki ofert sam sobie skomponuję moją stację radiową, którą będę chciał mieć w samochodzie lub w domu.

To jak wyglądałaby idealna stacja radiowa według Wojciecha Manna?
- Po pierwsze, chcę mieć faceta, który mówi i ma osobowość. Przepraszam, że mówię faceta - może to być kobieta. Wcale nie jestem aż tak szowinistyczną świnią. Ale to ma mówić ktoś, kto jest rozumny i czegoś mnie nauczy. I mówi dobrze po polsku.

Ma być mentorem, który poucza?
- Może próbować, ale mogę się z nim kłócić. Chcę mieć prawo nie zgodzić się z nim. Ale wiem, że to jest ktoś, kto rozumie świat, który go otacza, ma poczucie humoru, kto nie mówi wyświechtanych szlagwortów językowych, których sam nie rozumie. Próbowałem kiedyś robić takie radio w Warszawie. Nazywało się Radio Kolor i myślę, że mieliśmy z kolegami niezłe efekty. To nie było radio strasznie absorbujące, nie było zakochane w sobie, ale dawało temu uśrednionemu odbiorcy może nawet potrzebę, że fajnie byłoby wejść na stopień wyżej - czy to poczucia humoru, czy rozumienia świata, czy mówienia po polsku, czy słuchania muzyki.

Mówiąc o poczuciu humoru myśli Pan o programach, które niegdyś Pan robił, jak "Nie tylko dla orłów" czy "Lista przebojów dla oldboyów"?
- Nie wiem, czy to nie byłoby zbyt trudne dla takiego masowego odbiorcy, jeśli mówimy o ramówce czy porannym paśmie. Ale też coś takiego by się znalazło. Chodzi o to, żeby ludzie mieli elastyczność w rozumieniu świata. Widzę takie bloki z dobrym gospodarzem, który mi uświadamia, co dzisiaj dzieje się w Polsce i na świecie, co stać się może i ma do tego swoje własne zdanie, z którym wcale nie muszę się zgadzać. Tyle że on mi daje coś takiego jak boja na morzu. Wiem, że na prawo od niego już będzie bardzo na prawo, a na lewo to tak, jak mnie się nie podoba. I wtedy ja mogę orientować się według tego człowieka. To jest tak jak z recenzentem. Jeśli poznam recenzenta i jego gust, to ja – nie zgadzając się z nim bez przerwy – i tak wybiorę film, który lubię. Bo jak on go schlasta, to ja będę wiedział, że to jest to, co mi się podoba. Tylko niech on będzie konsekwentny. Czyli chodzi mi o takie radio, które nie jest zawężone do modnego dziś, jak to się mówi, targetu, że ktoś robi radio na przykład dla piętnastolatków. Chciałbym, żeby ono pokazało mnie – staremu – co ci młodzi lubią, ale w takiej dawce, żebym nie zwariował. Żeby powiedziało, co się dzieje na świecie, jaka wyszła książka...

Tak jak kiedyś Trójka?

– Tak. Odzywają się we mnie sentymenty. Ale przy okazji musi to być przeniesione w tempo, w rytm, w potrzeby tego XXI wieku.

A jaka playlista?

– Nienawidzę playlist. Nienawidzę. Ja w moim własnym radiu, w którym sam wymyśliłem playlistę, zacząłem od tego, że ją łamałem. Ona może dawać pewną bazę, bo jeżeli wymyślamy, że to radio jest na przykład dla przedziału 30–50, to nie będę grzmocił bezustannie dance'u. Ale człowiek, który przygotowuje muzykę dla danego pasma powinien być odróżnialny. Wie pan, ja już nie wyzwolę się z tego myślenia, że kiedyś, jak pan włączył radio, to zanim się ktoś odezwał, zanim pan usłyszał identyfikację stacji, już było wiadomo mniej więcej, czego pan słucha. A wewnątrz Trójki mógł pan poznać prowadzącego, zanim ten otworzył usta, bo to była jego muzyka. I to było super! A ja nie mogę teraz wytrzymać, że gdy jeżdżę po Polsce i włączam radio, to nie mam pojęcia czego słucham. Odzywa jakiś facet, który nie bardzo składa zdania po polsku i mówi: "Hej! To ja! jest super!". A mnie się wtedy robi niedobrze.

Czy radio, jak muzyka, będzie łagodziło obyczaje w naszej epoce?

– Bardzo na to liczę. W ogóle media powinny łagodzić obyczaje, nawet jeśli niekiedy podsycają jakieś emocje. Powinna być taka średnia, żeby nie zachęcać do czynów brutalnych czy robiących ludziom krzywdę. Natomiast wydaje mi się, że radio może być fantastycznym instrumentem, jeśli tylko znajdzie swoje miejsce. Na przykład radio słuchane w samochodzie może być ważne dla człowieka, który jest zaganiany i jest na coś skazany, stojąc w korku. Telewizji raczej sobie jeszcze nie poogląda, więc może znajdzie coś dla siebie w radiu. Okazuje się, że ludzie mieszkający w aglomeracjach spędzają w samochodzie nawet dwie godziny dziennie. To kawał czasu. Mam taką audiofilską uwagę i nadzieję, że jakość tego radia, sprawność urządzeń nadawczych i do odbioru pozwoli na odkrycie nowych walorów muzyki, a może także i słuchowisk. Samochód, w którym ma się dobry zestaw odbierający, jest naprawdę fajnym miejscem do słuchania muzyki. Dobry zestaw głośników z odbiornikiem, być może SACD, by grało i otaczało człowieka... To dawałoby w tym godzinnym korku poczucie jakiegoś niestraconego zupełnie czasu.

Czyli, wtrącając nowomową, niszowe, stargetowane radio dla ofiar korków samochodowych.

– A niech sobie będzie sprofilowane. Jeżeli tylko będzie dobre – to sam je włączę.

 
Rozmawiał Łukasz Winczura
 


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.