Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

KINGA RUSIN - Telewizja to mój żywioł


Na początku lat 90. była prawdziwym odkryciem. Potem zniknęła z ekranów i gdy wydawało się, że Kinga Rusin poświęciła karierę telewizyjną dla rodziny i własnej firmy, wróciła i robi to, co kocha.

Proszę powiedzieć czy trudne jest prowadzenie programu na żywo?
- Dla mnie nie, ponieważ wszelkie nieprzewidziane sytuacje, takie, które mnie zaskakują, są najbardziej interesujące. Lubię, kiedy w ostatniej chwili coś nagle się zmienia...

I nie są to sytuacje bez wyjścia?
- Nie, ale muszę przyznać, że raz odebrało mi mowę. Mój serdeczny współprezenter Marcin M. powiedział coś takiego, co kompletnie wybiło mnie z rytmu i sprawiło, że zapomniałam gdzie jestem i co mam powiedzieć.

Z tą pracą w ogóle związane są jakieś trudności?
- Niestety, są. Dla mnie najtrudniejsze jest samo przygotowanie się. Trzeba przeczytać tony materiałów, co przy moim rozkładzie dnia (oprócz telewizji prowadzę firmę) bywa karkołomne. Czytanie najczęściej odbywa się nocami i nie pamiętam, kiedy ostatnio włączyłam telewizor, czy byłam w kinie.

Ale chyba nie odmówiła sobie Pani czytania gazet, czegoś co bardzo Pani lubi?
- Nie, czytam je w internecie (śmiech), weszłam w wirtualną rzeczywistość. Faktycznie uwielbiam przewracać kartki w gazecie i dotychczas zawsze rano jechałam do takiej małej kawiarenki-czytelni, gdzie piłam kawę i czytałam. Tak zaczynałam dzień, ale teraz nie mogę sobie na to pozwolić.

Łatwo rezygnuje Pani z przyjemności?
- Nie miałam z tym problemu, ponieważ uważam, że koniunkturę na siebie trzeba wykorzystać. Niczego nie dostaje się dożywotnio, szczególnie w telewizji, ale należy taktować to z pokorą. Życie pokazuje, że nie ma ludzi niezastąpionych.

Program Dzień dobry TVN wywrócił Pani życie do góry nogami?
- Szczęśliwie wywrócił! Propozycja absolutnie niespodziewana i w fantastycznym momencie. Byłam gotowa, by podjąć takie wyzwanie i bardzo się cieszę. Ogromny komfort pracy zapewnia to, że nikt nie wymagał od nas (ode mnie i Marcina Mellera), że wyjdziemy i za pierwszym razem wszystko będzie idealnie. Ani ja, ani Marcin nie mieliśmy dużego doświadczenia w występach na żywo. Tak się złożyło, że obydwoje ostatnie programy na żywo prowadziliśmy 12 lat temu...

Zatem jak po latach pracuje się z kamerą?
- Kiedy włącza się światełko nad kamerą, zaczynam się uśmiechać, bo po prostu jestem szczęśliwa. Ja ten moment uwielbiam. To jest taka magia, że jest się gdzieś w studiu i w tym samym momencie w domach milionów ludzi.

Telewizja działa jak narkotyk? Uzależnia?
- Może nie samo występowanie na ekranie, ale praca zespołowa nad programem bardzo. Robię w swoim życiu wiele rzeczy, które dają mi radość i satysfakcję, ale tylko telewizja daje mi ten rodzaj adrenaliny, to ona uzależnia. Adrenalina pojawia się już w momencie pracy nad scenariuszem programu. Już wtedy zaczynam żyć tym, co za kilka dni będzie w studiu. Cieszę się, kiedy widzę zapał i entuzjazm na twarzach wszystkich, którzy ten program tworzą. To gwarancja, że szykuje się coś ciekawego. Praca w dobrej atmosferze z miłymi i zdolnymi ludźmi to niewiarygodny komfort, coś, co unosi i napędza.

Cały czas jest tak różowo?
- Oczywiście, że nie. Czasami dzwoni telefon i trzeba iść na rozmowę z dyrektorem Edwardem Miszczakiem.

Doświadczyła Pani tego?
- Tak (śmiech). Dyrektor Edward Miszczak ma to do siebie, że każdy program ogląda klatka po klatce i wychwytuje najdrobniejsze błędy, o których widz nie ma pojęcia.

Można powiedzieć, że dostała Pani drugą szansę?
- Tak, ponieważ nie starałam się o pracę w telewizji. Co więcej, sądziłam nawet, że ten rozdział pozostanie zamknięty. Nagle, zupełnie niespodziewanie, otworzył się na nowo. Telewizja to mój żywioł, kocham to co robię, ale to także ciężka praca. W "Dzień Dobry TVN" przeplata się kilka wątków, bardzo różna tematyka i różni goście. Ta mnogość i różnorodność tematów potrafi człowieka wykończyć, ale kiedy potem przychodzi krótki sms o treści dziękuję, to jest dobrze.

Kto przesyła takie smsy?
- Prezes Piotr Walter.

Po każdym programie dostajecie wiadomość?
- Nie, jedynie wtedy, kiedy program się podobał. Prezes tylko chwali.

To oczekiwanie na krótką wiadomość to chyba ciężki moment?
- Czasami wiemy, czujemy, że prezes napisze, a czasami niestety nie...

Rozmawiała Paulina Pawlak

Podpisy pod zdjęciami:
Fot. Marek Ulatowski


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.