 Mężczyźni są mniej finezyjni i bardziej przewidywalni - twierdzi Agnieszka Rylik, wielokrotna mistrzyni świata i Europy (federacji WIBF i WIBO) w kick boxingu, dziennikarka programu "Dzień Dobry TVN", ambasadorka napoju Daily Detox
Czy zajęcie się kick boxingiem to efekt zauroczenia Jeanem Claudem Van Dammem?
- To był całkowity przypadek: za namową koleżanki trafiłam na zajęcia samoobrony. Początkowo były to ogólnorozwojowe ćwiczenia w parach ale okazało się, że można też ćwiczyć kick boxing. Po jakimś czasie zadano mi pytanie: czy chcę ćwiczyć dla siebie, czy startować w zawodach. I tak się zaczęło.
Pierwszy tytuł w amatorskim kick boxingu zdobyłam po dwóch latach ćwiczeń. Byłam bardzo zdolna ruchowo (w reprezentacji szkoły uprawiałam lekkoatletykę, grałam w siatkówkę i koszykówkę) i miałam talent. Na zawodowym ringu bokserskim zadebiutowałam w 2000 roku. A Jean Claude Van Damme? Jest niski i wcale nie powiedziałabym, że przystojny. Ma ładną twarz i ładne ciało, ale jest dla mnie za słodki i robi głupie miny. Nigdy nie był w moim typie. Zdecydowanie wolałam Bruce'a Lee, który był bardziej prawdziwy, ale wybranie sportów walki nie nastąpiło pod wpływem filmów.
A Chuck Norris?
- Jego spotkanie na ekranie z Brucem Lee skończyło się źle. Później, grając w serialu "Strażnik Teksasu", zdobył sławę, ale mnie takie filmy niezbyt interesują. Wolę science fiction.
Co skłoniło Panią do spróbowania sił jako bokser na zawodowym ringu?
- W kick boxingu osiągnęłam wszystko. Boks był nową przygodą. Okazało się, że to inny sport. Istotny jest promotor, który zapewni zaplecze treningowe, bardzo dobre sparring partnerki, a następnie odpowiednich rywali. Niestety, ostatni raz walczyłam 2 lata temu, bo podczas gry w koszykówkę doznałam kontuzji kolana. Później uczestniczyłam w "Tańcu z gwiazdami" i dopiero w lipcu tego roku miałam operację, podczas której zrekonstruowano mi wiązadło krzyżowe, a także częściowo usunięto łękotkę i chrząstkę. Teraz mam kilkumiesięczna rehabilitacja, ale chciałabym jeszcze boksować.
Niedawno czytałem, że kobiety zawodniczki mają inne podejście do cybergry niż mężczyźni. Czy w boksie też widać tę różnicę?
- Na pewno mężczyźni są mniej finezyjni i bardziej przewidywalni: walczą na zimno, skoncentrowani na celu. Dlatego wolę walczyć z nimi. W spotkaniu z kobietą jest więcej emocji; jesteśmy bardziej waleczne, mamy mocniejszą psychikę. Kobieta potrafi zaatakować w momencie, gdy wielu by się wycofało. Pokerzystki, z którymi niedawno rozmawiałam, też wolą walczyć z mężczyznami, bo kobiety częściej blefują, są nieprzewidywalne.
Ma Pani też doświadczenia w pracy w mediach elektronicznych.
- Pracowałam w "Magazynie olimpijskim" TVP1. Od lat komentuję trwające po kilka godzin gale bokserskie. Teraz robię sportowe materiały dla "Dzień Dobry TVN".
I zero stresu?
- Na początku, przy "Magazynie olimpijskim", owszem, był stres. Trzeba mówić do właściwej kamery, a więc patrzeć na światełka, i przebić się przez męskie głosy. Na pewno gdzieś to odchorowałam. Później, wraz z doświadczeniem, przyszedł spokój. Oczywiście, myślę co można poprawić następnym razem, ale już nie przeżywam: czy mogłam to powiedzieć inaczej, a o tym więcej itp.
Czy zmienia Pani swój image?
- Raczej o tym nie myślałam, sprawił to udział w programach, które pokazywały moje pozaringowe wcielenie, np. film Igi Cembrzyńskiej, który pokazywał moje przemiany. Także "Taniec z gwiazdami", w którym z gracją tańczyłam walca czy fokstrota.
Dla działu sportowego "Dzień dobry TVN" realizuję programy, które pokazują mnie z różnej strony, ale zawsze aktywnej, np. po nagraniu w Krzesinach reportażu o pilotach jako jedyna kobieta w Polsce dostałam zgodę na lot F-16. W Słowenii nagrałam program o raftingu. W lipcu TVN Turbo wyemitowało pierwszy odcinek programu z cyklu "Boks XXI", który przygotowałam z Robertem Wichrowskim z TVN-u.
I jeszcze została Pani "amabasadorem" napoju Daily Detox!
- Staram się zdrowo odżywiać, dlatego całkowicie podpisuję się pod przesłaniem tego napoju. Swoim zachowaniem, karierą sportową i telewizyjną promuję zdrowy i aktywny tryb życia, dbanie o siebie.
Jak Pani sobie z tym wszystkim radzi?
- Właśnie ta aktywność pozwala mi to wszystko zgrabnie łączyć.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Jerzy Bojanowicz |