Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

Subiektywny przewodnik: w RPA z Andrzejem Mogielnickim


Strach się bać

W RPA zderzają się dwa światy: nielicznych bogaczy rodem z Beverly Hills i biedy, a właściwie nędzy graniczącej z tą z Mexico City. O swoim powitaniu z Afryką opowiada Andrzej Mogielnicki, znakomity tekściarz i twórca największych hitów polskiej piosenki. Krótko mówiąc: mistrz gatunku

Mimo że RPA jest najbogatszym krajem w Afryce, z prawdziwymi oazami luksusu, obok ciągną się dziesiątki, a nawet setki kilometrów niewyobrażalnych dla przeciętnego Europejczyka slumsów. Antagonizmy między mieszkańcami dodatkowo potęguje wielka scheda po polityce apartheidu. Zniesiony w 1994 roku po ponad 40-letniej dominacji rasistowski system tkwi głęboko w umysłach mieszkańców. Tego nie zażegna ani dekret, ani konstytucja. Symbolem transformacji stał się Nelson Mandela, podobnie jak w Polsce Lech Wałęsa, z tym że ciężar gatunkowy południowoafrykańskiego reżimu jest o wiele większy.

Beverly Hills czy polski Konstancin?

Spotkanie z czarnym lądem z reguły ma miejsce w Johannesburgu, który jest najczęściej tylko przystankiem w drodze do bardziej życzliwego turystom Kapsztadu. Przebogate centrum miasta - sklepy jubilerskie, domy mody - przypomina europejskie metropolie. Wątpliwości może wzbudzać anons, który wita pasażerów przy głównym wejściu na lotnisko: "Wchodzisz na swoje własne ryzyko".
- Na tych kilku ulicach rzeczywiście czuć luksus. Piękne, gustowne wille. To Beverly Hills, tylko trochę pilniej strzeżone, nie polski Konstancin... Każda willa ma czterometrowy mur, dość gruby, z drutem kolczastym pod napięciem i tabliczką: ,,Strzelamy bez ostrzeżenia". Otóż za centrum wyłania się zupełnie inny świat. Ciemna strona miasta. Tu się nie chodzi, tylko jeździ samochodem. Trochę jak w nowojorskim Haarlemie - mówi Andrzej Mogielnicki.
W czym więc tkwi piękno tego miasta? - W niczym. To jest bardzo brzydkie miasto. Johannesburg powstał na bazie kopalni diamentów, uranu i przede wszystkim złota, które tam odkryto. Do slumsów doprowadzają wodę, elektryczność, ale co oni mają? Tyle mają, co ukradną. Dlatego wszędzie jest olbrzymia ilość policji i oddziałów security. Przy każdym bankomacie stoi dwóch strażników. Mnie osobiście nic nie spotkało, ale pamiętam kilkunastopiętrowy hotel. Hilton czy Sheraton, wykończony, z apartamentowcami, nowiuteńki, a przed nim betonowe zapory, druty kolczaste i faceci gotowi do oddania strzału. Otwarty był tylko dwa tygodnie, do czasu, jak zastrzelono sześciu biznesmenów... Trzeba wiedzieć, że w ciągu 25 lat RPA podwoiło liczbę ludności. Oczywiście nie za sprawą becikowego, tylko imigrantów z północy kontynentu. Może nie mają pracy, ani co jeść, ale przynajmniej przeżyją, bo to jedyny w miarę ustabilizowany kraj na tym kontynencie.

Krowa czy kobieta?

Przed budynkiem parlamentu wisi sześć flag: holenderska, angielska, holenderska, angielska oraz RPA z czasów apartheidu i po jego zniesieniu. - Pytam, o co tu chodzi? Okazało się, że na flagach jest cała historia. Kolejni koloniści. W społecznej hierarchii najwyżej stoją Afrykanerzy holenderskiego pochodzenia, nieco niżej angielskiego. Na pewno mają o czym w pubie pogadać, tak jak my z Rosjanami: ,,A, stary! 150 lat temu...". Potem Afrykanerzy niemieckiego pochodzenia i, na końcu, turyści.
Pierwszymi osadnikami byli Portugalczycy, ale ślad po nich zaginął. Potem zaczęli osiedlać się Holendrzy. - To naród znakomitych rolników i, mimo że Johannesburg nie jest położony nad rzeką, jeziorem czy oceanem, gdzieś tę wodę znaleźli... Powstały pastwiska, sprowadzili krowy, załołżyli plantacje. Z czasem brakowało im rąk do pracy z jednej strony, a z drugiej kobiet. Zaczęli więc wymieniać krowy na kobiety... W końcu Zulusi doszli do wniosku: ,,Po co oddawać kobietę za krowę, skoro krowę można ukraść?". I się zaczęło to, co z w pewnym sensie trwa do dzisiaj.

Soweto - symbol apartheidu

"Czarne" przedmieścia Johannesburga. - Przejeżdża się przez wzgórze z przepięknymi willami, polami golfowymi, gdzie wszystko kipi bogactwem, i nagle wyrasta nieprawdopodobna plątanina baraczków, która wygląda jak ogromny bazar. A to nie bazar, tylko Soweto, dzielnica mieszkaniowa Afrykanów. Mimo że jest bieda, coś się dzieje, rozwija. Usiłują doprowadzić to miejsce do jakiejś normalności.
- To kultowe miejsce, coś jak Stocznia Gdańska. Ogromny kult Nelsona Mandeli, czemu wcale się nie dziwię. Facet wycierpiał 27 lat w więzieniu. Apartheid jest zniesiony w sensie formalno-prawnym, ale istnieje w sensie ekonomicznym. Forsę mają biali. W Soweto spędziliśmy cały dzień. Trochę mi to przypominało Polskę w sensie martyrologii, a tu kogoś zastrzelili, a tu Mandelę. To tak jakby pojechać do Trójmiasta: tu Wałęsa, tu przeskoczył przez płot...
Soweto zapisało się w historii również krwawo zakończonym buntem czarnoskórych dzieci. Wieść o masakrze obiegła cały świat. Sprzeciw był wymierzony w ówczesny ,,biały rząd", który narzucił nauczanie w szkołach w języku afrykanerskim, a nie jak dotąd angielskim. Krwawo stłumiony przez białych policjantów strajk zaostrzył się na tyle, że zamieszki ciągnęły się przez następny rok.

Kapsztad, Kaapstad, Cape Town

Położony na południu Kapsztad, z Przylądkiem Dobrej Nadziei u podnóża, zmienia oblicze afrykańskiego kraju. - To bajka! Miasto, które swoje istnienie zawdzięcza ogromnej górze stołowej z charakterystycznie ściętym wierzchołkiem ,,jak stół". W jej cieniu leży Kapsztad. Cudownie położony. Fantastyczne krajobrazy. Góry schodzące do morza. Przecudne i kompletnie puste plaże, ponieważ temperatura wody w oceanie sięga 10 stopni. Foki wygrzewają się na falochronach. Akwarium morskie. Nabrzeże z paroma tysiącami knajp, tzw. waterfront. Krótko mówiąc, jest genialnie! - zachwyca się nasz ,,etatowy" tekściarz. - Kapsztad to taki Sopot, tylko powiększony, bo w końcu to kawał miasta. Podobno jest tam 3 tys. restauracji. Nie sposób wszystkie zwiedzić... W jednej z nich jest 6 tys. gatunków win. Podobno największy wybór na świecie. Naprawdę robi wrażenie! Dla winiarza, a ja lubię wino, wystarczy na całe życie. Myślę sobie: ,,No, tego bym chyba nie wypił!" - dodaje.
Z RPA pochodzą gwiazdy światowej sławy, między innymi Charlize Theron znana z filmu "Monster", pisarz polskiego pochodzenia John M. Coetzee z Noblem na koncie i uwielbiany przez Andrzeja Mogielnickiego, Dave Matthews - Wokalista, kompozytor i tekściarz w jednym. - To nieprawdopodobny facet. Dave Matthews Bands to jeden z moich ulubionych amerykańskich zespołów. W Europie zupełnie nieznany. W Stanach to bogowie! Dość dziwna kapela, czarny gra na skrzypcach, a biały na basie. Utwory mają muzycznie tak skomplikowane, że u nas w ogóle nie załapałyby się na listę. Percepcja muzyczna nasza i Amerykanów jest bardzo różna. Oni zupełnie inaczej słyszą. Znają się na muzyce.

O ke lelelelela...

Andrzej Mogielnicki, na długo przed podróżą, napisał teksty o RPA do filmu "W pustyni i w puszczy". Utwór nagrywany był właśnie w Kapsztadzie. Mało tego, z zuluskim chórem słynnej wokalistki Miriam Makeby, znanej szerszej publiczności jako Mama Afrika. - Nie znałem zuluskiego, a w utworze był zaśpiew. Potrzebowałem sylaby i to takiej, żeby całość brzmiała po afrykańsku. Chodziłem i myślałem: ,,Co ja wiem o języku afrikaans? Przecież nic!". Tam było "pa dadadadada, pa dadadadada" i wymyśliłem: "o ke lelelelela, o ke lelelelela" - wspomina.
Piosenka napisana. Krzesimir Dębski, kompozytor utworu, poleciał do RPA na nagrania. Z Kapsztadu dzwoni do Andrzeja i mówi: - Jakieś te chłopy potężne! Ty wiesz dokładnie, co oznacza to "ke lelelelela"? - Nie wiem, ale weź jednego z Zulusów, tylko najbardziej wątłego, i powiedz mu "o ke lelelelela". Jeśli nie da Ci w mordę, to znaczy, że jest dobrze!". Po eksperymencie Krzesimir dzwoni do Mogiela: ,,Stary! Jest w porządku! Powiedzieli, że nie wiedzą co to znaczy, ale im się podoba. Trafiłeś!".

Andrzej Mogielnicki - tekściarz i współzałożyciel kapeli Lady Pank.
Wybrane hity:

  • "Strach się bać", "Mniej niż zero", "Kryzysowa narzeczona", "Tańcz, głupia tańcz", "Wciąż bardziej obcy", "Zamki na piasku" (Lady Pank)
  • "Tyle samo prawd, ile kłamstw", "Wszystko czego dziś chcę", "Pieśń o cegle" (Iza Trojanowska)
  • "Takie tango", "Bal wszystkich świętych", "Nie wierz nigdy kobiecie", "Nowa wieża Babel", "Twoje radio" (Budka Suflera)
  • "Nic nie może przecież więcej trwać" (Anna Jantar)
  • "Małe tęsknoty", "Nie ma już nic na bis" (Krystyna Prońko)
  • "Co się stało z Magdą K." (Zbigniew Hołdys)

Piosenki filmowe:

  • "O ke lelelelela", "Mama Africa" ("W pustyni i w puszczy")
  • "Dwie morgi słońca" ("Zróbmy sobie wnuka")
  • "Samo życie" w serialu o takim samym tytule
  • "Adam i Ewa" w serialu o takim samym tytule
  • "Fabryka małp"(Pręgi)

Anna Laszuk

Fot.: Jan Królak/Ambasada RPA w Warszawie


















Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.