 Wśród samochodów kompaktowych 6 lat królowania jednego nadwozia to stanowczo za dużo. Zakrawa nawet na subtelne katowanie przyzwyczajonych do częstych zmian klientów. Na szczęście po stworzeniu Altei oraz operacjach plastycznych Ibizy i Toledo przyszła kolej na najpopularniejszego w rodzinie Leona. Przetestowaliśmy 2-litrowego diesla o mocy 140 KM
Janusz Pajda
Światowa premiera Leona odbyła się na międzynarodowym salonie motoryzacyjnym w Barcelonie w maju 2005 roku. Tyle słowem wstępu - przejdźmy od razu do rzeczy. Jaki jest? Przede wszystkim bardzo podobny do całej rodziny. Nawet za bardzo! Wprawdzie jest sportowy, mniej pękaty i nie przypomina kolejnego vana, ale to jednak wciąż za mało na indywidualność. Widząc Leona na parkingu, zastanawiasz się, czy to Altea, czy Toledo. Tak być nie powinno!
Dzieło artysty
Samochód jest dziełem Waltera de Silvy, ojca Alfy Romeo 156. Mistrz zastosował znany zabieg ukrycia klamek tylnych drzwi, dzięki czemu Leon wygląda jak 3-drzwiowe coupé. Zgodnie z panującą tendencją - urósł: jest o ponad 13 cm dłuższy, o ponad 2,5 cm szerszy i o 2 cm wyższy. Jednocześnie rozstaw osi zwiększono o 6,5 cm, co trochę przełożyło się na powiększenie powierzchni dla pasażerów oraz większą stabilność na drodze. Dba o nią również dobrze zestrojone zawieszenie, które jest połączeniem starego Leona z nowym Golfem. W jaki sposób? Przednie zawieszenie jest identyczne jak u poprzednika - oparto je na kolumnach McPhersona. Natomiast z tyłu zastosowano rozwiązanie charakterystyczne dla Golfa - niezależne zawieszenie typu multilink z czteroramiennymi wahaczami.
Full wypas
Wersja bazowa nazywa się Audience, ale z testowanym dieslem nie występuje. 140-konne TDI plasuje się dwa poziomy wyżej od podstawy i nosi nazwę: Stylance. Na jej wyposażeniu znalazło się m.in.: 6 poduszek powietrznych, zestaw systemów: ABS, EBV, MSR, TCS, BSW, 2-strefowa automatyczna klimatyzacja, elektryczne wspomaganie kierownicy, elektrycznie sterowane szyby i lusterka oraz czujniki ciśnienia powietrza w kołach. Takie auto kosztuje 83 490 zł. Za lakier brylantowy trzeba dopłacić 990 zł, a za metalizowany 1990 zł. Powiecie: trochę dużo jak na auto kompaktowe! Nie zapominajmy jednak, że Seat już dawno przestał być ubogim krewnym z Hiszpanii i stał bardzo ważnym ogniwem w koncernie Volkswagena. Za tak wyposażony samochód prestiżowej marki z nowoczesnym dieslem trzeba słono płacić.
Dla sportowca
Leon z najmocniejszym dieslem to propozycja dla tych, którzy lubią ostrą, dynamiczna jazdę. Dużo koni i potężny moment obrotowy sprawiają, że samochód bardzo chętnie przyspiesza w całym przedziale prędkości obrotowych. Co ważne - Seat jest prawie w całości pozbawiony charakterystycznego klekotu silników wysokoprężnych. Pracuje równo i miękko. Jedynie "wkręcany" na obroty daje o sobie znać w sposób mniej przyjemny. Natomiast przyjemnych wrażeń dostarcza kierowcy na stacji benzynowej. Nawet podczas ostrej jazdy spalanie oscyluje w granicach 5-litrów na 100 km. Z testowanym silnikiem współpracuje 6-biegowa ręczna skrzynia. W opcji dostępna jest też przekładnia typu DSG.
Podsumujmy! Lubisz niemiecką robotę, podobają ci się Golfy, ale trochę cię nudzą? Weź Leona. Technika ta sama, a kształty z zupełnie innej bajki. Do tego niższa cena. Wybór jest raczej prosty.
Dane techniczne
| Silnik | 2,0 TDI |
| Pojemność silnika (ccm) | 1986 |
| Moc maks. (KM/obr.) | 140/4000 |
| Przyspieszenie 0-100 km/h (s) | 9,3/9,3* |
| Prędkość maks. (km/h) | 205/205* |
| Moment obrotowy (Nm/obr.) | 320/1750-2500 |
| Średnie zużycie paliwa (l/100 km) | 5/5,7* |
*ze skrzynią biegów DSG



|