 O stosunkach szwedzko-polskich rozmawiamy z Tomasem Bertelmanem, ambasadorem Szwecji w Polsce
Panie ambasadorze jak ocenia Pan stosunki szwedzko-polskie?
- Uważam, że są znakomite. Wprawdzie na przestrzeni dziejów mieliśmy trochę konfliktów, ale to już przeszłość. Kilka fal emigracji z Polski, począwszy od pierwszej tuż po drugiej wojnie światowej, poprzez kolejne w latach 60. czy 80., odgrywa ważną rolę w stosunkach bilateralnych. Szacuje się, że w Szwecji w chwili obecnej mieszka ok. 70-80 tysięcy obywateli polskiego pochodzenia. Ponadto w latach 80. i 90. Szwecja wspierała polskie przemiany demokratyczne. W związku z tym, że Polska jest naszym sąsiadem, bardzo istotne jest, że została ona członkiem Unii Europejskiej. Chcemy jeszcze bardziej rozwijać nasze stosunki. Nie ma żadnych problemów we wzajemnych relacjach, są one bardzo zacieśnione. Polska i Szwecja mają dobre kontakty, szczególnie na poziomie regionów, miast, instytucji i organizacji, bo nie ograniczają się do szczebla rządowego. Takie zjawiska są typowe dla krajów sąsiedzkich.
Czy po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej wzrosło zainteresowanie Polaków podjęciem pracy i osiedlaniem się w Szwecji?
- Tak, ponieważ Szwecja jest jednym z trzech krajów Unii, które nie zamknęły swojego rynku pracy dla nowych członków. Oczywiście sytuacja nie wygląda tak dramatycznie jak w Irlandii czy Wielkiej Brytanii. Spodziewaliśmy się nawet, że zainteresowanie będzie większe. Z oficjalnych statystyk wynika, że przybyło 7 tys. Polaków; mam tu na myśli osoby, których pobyt przekroczył trzy miesiące i są one zarejestrowane. Wiemy jednak, że w Szwecji pracuje więcej Polaków, tak było nawet przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Nasz klimat i język w pewnym stopniu hamują zainteresowanie cudzoziemców, zdecydowanie łatwiej jest w krajach anglojęzycznych.
Jak wygląda współpraca gospodarcza pomiędzy Szwecją a Polską?
- Współpraca gospodarcza pomiędzy naszymi krajami jest bardzo ścisła. Handel rozwinął się szczególnie po wstąpieniu Polski do UE. Wprawdzie przed integracją Polski z Unią wymiana gospodarcza istniała, ale nie na takim poziomie, jak od 2004 r. W tej chwili obroty szacuje się na ok. 5 miliardów dolarów. Porównując inne kraje sąsiedzkie, strona szwedzka uważa, że mogłaby być ona jeszcze większa. W Polsce funkcjonuje 700-800 szwedzkich firm, które zatrudniają powyżej 100 tysięcy osób. Wiele firm planuje swój rozwój na rynku, zwłaszcza, że potencjał jest ogromny.
Szwecja odrzuciła w referendum przyjęcie euro. Czy istnieje szansa, że Pana rodacy zmienią zdanie?
- Rząd szwedzki jest zdania, że powinniśmy przystąpić do strefy euro, obywatele zdecydowali natomiast inaczej. Oczywiście decyzję o zmianie waluty mógłby podjąć parlament, ale jest to bardzo ważna kwestia, dlatego z politycznego punktu widzenia to obywatele powinni o tym zadecydować. Skoro Szwedzi powiedzieli "nie" dla euro, rząd powinien to respektować. Trudno jest się spodziewać, że w krótkim okresie czasu kolejne referendum przyniosłoby inny rezultat, dlatego z decyzją musimy poczekać jeszcze jakiś czas. W dyskusji, jaka toczyła się przed referendum, argumentowano, że samodzielne funkcjonowanie poza strefą euro nie jest dobre, ale szwedzka ekonomia rozwija się szybciej niż w krajach, w których istnieje euro. Wzrost gospodarczy wynosi w chwili obecnej 4,5 proc., mamy niską inflację, wysoki wskaźnik handlu zagranicznego, co pokazuje , że możemy funkcjonować poza strefą euro. Teraz jest za wcześnie na nowe referendum, zwłaszcza w aspekcie negatywnych doświadczeń wokół tej sprawy.
Szwecja jest członkiem nie tylko Unii Europejskiej, lecz także organizacji i stowarzyszeń regionalnych, w tym Rady Nordyckiej i Rady Państw Morza Bałtyckiego. Czy mógłby Pan przybliżyć naszym czytelnikom aktywność Szwecji na szczeblu regionalnym?
- Szwecja uczestniczy w różnych formach współpracy regionalnej i subregionalnej już od dłuższego czasu. Jeśli chodzi o Radę Nordycką, współpraca pomiędzy pięcioma krajami nordyckimi jest bardzo intensywna, ważne jest bowiem podzielenie się tą samą kulturą. Poczucie tożsamości w krajach nordyckich jest bardzo silne. Po zakończeniu zimnej wojny pogłębiła się również współpraca na północy Europy, powstała Rada Państw Morza Bałtyckiego. Współpracujemy z krajami nordyckimi, bałtyckimi i w ramach UE. Konfiguracje współpracy są różne. Bardzo ważna jest współpraca z Rosją, ponieważ jest ona ważnym partnerem na Morzu Bałtyckim. W ramach Rady Państw Morza Bałtyckiego istotne jest współdziałanie w zakresie wymiany handlowej, ochrony środowiska, zwalczania przestępczości zorganizowanej czy handlu ludźmi. Szwecja przewodzi teraz tej Radzie. Naszym priorytetem jest tworzenie podstaw prawnych dla działań praktycznych, ponadto współdziałanie pomiędzy izbami handlowymi w krajach członkowskich, aby zwiększyć obroty pomiędzy krajami.
Jak od strony praktycznej wygląda realizacja programu "Czytam, wiem, tworzę"?
- To bardzo duży program, do którego zaangażowało się ponad 40 instytucji; zorganizowano ponad 250 imprez w polskich miastach. Bardzo cieszymy się z owocnej współpracy z Departamentem Kultury Miasta Stołecznego Warszawy oraz warszawskim teatrem Montownia.
Panie ambasadorze, jak się Panu podoba w Polsce? Za czym będzie Pan tęsknił po zakończeniu kadencji w Warszawie?
- Jestem tu już rok, bardzo lubię Polskę. To był bardzo intensywny rok, zwłaszcza w politycznym kontekście. Do Polski przyjechałem bowiem w trakcie trwania kampanii wyborczej. Interesuje mnie ten kraj, jego historia i kultura. Mam nadzieję, że znajdę czas na podróże po Polsce. Z racji tego, że Polska jest naszym dużym i ważnym sąsiadem, bycie Ambasadorem Szwecji w tym kraju to ogromny zaszczyt i bardzo ciekawe doświadczenie.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Beata Jurkowicz |