Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

IRENA SANTOR - Łakoma na życie


Od pięćdziesięciu lat króluje na polskich scenach, choć miała przygody również z zagranicznymi estradami. Ceniona przez krytyków, uwielbiana przez publiczność

Rozmawia JOANNA ZAWISZA

Niedawno obchodziła Pani jubileusz 50-lecia pracy artystycznej. Jak to jest trwać z taką klasą przez tyle lat? Trwać tak spokojnie, tak pięknie...
- Patrząc w przyszłość, trzeba wiedzieć, gdzie się chce być i kim się otaczać. Trzeba wiedzieć, do czego się dąży, i potem tylko myśleć, jak to zrealizować. O naszym zawodzie mówi się, że to jest gwiazdorstwo, że wszystko musi być cudowne, te pióropusze, cała oprawa. Oczywiście, że tak jest. Tylko, że pod tym musi kryć się rzemiosło. Bo naprawdę w naszym zawodzie jest ważne to, kim się otaczamy, co czytamy, czego słuchamy, nawet to, kto jest naszym przyjacielem.

Trzeba mieć silną osobowość przede wszystkim.
- I tak, i nie. Ja na przykład jestem straszną "tremiarą". Jest jednak coś w naturze artysty, co wbrew wszelkim przeciwnościom - w tym przypadku wbrew tremie - ciągnie go do tego celu. To jest coś, co dostaje się od natury. Nie wiadomo, na czym to w gruncie rzeczy polega - jakiś nakaz, przymus, dar Boży. Ktoś zostaje wybrany, napiętnowany tym darem...

Na jubileuszowej gali pojawiło się mnóstwo utworów, które szczególnie są Pani bliskie. Zaśpiewały dla Pani wyjątkowe osobowości, m.in. Michał Bajor, Małgorzata Walewska, Kayah...
- Ale zaśpiewano także piosenki, które nie były szczególnie popularne, choć dla mnie bardzo znaczące, np. "Niewczesne myśli" w wykonaniu Kasi Dąbrowskiej. Tę piosenkę śpiewałam często, ale widocznie za każdym razem coś robiłam nie tak, bo nie miała ona siły przebicia. Refren był tak nostalgiczny, że można było, modulując, śpiewać go pół godziny. Tak się cieszę, że właśnie tę piosenkę Kasia zechciała zaśpiewać.

Kiedy Pani zrozumiała, że scena i śpiewanie są dla Pani?
- Nie wiem, bo śpiewam od przedszkola. Zawsze śpiewałam. To było dla mnie oczywiste. Niezależnie od tego, czego na danym etapie życia chciałam - śpiewałam. Tak to przylgnęło i zostało.

Na co Pani jest dziś łakoma?
- Na życie! Na pogodne życie. Moim celem nie jest śpiewać do śmierci. Moim celem jest móc, słuchać, cieszyć się, widzieć, doświadczając tego, że są nowi, którzy śpiewają moje piosenki, którzy przejęli te "pałeczkę" ode mnie i niosą ją dalej.

Na co dzień słucha Pani różnej muzyki, hip-hopu i heavy metalu też?
- Kiedyś byłam bardzo przeciwna heavy metalowcom i hip-hopowcom. Heavy metal to jednak dla mnie trochę za głośno, ale swego czasu występowałam z hip-hopowcem i nabrałam trochę respektu do tego stylu. To nowa, ciekawa propozycja.

Wykonywała Pani z hip-hopowcem "Walca Embarras", choć ta piosenka była śpiewana także w innym duecie.
- Pierwszy raz zaśpiewałam ją w duecie ze Zbigniewem Wodeckim. Od tej piosenki zaczęła się tak naprawdę moja praca nad zawodem. Ta piosenka nie była napisana dla mnie, śpiewała ją Barbara Krafftówna w III edycji Kabaretu Starszych Panów, a ja zapragnęłam zaśpiewać ją inaczej. Cuda się zdarzają, bo kolejnego dnia otrzymałam telefon z radia, spotkałam się z Władysławem Szpilmanem, który powiedział, że ma dla mnie piosenkę, ale jak zaśpiewam ją źle, to mi ją odbierze. Myślałam, że ziemia się rozstąpiła, gdy zobaczyłam, że to jest "Walc Embarras". Zdarzył mi się cud.


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.