Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

MEL GIBSON - Osiem miesięcy piekła


Zaczęliśmy kręcenie filmu w niesamowitej suszy i już się obawialiśmy, że ten upał nigdy nie ustąpi -  opowiada o filmie "Apocalypto" Mel Gibson, amerykański aktor, reżyser i producent filmowy

Jak dugo trwała realizacja "Apocalypto"?
- Dwa i pół roku temu zaczęliśmy pisać scenariusz. Okazało się, że jest to strzał w dziesiątkę i na nakręcenie filmu mieliśmy bardzo mało czasu, ponieważ ciągle byliśmy poganiani przez producentów. Kręcenie tego filmu było bardzo trudne, mieliśmy czteromiesięczne opóźnienie i musieliśmy robić duże cięcia, a sceny nagrywać w połowie przewidzianego czasu. Jednak sądzę, że wykonaliśmy dobrą pracę.

Czy przez te osiem miesięcy łatwo było utrzymać entuzjazm i energię?
- Najważniejsze, żeby zacząć, a potem już idzie łatwo. Akcja jest stosunkowo prosta i nie było wielkiego problemu w jej nakręceniu, lecz sama praca na planie była męcząca. Dużo trudu było przy obsadzeniu ról, staraliśmy się jak najbardziej uautentycznić postacie, by były zbliżone do scenariusza.

Jak pogoda była podczas kręcenia filmu?
- Kręcenie filmu zaczęliśmy w niesamowitej suszy i już się obawialiśmy, że ten upał nigdy nie ustąpi. Na szczęście znajdowaliśmy się w puszczy podzwrotnikowej, więc często padało.

A jak wyglądała Państwa praca przy tym niewyobrażalnym upale?
- Wszyscy bardzo szybko się zaaklimatyzowali. Każdy chodził spocony, ale nie mieliśmy z tym większego problemu. Choć przyznam, że były momenty, na przykład przy kręceniu scen w mieście, wręcz nie do wytrzymania. Najgorętszy moment był przy scenie, gdy więźniarki zwisają z wielkiej skały. To było strasznie męczące.

Czy podczas kręcenia tego filmu byli obecni ludzie, którzy ochraniali całą ekipę przed dzikimi zwierzętami?
- Tak, mieliśmy tu kilku specjalistów. Najniebezpieczniejsze były węże jadowite, na widok których wszyscy się pocili. Musieliśmy bardzo uważać na węże i owady. Mimo to postanowiliśmy, że kręcimy w Meksyku, ponieważ są tam jeszcze nietknięta puszcza podzwrotnikowa i płaskowyże.

Czy to był dotychczas Pana najtrudniejszy film?
- Myślę, że ten film można określić mianem najtrudniejszego. Dużym problemem były małpy, węże i tapiry, które nie chciały grać tak, jak my to sobie wyobrażaliśmy.

Czy były dni przerwy w pracy z powodu jakichś chorób?
- Kilka dni tak, choć nie były to jakieś straszne choroby.

Czy na potrzeby całego filmu potrzebowaliście wielu statystów?
- Mieliśmy 850 statystów. Przy kilku scenach potrzebowaliśmy ich znacznie więcej. Statyści byli wspaniali. Głównie byli to mieszkańcy z tamtych terenów. Kiedy było gorąco i my mało nie umieraliśmy, oni czuli się normalnie. Oprócz statystów mieliśmy 300 wizażystów, których dzień roboczy zaczynał się regularnie o północy. Praca była męcząca dla charakteryzatorów i przede wszystkim dla aktorów. Na sen wszyscy mieli tylko pięć godzin dziennie, po czym wracali do pracy. Bardzo często bywało tak, że podczas kręcenia sceny ktoś z aktorów zasypiał ze zmęczenia. Ale nikt na nikogo nie krzyczał.

W jaki sposób obsadzał Pan role w tym filmie?
- To trwało rzeczywiście dość długo, ponieważ mieliśmy bardzo wielu chętnych aktorów. Byliśmy w Kanadzie, Kalifornii, Nowym Meksyku i na końcu w Oklahomie. Szukałem Amerykanów, a na castingi przyszło wielu obcokrajowców. Przyszła na przykład mała dziewczyna, mówiąca wyłącznie w języku Maya. Pochodzi z małej wsi, prymitywniejszej jeszcze od tej, którą pokazujemy w filmie. Ona żyje tu jeszcze dzisiaj -  w puszczy podzwrotnikowej, w lepiance

Czy aktorzy wiedzieli przedtem, jak bardzo męcząca praca czeka ich na planie filmowym?
- Wiedzieli od początku. Wyjaśniłem im wszystko dokładnie. Mówiłem również, że będzie to osiem miesięcy piekła i męczarni. Zgodzili się.

Skok do wodospadu musiał zostać zrobiony na komputerze
- Tak, ponieważ nawet najlepszy kaskader nie przeżyłby takiego skoku. Jednak scena z grząskim piaskiem była prawdziwa.

Czy był moment, kiedy załamywał Pan ręce i czuł, że ten projekt Pana przerasta?
- Tak, ciągle były takie momenty, w których nie wiedziałem, co mam zrobić. Praca ze zwierzętami, gdy jaguar nie robił tego, co kazali mu treserzy To naprawdę było męczące. Teraz potrzebuję chwili odpoczynku, by nabrać trochę energii i mieć siłę na kolejne pomysły.

Czy myśli Pan, że ten film zainteresuje publiczność?
- Mam gorącą nadzieję, że tak się stanie. "Apocalypto" jest rzeczywiście filmem zadziwiającym.

A nie ma Pan ochoty stanąć tylko przed kamerą, tak jak kiedyś?
- Jeśli nadarzy się taka okazja, i gdy scenariusz sprosta moim wymaganiom. Jak na razie praca reżysera jest dla mnie tak satysfakcjonująca, że póki co nie chcę z niej rezygnować.

Rozmawiał Rafał Szwajkowski

Fot. MWMedia


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.