 Polska jest pierwszym krajem spośród państw Europy Środkowej, w którym przyszło mi pełnić misję ambasadora. Fakt ten niezwykle wyraźnie uświadomił mi, jak niewielka i ograniczona jest wiedza na temat tej części Europy
Rozmowa z Janem Luykxem, ambasadorem Królestwa Belgii w Polsce
Jakie są największe wyzwania i cele stojące przed Belgią w związku z objęciem prezydencji Unii Europejskiej w lipcu 2010 roku?
- Już po raz dwunasty Belgia przejmuje rotacyjne przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej, będzie to druga prezydencja od wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego, pierwsi tę funkcję niedawno objęli Hiszpanie. Trzy kolejne rotacyjne prezydencje: Hiszpanii, Belgii i Węgier tworzą tz. trio, które uzgadnia program i koordynuje swoje priorytety. Działania tych trzech państw będą oczywiście zdeterminowane przez takie wydarzenia, jak globalny kryzys i wejście w życie nowego traktatu. Łagodzenie skutków spowolnienia gospodarczego jest dla Belgów jednym z głównych priorytetów, obok kontynuacji wdrażania zmian związanych z wejściem w życie traktatu z Lizbony.
Czy pomimo kryzysu gospodarczego Belgia to wciąż dogodne miejsce dla inwestycji w Europie?
- Oczywiście, gospodarka Belgii, pomimo kryzysu, wciąż utrzymuje silną pozycję na gospodarczej mapie Europy. Belgia jak większość krajów europejskich poradziła sobie z recesją. Świat powoli wychodzi z kryzysu, więc wysoko rozwinięta, bardzo otwarta gospodarka naszego kraju, uzależniona od światowej wymiany handlowej, również odnotowuje wzrost. Szacuje się, że w tym roku osiągnie dodatni wskaźnik PKB.
Jakie są największe zalety belgijskiego rynku?
- Istnieje cały szereg zalet gospodarki belgijskiej, począwszy od bardzo dogodnego położenia na terenach wysoko uprzemysłowionych w bliskości najważniejszych europejskich rynków: Niemiec, Francji, Holandii, Anglii. Oczywiście zaleta ta może być w pełni wykorzystana, gdy mamy dostęp do rozbudowanej infrastruktury transportowej, a tej w Belgii nie brakuje. Zarówno autostrady, koleje, jak i kanały oraz porty, wraz z drugim co do wielkości europejskim portem w Antwerpii, odpowiadają najwyższym standardom. Wszystkie te dogodne warunki sprzyjają rozwojowi małej i średniej przedsiębiorczości, sektor ten jest bardzo silny, ponadto Belgia jest siedzibą kilkuset międzynarodowych koncernów i grup przemysłowych, które dzięki korzystnym warunkom podatkowym zainwestowały tam swój kapitał. Belgia stara się jak najlepiej wykorzystywać możliwości wewnętrznego unijnego rynku, który nie ogranicza handlu, o czym najlepiej świadczy poziom eksportu, który stanowi dwie trzecie PKB.
Panie Ambasadorze, jak Pan oceni współpracę gospodarczą pomiędzy belgijskimi i polskimi przedsiębiorstwami?
- Dzieje się wiele i jest to bardzo intensywna współpraca o zróżnicowanym charakterze oraz zróżnicowanej skali. Wśród ok. 400 inwestycji belgijskich w Polsce najwięcej jest tych realizowanych przez firmy z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, które dominują w gospodarce belgijskiej. Są również duże inwestycje, prowadzone np. przez banki, ktore działają w sektorze finansowo-ubezpieczeniowym.
Jaka jest recepta na sukces polskich w przedsiębiorstw na belgijskim rynku?
- Najważniejszym czynnikiem decydującym o sukcesie polskich firm eksportujących do Belgii jest konkurencyjność oferowanych towarów i usług. Jestem jednak optymistą, co do powodzenia polskich przedsiębiorców. Należy bowiem pamiętać, że od momentu, gdy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, dwustronna wymiana handlowa pomiędzy naszymi krajami wzrastała co roku o 20-25 proc. Sytuacja ta zmieniła się nieco w związku z kryzysem, ale wciąż jest bardzo dynamiczna i utrzymuje się na wysokim poziomie.
Jaki jest najpopularniejszy polski produkt w Belgii?
- Myślę, że najlepiej rozpoznawalnym produktem jest polska wódka, ale na belgijskim rynku istnieje inny bardzo wysoko ceniony kapitał - są to polscy pracownicy, ich zapał i umiejętności.
Co jest charakterystyczne dla Pańskiej misji w Polsce?
- Chciałbym podkreślić, że Polska jest pierwszym krajem spośród państw Europy Środkowej, w którym przyszło mi pełnić misję ambasadora. Fakt ten niezwykle wyraźnie uświadomił mi, jak niewielka i ograniczona jest wiedza na temat tej części Europy, szczególnie Polski, na zachodzie kontynentu. Moja misja - poza obowiązkami wynikającymi ze sprawowanej funkcji - jest również osobistym doświadczeniem odkrywania historii, kultury i obyczajów polskiego społeczeństwa. Jesteśmy członkami tej samej wspólnoty, nie dzielą nas już żadne granice, dlatego tak ważne jest bliższe poznanie między narodami w celu wzajemnego zrozumienia.
Pełni Pan swoją misję w Polsce od 2006 roku. Czy udało się zbliżyć Polaków i Belgów do siebie?
- Mam nadzieję, że tak, choćby podczas uroczystości, jakie miały miejsce w ubiegłym roku z okazji 90. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Belgią, kiedy to miałem przyjemność gościć 22 przedstawicieli zaprzyjaźnionych polsko-belgijskich miast i gmin partnerskich. Bardzo wzruszające były obchody upamiętniające dokonania dywizji gen. Stanisława Maczka w wyzwoleniu Belgii. Uroczystość 65. rocznicy tych wydarzeń organizowana była przez ambasadę Belgii, zaproszono ostatnich żyjących weteranów, gości z Polski i Belgii.
W 2009 roku, w trosce o podtrzymanie pamięci historycznej, staraniem ambasady został wydany dwujęzyczny, polsko-angielski album "Pałac Mniszchów w Warszawie - Ambasada Królestwa Belgii". Obecna siedziba ambasady i rezydencji ambasadora, z powojennych ruin odbudowana przez rząd Belgii, dała doskonały początek kształtowaniu wspólnej przyszłości. Takie właśnie wydarzenia w sposób naturalny zbliżają do siebie i pozwalają przełamać ewentualne bariery. Myślę, że polsko-belgijska współpraca na wszystkich obszarach zacieśnia się i dobrze służy nam wszystkim.
Rozmawiał Dominik Ossoliński |