 Samochody od dawien dawna robią ogromne wrażenie na każdym, szczególnie na mężczyznach. Owszem, zdarzają się konstrukcje przytłaczające, jednak zdecydowana większość aut zniewala swym pięknem niczym Rihanna w teledyskach
Piotr Nowacki
Touareg może nie należy do seksownych aut, ale w pewnym stopniu budzi pożądanie męskiej populacji. Jest doskonałym wzmocnieniem naszego ego. Może obrażę kobiety i poruszę stado rozjuszonych feministek, ale przyznam szczerze: żadna niewiasta nie będzie dobrze wyglądała za kierownicą Touarega. Chyba, że będzie postury Otylii Jędrzejczak
Respekt na drodze
Kiedy Volkswagen postanowił wspólnie z Porsche opracować SUV-a, sceptycy kładli się ze śmiechu, dostając czkawki. Ale dolegliwości po niezłym ubawie minęły, gdy w 2000 roku oba koncerny zaprezentowały prototypy. Publiczność oniemiała, gdy ich oczom ukazał się owoc tejże współpracy. Jednak projekt Volkswagena nosił wówczas nazwę Colorado. Dopiero dwa lata później taśmy produkcyjne zaczął opuszczać model o zarezerwowanej dla niego nazwie Touareg. O dziwo, mimo dość wysokiej jak na Volkswagena ceny, pojazd automatycznie wzbudził sympatię i w szybkim tempie znalazł sporą grupę nabywców. Wabił olbrzymią i umięśnioną posturą. Prężył się jak Bolo Yeung w "Krwawym sporcie" przed walką z Jean-Claude'm Van Dammem. Spodobał się i chwycił za serca nabywców. Choć gabarytami nie przypomina drogowych monstrum, tj. Dodge Durango czy Hummer, to jednak wzbudza respekt na drodze. Ma swój charakter. Nie jest tak sztuczny, jak piersi Dody. Jest oryginalny i niczego nie udaje. Z jednej strony to bulwarówka, z drugiej zaś samochód stworzony do wyzwań. W odpowiednim uzbrojeniu, czytaj pakiecie wyposażeniowym, może pokonywać wszelkiej maści bezdroża, pod warunkiem, że nie przesadzimy. To tylko duży SUV z umiejętnościami, a nie rasowa terenówka. Lepiej o tym pamiętać, zanim zdecydujemy się zaimponować zabranej po trasie autostopowiczce o urodzie Shakiry.
Z lotu ptaka
Muskularna sylwetka Touarega kryje w sobie też mięsiste wnętrze. Kiedy zajmiemy miejsce za kierownicą, natychmiast poczujemy aromat wysokogatunkowej skóry oraz aluminium i drewna, zdobiącego poszczególne elementy wnętrza. Masywną deskę rozdzielczą połączono z szerokim tunelem, dlatego mamy wrażenie, jakbyśmy zasiedli za sterami Boeinga 757, tyle że bez drugiego pilota. Ogromne tarcze zegarów, dziesiątki kontrolek oraz podświetlenie wszelkich literek, cyferek, przycisków, manetek. Słowem: jedno wielkie centrum dowodzenia niczym w jednym ze statków kosmicznych Star Trek. To ma swój urok szczególnie wieczorem. Ilość podświetlenia wygląda niczym duża metropolia nocą z lotu ptaka. Odkrywasz, niczym na mapie, miejsca, którymi jesteś zainteresowany. Sterownikami radia albo nawiewami. W tym aucie wszystko wydaje się "big". Pokaźnego rozmiaru są nawet informujące o temperaturze wewnątrz, ciekłokrystaliczne wyświetlacze dwustrefowej klimatyzacji, nie mówiąc już o jej olbrzymich regulatorach. Jeśli ktoś powiedziałby, że nie ma tutaj ergonomii, pomyli się. Nawet dźwignia 6-stopniowej, automatycznej skrzyni biegów Tiptronic jest tak wielka, że przypomina właśnie tę używaną do startu w samolocie.
Postawić na Diesla
Jedna rzecz, która zwraca natychmiast uwagę kierowcy, po tym, jak zajmie swoje miejsce, to koło kierownicy. Jest tak olbrzymie, jak w używanym przez wojsko Starze 266. No prawie. Ale bynajmniej masz człowieku czego się trzymać podczas jazdy. Kierownica jest gwarantem dostarczenia wrażeń z jazdy zarówno kierowcy, jak i pasażerom. Zresztą ci ostatni nie mogliby nawet psioczyć na auto. Mają sporo przestrzeni do podróży i w dodatku wygodne, niczym domowa sofa, fotele. Pełnia szczęścia. Jakieś wątpliwości? To proszę wysiadać! Nie usłyszą wówczas wspaniale grającej benzynowej V6 o pojemności 3.6 litra, która szybko zaprzyjaźni cię z właścicielem stacji benzynowej. Volkswagen nigdy nie stawiał na dużą sprzedaż Touarega wyposażonego w tenże silnik. Cukiereczkiem jest wysokoprężna jednostka o pojemności 3-litrów i mocy 240 KM. Ona wiedzie prym. Z nią model jest najczęściej kupowany. Bo jak oprzeć się wysokiemu momentowi obrotowemu, wynoszącemu 500 Nm dostępnemu już od 1500 obr./min i ośmiu sekundom do setki? Trudno. Biorąc też pod uwagę o wiele niższe niż benzynówka zużycie paliwa, wybór 3.0 TDI staje się jeszcze bardziej słuszny. Ale co ze wspaniałym bulgotem benzynowej V6? Zrezygnować? Nigdy! Spróbować? Owszem. 


|