Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC - Życiowy wyścig o zwycięstwo


Krzysztofa Hołowczyca nie trzeba przedstawiać. Mistrz kierownicy jest niedoścignionym ideałem dla wielu sportowców i użytkowników dróg. Do rajdowej mety zmierza z taką samą determinacją, jak do innych celów, jakie sobie wyznacza

Rozmawia MAŁGORZATA SZERFER

Jak światowej sławy sportowiec, którego żywiołem są rajdy, odnajdował się na posiedzeniach Europarlamentu? Nie wiało nudą?
- Dla mnie było to kolejne, bardzo ważne życiowe doświadczenie. Dzięki sprawowaniu mandatu Europosła mogłem nauczyć się wielu ciekawych rzeczy na temat mechanizmów działających w pracy Parlamentu Europejskiego, poznać wiele ciekawych osób i przede wszystkim zrobić coś pożytecznego dla swojego kraju. Dało mi to wiele satysfakcji, choć rzeczywiście trudno byłoby stwierdzić, że posiedzenia to coś ekscytującego.

Jak wypadło zderzenie Pańskiego wyobrażenia o polityce z rzeczywistością? Zastał Pan to, czego się spodziewał?
- Zrozumiałem, jak trudna i skomplikowana jest droga od dobrego pomysłu do jego realizacji. Jednocześnie poznałem wagę takich działań. To niesamowite wrażenie, kiedy można pracować nad przepisami, które są następnie wprowadzane w życie w wielu krajach Europy. Ma się to poczucie, że jakaś cegiełka mojej pracy jest częścią ważnego przedsięwzięcia o zasięgu ogólnoeuropejskim.

Zatem czuje Pan, że dorzuca istotną cegiełkę pod budowę nowych standardów europejskich na polskich drogach, a zarazem spełnia pokładane w sobie nadzieje wyborców?
- Od początku mówiłem, że w Parlamencie Europejskim będę się zajmował sprawami bezpieczeństwa drogowego, ponieważ na tym się znam. Wiele projektów, w budowaniu których brałem udział, jest jeszcze w fazie przygotowawczej. Wierzę głęboko, że mój wkład w ich opracowywanie był w miarę istotny i pozytywne efekty tych działań będą wkrótce widoczne również na polskich drogach.

Nadal towarzyszy Panu poczucie misji do spełnienia, zobowiązań wobec polskiego społeczeństwa, które Pan reprezentuje w Europie?
- Ten etap w mojej karierze zawodowej jest już za mną, ponieważ okres mojej kadencji w Parlamencie Europejskim dobiegł końca. Starałem się wykorzystać moją wiedzę i moje doświadczenia w pracach poświęconych kwestiom bezpieczeństwa ruchu drogowego. W dość krótkim czasie zrobiłem tyle, ile było możliwe i jestem zadowolony, że mogłem mieć swój skromny wkład w działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa drogowego Polaków. Jednak nawet nie będąc już posłem, dalej będę działał na rzecz poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach. Jestem przekonany, że jeszcze dużo mogę zdziałać na tym polu.

Apel o kamizelki odblaskowe dla rowerzystów, innowacyjny "pakiet Hołowczyca" dla zmotoryzowanych, liczne akcje społeczne potępiające jazdę pod wpływem alkoholu lub z nadmierną prędkością... Na pewno nie był Pan biernym posłem. A jak jest z odzewem?
- Wszystkie akcje na rzecz poprawy BRD, którą ja i moja Fundacja "Kierowca Bezpieczny" inicjujemy, spotykają się z dobrym społecznym odzewem. To najlepszy dowód na to, że nasze działania są skuteczne i bardzo potrzebne. To nas uskrzydla i daje nam poczucie, że trafiamy z naszym przekazem do społeczeństwa, a to oznacza, że nasza praca pośrednio wpływa na realną poprawę stanu bezpieczeństwa na drogach.

Ma Pan więc poczucie efektywności swoich działań, postulatów, apeli? Jak postrzega Pan postępy w polskich statystykach wypadków?
- Dla mnie bardzo ważne jest to, że wraz z moją fundacją mogę brać czynny udział w edukowaniu wszystkich uczestników ruchu drogowego. I tych najmłodszych, i tych w pełni dorosłych. Edukacja komunikacyjna od najmłodszych lat wpływa bowiem w największym stopniu na wzrost świadomości komunikacyjnej uczestników ruchu i na zmianę ich zachowań na drogach. To pomaga w istotnym wymiarze zredukować liczbę wypadków. Myślę, że dopiero po opracowaniu i wprowadzeniu w życie dobrego systemu edukacji komunikacyjnej w szkołach zauważymy w kolejnych latach znaczny spadek liczby wypadków na polskich drogach.

Liczba wypadków to zwykle nie wina wadliwości pojazdów, lecz brawury i nieodpowiedzialności kierowców. Jak zmieniać mentalność społeczeństwa, aby polskie drogi były przyjazne i niosły jak najmniejsze ryzyko?
- Tak jak powiedziałem, należy poważnie potraktować potrzebę stworzenia systemu edukacji komunikacyjnej od najmłodszych lat. Konieczne jest, aby ludzie wzrastali w świadomości, że tylko od nich samych zależy ich własne bezpieczeństwo, bezpieczeństwo ich rodzin, bliskich, przyjaciół i pozostałych użytkowników dróg. Od dziecka trzeba kształtować w ludziach poczucie odpowiedzialności za siebie i innych.

W Polsce niezwykle popularne, już wśród dzieci, stają się quady, które niosą nie tylko wiele emocji, lecz także zagrożeń. Jak Pa zapatruje się na tę modną "atrakcję"?
- Zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo niebezpieczne jest to urządzenie. Co roku przybywa ofiar jazdy quadami. Szczególnie tragiczne są wypadki z udziałem dzieci. Bardzo często nieodpowiedzialni rodzice wsadzają na quady swoje pociechy i pozwalają im szaleć bez kasków oraz podstawowego przygotowania do jazdy. Dlatego aktywnie biorę udział w pracach legislacyjnych nad wprowadzeniem w życie przepisów regulujących kwestie dopuszczania do ruchu czterokołowców i zasad poruszania się na quadach.

Jest Pan propagatorem inicjatywy "Inteligentny samochód". Jak dużą rolę w bezpiecznej jeździe przypisuje Pan technologii i wyposażeniu auta, a ile zależy od umiejętności, rozwagi kierowcy?
- Moim zdaniem różnego rodzaju urządzenia elektroniczne poprawiające bezpieczeństwo kierowcy są ważne, ale są jedynie przydatne w korygowaniu błędów, jakie kierowca może popełnić podczas prowadzenia pojazdu. To może pomóc ograniczyć liczbę nieszczęśliwych wypadków. Ale nic nie zastąpi zdrowego rozsądku i właściwego zachowania za kółkiem. Myślenie kierowcy jest tu najważniejsze.

Co pociągającego odnajduje Pan w pokonywaniu w zawrotnym tempie setek kilometrów w ciężkich warunkach, na pustkowiach, z dala od cywilizacji? To rodzaj walki z samym sobą, potrzeba adrenaliny, czy próba udowodnienia sobie własnych możliwości?
- Kocham ten sport za to, że jest nieprzewidywalny i łączy w sobie wszystkie te cechy. Jako sportowiec mam szansę stale podnosić swoje umiejętności i sprawdzać się w rywalizacji z innymi kierowcami. Uwielbiam adrenalinę podczas trudnych rajdów i świadomość, że kolejny raz dotarłem do mety. Pokonałem trasę, czas, samochód i własne słabości. To wspaniałe uczucie powoduje, że wciąż jest mi tego mało.

Element rywalizacji jest ważny?
- Jak w każdym sporcie. Każdy zespół walczy o najwyższe trofeum i tylko zdrowa rywalizacja pozwala na wyłonienie jedynego zwycięzcy, a każdy z nas chce nim być.

Rajd to szczególny sport, w którym szybki i bezkolizyjny przebieg trasy zależy od dwóch osób: kierowcy i pilota. Jak ważne jest zaufanie i porozumienie między nimi?
- Bez zaufania i dobrej współpracy nie byłoby mowy o sukcesie. Bez dobrego pilota nawet najlepszy kierowca prawdopodobnie nawet by nie dojechał do mety. Na pilocie spoczywa ogromna odpowiedzialność za dobry wybór trasy i szybkie, a zarazem bezpieczne, prowadzenie kierowcy. Ja i mój pilot w samochodzie rajdowym stanowimy jedność.

Wyobrażam sobie, że jazda samochodem ma dla Krzysztofa Hołowczyca niejedno oblicze. Które z nich jest szczególnie cenne?
- Oczywiście rajdy to całe moje życie i im poświęcam najwięcej czasu. Ale najważniejszym obliczem prowadzenia samochodu jest zawsze ta chwila, kiedy wracam bezpiecznie do domu. Codzienny powrót do mojej rodziny jest dla mnie rzeczą bezcenną. Dlatego właśnie bezpieczna jazda i szczęśliwe powroty są dla mnie największą wartością w jeździe samochodem.

Jeśli samochód, to ten z najwyższej półki?
- Niekoniecznie. To zależy od sytuacji. Na co dzień trenuję kilkuletnim, wysłużonym samochodem, którym jazda cały czas sprawia mi ogromną frajdę. Oczywiście miło jest też jeździć samochodem z górnej półki. Od kilku miesięcy jestem posiadaczem Porsche Carrera 4S i każdy kilometr przejechany tym autem daje mi moc wrażeń.

W powszechnej opinii mężczyźni mają skłonność do drogich "zabawek". Pan również prywatnie lubi się otaczać luksusowymi przedmiotami i znanymi markami?
- Lubię tak zwane gadżety, jak większość mężczyzn, ale ich nadmiar traktuję jako przejaw złego smaku. Wystarcza mi dobry zegarek i telefon z nawigacją.

Był Pan gorącym zwolennikiem włączenia Polski w struktury UE. Czy, abstrahując od transportu, komunikacja Polski z innymi krajami Unii Europejskiej jest na dobrej drodze?
- Jeżeli pyta Pani o wspólne dążenia do realizacji celów, to jak najbardziej tak. Polacy są dobrymi fachowcami i cieszą się dużym autorytetem wśród Eurodeputowanych z pozostałych krajów Europy. Dlatego uważam, że jesteśmy dobrym partnerem w prowadzeniu wspólnych działań i mamy wiele do powiedzenia w procesie ustanawiania nowego prawa w Europie.

Polityka i sport to zupełnie różne sfery życia. Czy odnajduje Pan elementy wspólne na obu płaszczyznach?
- Jedno i drugie stanowiło dla mnie nowe wyzwania. Pozwalało mi na realizację swoich planów i rozwój kariery. Zgodzę się, że są to dwa różne światy, ale jeden i drugi jest bardzo interesujący i daje wiele satysfakcji w życiu zawodowym.

Rok temu zrezygnował Pan z udziału w sztafecie olimpijskiej - marzenia niejednego sportowca. Dała o sobie znać natura buntownika, czy głos zabrał przeciwnik łączenia sportu z polityką?
- Po podjęciu tej decyzji często uzasadniałem, że polityka powinna się trzymać z dala od sportu i szlachetnych idei olimpijskich. To również są dwa całkowicie odmienne światy. Uważam, że wykorzystywanie sportu w walce politycznej to zwykła profanacja.

Więcej przyjaciół ma Pan w kręgach polityki czy sportu?
- Zdecydowanie więcej przyjaciół mam wśród sportowców. Jestem przede wszystkim kierowcą rajdowym. To mój pierwszy zawód, który wykonuję już od wielu lat. W Parlamencie Europejskim urzędowałem niewiele ponad rok. Można powiedzieć, że w porównaniu z okresem, w którym jestem zaangażowany w działalność sportową, o politykę zaledwie się otarłem.

Godził Pan obowiązki Europosła i kierowcy rajdowego. Przy tak aktywnym życiu jest również dość miejsca na życie rodzinne i obowiązki głowy domu?
- Teraz, kiedy nie będę już sprawował mandatu Europosła, z pewnością więcej czasu będę mógł poświęcać mojej rodzinie. Ostatni rok był pod znakiem ciągłych podróży i długich przygotowań do startów w rajdach, więc w domu byłem rzadkim gościem. Przede mną jeszcze wychowanie mojej najmłodszej pociechy, więc muszę bywać w domu znacznie częściej niż ostatnio. Cieszę się, że teraz będę miał na to więcej czasu.

Dla wielu kierowców i nie tylko jest Pan autorytetem, co skutecznie wykorzystuje Pan, działając na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach. Kogo Pan nazwałby swoim mistrzem?
- Zawsze byłem cichym fanem kierowcy rajdowego Ariego Vatanena. Kiedy ja zaczynałem swoją karierę kierowcy, Ari zdobył niemal wszystko, co było do zdobycia na rajdowych trasach świata. Następnie kilkukrotnie wygrywał w Rajdzie Dakar. Zawsze go za to podziwiałem. Los sprawił, że nasze drogi się spotkały nie tylko na odcinkach specjalnych rajdów, lecz także po latach w Parlamencie Europejskim. Obaj zasiadaliśmy tam w Komisji Transportu i Turystyki, zajmując się m.in. sprawami poprawy bezpieczeństwa drogowego w Europie. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.

Jest Pan typem zwycięzcy? Walce o poprawę bezpieczeństwa drogowego towarzyszy determinacja porównywalna z tą ukierunkowaną na dotarcie do mety?
- Zawsze staram się walczyć o zwycięstwo. W każdej dziedzinie życia. Taki już mam charakter. Moje starania o realną poprawę poziomu bezpieczeństwa na polskich drogach są również nakierowane na sukces. Jednak o ile podczas rajdu sukces w dużej mierze zależy ode mnie, o tyle bezpieczeństwo drogowe spoczywa głównie w rękach tysięcy użytkowników dróg. Tutaj cała sztuka polega na tym, aby skutecznie do nich dotrzeć i wpłynąć na ich postawę oraz świadomość. To o wiele trudniejsze zadanie niż walka o podium podczas rajdu.

Fot. Jacek Poręba, strony internetowe Krzysztofa Hołowczyca


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.