 Właśnie o to chodziło. Długo czekaliśmy na moment, w którym Renault przeprowadzi radykalne zmiany w zespole projektowym, a bynajmniej nakłoni go do tworzenia ciekawszych samochodów
Arkadiusz Michlewicz
Nareszcie głowy stylistów francuskiego koncernu przesiąkły krytycznymi uwagami odnośnie wyglądu samochodów, które tworzą. W końcu ktoś stanowczo powiedział: "Dość tego". Koniec z żelazkiem, czyli poprzednią generacją Megane. Nikt nie powinien się dziwić, bo krajanie Renault, a więc Peugeot i Citroën już dawno stwierdzili, że czas na projekty samochodów tworzone z większym rozmachem. Efektem, zwłaszcza tego drugiego koncernu, są takie piękności, jak: C3 Picasso albo C5. Widocznie górę wzięła też zazdrość. Styliści Ranulta musieli zakasać rękawy i pokazać, co potrafią. Pierwsze owoce już widać. Jest wyjątkowa Laguna Coupe i Megane, która już odnośni sukcesy.
Po rozum do głowy
Nie długo musieliśmy czekać na wersję kombi, nazywaną przez Renault Grandtour. Auto jest nie tylko drapieżne, jak na rodzinny samochód, lecz także wyróżnia się dynamiczną linią nadwozia. To prawdziwy majstersztyk. Doskonałe połączenie łukowatych kształtów z ostrymi krawędziami. Jakby zmieszany gatunek muzyki pop z rockiem.
Już przednią część nadwozia można uznać za wielce udaną. Przede wszystkim dlatego, że dalece odbiega ona od klasyki. Wewnętrzne części reflektorów łączy pas oddzielający maskę od zderzaka. W jego dolnej części umieszczono wąski wlot powietrza. Jednakże wyjątkowej agresji nadaje pojazdowi zderzak. Jego centralną część zdobi duży wlot powietrza, po bokach którego zainstalowano mniejsze wloty z chromowanymi obwódkami. To taka umiejętna sztuka przyprawiania. Najwyraźniej styliści francuskiego koncernu musieli tę sztukę nareszcie posiąść. Patrząc na Megane z boku można stwierdzić jedno: auto bardziej pretenduje do określenia sportback, aniżeli grandtour. Ale każdy koncern ma swoje upodobania, jeśli chodzi o nazwy. Jednak w tym przypadku ma się to jak rogal do bagietki.
Dynamikę nadwozia podkreślają szczególnie szyby. Od słupka "B" gwałtownie zmniejszają swą powierzchnię, zawężając się ku tyłowi i kończąc przed słupkiem "D" małym trapezowatym okienkiem. Zdaje się, że jako pierwszy taką praktykę zastosował Chrysler w modelu 300C. Później ten pomysł zaczęto masowo kopiować. Jednakże źle byłoby odnieść się do tego krytycznie. Skoro pomysł sprawdził i się spodobał, to dlaczego nie brać z niego przykładu? Mamy to w naturze, aby wzorować się na innych, lecz dobrych przykładach. Styliści bardzo indywidualnie podeszli do zaprojektowania tylnej części nadwozia. Wystarczy popatrzeć na kształt lamp, żeby dostrzec pomysł, z jakim je wykonano. Po pierwsze, są duże i nachodzą na boki auta, a po drugie, kontrastują dzięki krawędziom wykonanym z przyciemnianego szkła i przetłoczeniom w nadwoziu. Pięknie.
Atrakcyjna nawet wewnątrz
Nie gorsze wrażenie robi także wnętrze pojazdu. Nowa deska typu digital to już w Renault standard. Owszem, w tańszych modelach - np. Clio - można jeszcze spotkać analogowe zegary. W Megane są już ciekłokrystaliczne wyświetlacze, lecz nie wszystkie. Tradycyjny pozostał obrotomierz umieszczony z lewej strony elektronicznego prędkościomierza. W jego prawicy zamontowano wyświetlacz komputera pokładowego. Niektóre wersje są wyposażane w monitor LCD, który montowany jest w centralnej części deski rozdzielczej, ale za to trzeba dopłacić.
Ciekawie wygląda kokpit, stylistyką także odbiegający od tradycyjnych. To taka masa tworzywa oblewającego elipsowaty moduł sterowania dwustrefową klimatyzacją i poniżej zamontowany radioodtwarzacz. W dolnej partii kokpitu centralnego wygospodarowano miejsce na 12-woltowe gniazdo oraz zapalniczkę, między którymi zainstalowano kieszeń na kartę uruchamiającą silnik.
Nowe Megane poprawiło się w kwestii komfortu. Nie tylko jadący na przednich fotelach mają sporo przestrzeni, lecz także ci, którzy jadą na tylnej kanapie. Trzeba przyznać, że fotele dopracowano pod kątem jeszcze lepszego trzymania bocznego, co daje się odczuć podczas szybkiego pokonywania zakrętów. Pojemność bagażnika jest typowa dla kombi tej klasy i wynosi 524 litry, a przy złożonych oparciach drugiego rzędu siedzeń można uzyskać aż 1600 litrów.
Do Megane Grandtour proponowane są trzy silniki benzynowe do wyboru: 1.4 (130 KM), 1.6 (100 lub 110 KM), 2.0 (140 KM) oraz dwa wysokoprężne - 1.5 (85 KM lub 105 KM) i 1.9 (130 KM). Każda z jednostek współpracuje z 5- lub 6-stopniową manualną przekładnią biegów, natomiast 2-litrowy silnik współpracuje też z automatyczną, bezstopniową skrzynia biegów. Ceny modelu kombi zaczynają się od 54 900 zł. Mocną stroną każdej wersji jest oczywiście bogate wyposażenie standardowe. To kusi i zachęca do spróbowania choć raz jazdy Meganem. Tym bardziej, w ciekawym, nowym wydaniu. 






|