Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

JAN KOBUSZEWSKI - Wspomnienia Kobuszewskiego


Jan Kobuszewski w tym roku kończy 75 lat. Wspomina swoją "durną, burną i pochmurną" młodość: życzliwość ludzi w czasach okupacji i "te wszystkie urzędy bezpieczeństwa, którym się wydawało, że były panami Polski", co było wypisane na ich "głupich gębach"

W tym roku kończy Pan 75 lat. Pamięta Pan czasy swojej młodości, studiów teatralnych?
- Oczywiście, że kiedy człowiek jest stary, pamięta swoje lata dziecięce czy lata młodości. Dla mnie to były bardzo biedne czasy. Niesłychanie ubogie, w sensie jedzonka, ubranka i radości. Nie mniej jednak wszystko to rekompensowała młodość. Kiedy człowiek jest młody, ma nadzieję, że będzie lepiej i tym żyje. I wszystkim młodym tego życzę, żeby tę nadzieję mieli, bo w większości przypadków nadzieja i mądry upór się sprawdzają. Także w moim przypadku to były czasy rzeczywiście niesłychanie durne, burne i pochmurne...

A przy okazji bardzo biedne?
- Niemniej jednak, jak wspomniałem, wszystko to rekompensowała młodość, przyjaźń i proszę sobie wyobrazić, że również nauka. Z tego prostego względu, że jeśli człowiek wybierze odpowiedni kierunek studiów i ta nauka sprawia mu przyjemność, ona idzie bardzo łatwo. To samo później jest z pracą. Ja zawsze twierdzę, że ludzie, z którymi los nas zetknął, z którymi pracujemy, i którzy są sobie życzliwi - mówię o moich kolegach z teatrów, jednego, drugiego, trzeciego, bo dużo ich nie było - to są dobrzy ludzie, i ja zawsze na takich trafiałem. A skoro oni względem mnie byli życzliwi, nie mogłem się niczym innym zrewanżować. Także to były bardzo piękne i wspaniałe czasy.

Które Pana ukształtowały?
- Te trudne czasy sięgały jeszcze dalej. Przecież ja jestem dzieckiem przedwojennym. Niestety, pamiętam doskonale czasy okupacji i jakieś dwa lata sprzed wojny, kiedy było przyjemnie, dzieciństwo było wspaniałe, a potem czasy okupacji w Warszawie, potem powstanie warszawskie, wygnanie ze stolicy po powstaniu, pobyt na wsi przez niecały rok, ale wśród wspaniałych ludzi. Podali nam rękę, okazali serce.

A potem powrót do zburzonej stolicy.
- Potem oczywiście powrót do zburzonej, absolutnie zniszczonej Warszawy. Wy, młodzi ludzie, nawet nie możecie sobie wyobrazić, jak to wyglądało. To była kupa gruzów. Nic poza tym. Kikuty domów. Może jeszcze Praga nie była zniszczona, Saska Kępa, ale tzw. lewobrzeżna Warszawa to był jeden wielki cmentarz. Na ulicach były tylko groby.

Na szczęście potem...
- ...potem powolusieńku, powolusieńku, nie przez zasługę ówczesnych władz, ale warszawiaków i ludzi, którzy tę stolicę kochali, jakoś doszliśmy do tego, że tych ruin już nie ma, a groby wróciły na swoje miejsce. Na wojskowe lub na cywilne cmentarze. Ale to zostawiło niezatarty ślad w mojej pamięci i może te pierwsze lata tej mojej młodości też były skażone przez te wspomnienia. Niemniej jednak jako młody organizm, prędzej czy później, te sprawy ulegają nie tyle zapomnieniu, co zatarciu. Ale to istnieje w pamięci. Do dzisiaj śnią mi się czasy okupacji czy powstania warszawskiego. I strzelanina. Z pewnością nie dlatego, że oglądam telewizję z gangsterami, tylko to są obrazy mojej młodości.

W czasach okupacji spotkał się Pan jednak z życzliwością ludzi.
- Ależ naturalnie. Społeczeństwo było niesłychanie życzliwe dla siebie. Okupant był wrogiem, to jest oczywista i jasna sprawa, natomiast nawet przygodni ludzie na ulicach okazywali sobie sympatię i czuli się naprawdę jak prawdziwy naród żyjący pod okupacją. Na szczęście chwilową.

Przenosząc tę refleksję na czasy PRL-u, również może Pan stwierdzić, że społeczeństwo się tak trzymało?
- Być może nie mam racji, ale moim zdaniem się trzymało. Doskonale wiedzieliśmy, my młodzi i starsi, do kogo możemy mieć zaufanie, a do kogo nie, bo tzw. ciemiężyciele wcale się z tym nie kryli. Te wszystkie urzędy bezpieczeństwa były panami Polski. To było wypisane, przepraszam za mało eleganckie wyrażenie, na ich głupich gębach.

Jako ciemiężyciele nie dostrzegali inteligencji w swoich "ofiarach"?
- Postępowali tak, bo myśleli, że to się nigdy nie wyda, że to zawsze będzie tajemnicą, a oni zawsze będą panami. Okazuje się, że to nieprawda. Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy. To wyszło. Smuci mnie jedno: że sprawcy nie zostali ukarani w jakiś sposób. Nawet nie tyle ukarani, bo są to bardzo starzy ludzie, ale powinni być napiętnowani. Mnie zabrali całą młodość, moim rodzicom starość. Na szczęście wy dożyliście takich czasów, że możecie to tylko wiedzieć z opowieści starych albo z literatury. Nie daj Boże, żeby te czasy się powtórzyły.

Koło historii jednak toczy się nieubłagalnie i różnie może być.
- Miejmy nadzieję, że jeśli się toczy, to bardzo powoli, więc zanim ten obrót nastąpi, to jeszcze parę pokoleń minie. Ale to już będą sobie winni ci ludzie, którzy będą żyli długo, długo po nas. I może tak być, ma Pani rację, bo kolejne pokolenia rzadko wyciągają wnioski z tego, co się działo przedtem. Traktują to jak bajkę. Całą historię, literaturę, wszystkie wspomnienia, dlatego niebywale cenię sobie pamiętniki. Ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Rozmawiała Anna Krakowska

Fot. Teatr Kwadrat /3/


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.