Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

Lubię różne rodzaje muzyki


"If He Should Ever Leave You" - singel promujący wydany w listopadzie album "24 Hours" i - na życzenie organizatorów - "Sex Bomb" to piosenki, które na gali Telekamer "Tele Tygodnia" zaśpiewał Tom Jones. Piosenkarz znany jest przede wszystkim z takich przebojów, jak: "It's Not Unusual", "Green Green Grass of Home", "What's New Pussycat", "Help Yourself", "Delilah", "I'll Never Fall In Love Again", "Daughter Of Darkness", "She's A Lady", "Kiss" i "Sex Bomb"

Jerzy Bojanowicz

Thomas John Woodward urodził się w 1940 roku w walijskim Pontypridd w pobliżu Cardiff w rodzinie górnika. Na konferencji prasowej zorganizowanej z okazji jego udziału w gali "Tele Tygodnia" przyznał, że w latach 40., kiedy dorastał, słuchał radia BBC, które nadawało piosenki amerykańskich wykonawców. - Amerykańska muzyka, jeszcze przed pojawieniem się rock and rolla, zawsze wywierała na mnie duży wpływ, była dla mnie inspiracją. Byłem pod wrażeniem wielkich wokalistów, tj. Frankie Laine i piosenkarzy gospel. W Walii jest bardzo silna tradycja śpiewania - jesteśmy muzykalnym narodem, ale przyznam, że dorastałem pod wpływem muzyki amerykańskiej - powiedział Tom Jones.

Muzyczne początki

Od najmłodszych lat artysta śpiewał w chórze kościelnym i szkolnym oraz podczas rodzinnych spotkań. W 1963 roku został wokalistą lokalnej grupy Tommy Scott and The Senators, z którą występował w pubach południowej Walii. Wszystko się zmieniło, kiedy jego menadżerem został Gordon Miles. Zmienił jego nazwisko na Tom Jones i z Les Reedem napisał piosenkę "It's Not Unusual". Jej nadawania odmówiło Radio BBC, ale pirackie Radio Caroline na tyle ją spopularyzowało, że piosenka dotarła na pierwsze miejsce listy przebojów. Także po drugiej stronie Atlantyku. I tak zaczęła się kariera Toma Jonesa.
- Po raz pierwszy zdałem sobie sprawę z tego, że jestem sławny, kiedy występując z innymi zespołami na trasie po Wielkiej Brytanii, między koncertami poszedłem do pubu, w którym był tłum ludzi. Nie wiedziałem, że singel z "It's Not Unusual" wspina się po liście przebojów. Ci ludzie czekali na mnie, i gdy mnie zobaczyli, to się na mnie rzucili. Uznałem, że jest to początek, coś się zaczyna. Gdy jest hit, to są i tłumy, ale nic przeciwko temu nie mam. Bardzo lubię występować. Muzyka daje mi siłę, trzyma przy życiu. Ostatnią płytą "24 Hours", a zwłaszcza piosenką "I'm Alive", chciałem powiedzieć, że żyję, że jestem zdolny do bardzo wielu rzeczy, że mogę być bardzo różny. Ta piosenka bardzo mi odpowiada, jest żywa, optymistyczna. To bardzo dobry początek na nową płytę.

Siła duetów

W latach 70. i 80 kariera Toma Jonesa nieco przyblakła. W 1987 roku jego menadżerem został syn Mark, i sytuacja uległa diametralnej zmianie. Nagrał między innymi z towarzyszeniem zespołu Art Of Nose przebój Prince'a "Kiss" oraz zaczął śpiewać w duetach ze znacznie młodszymi wykonawcami. W 1999 roku ukazał się album "Reload", na którym Tom Jones śpiewa między innymi: z the Cardigans "Burning Down The House" grupy Talking Heads, z Chrissie Hynde (the Pretenders) - "Lust for Life" Iggy'ego Popa, z Moussem T. - "Sex Bomb", ze Stereophonics - "Mama Told Me Not to Come" Randy'ego Newmana, spopularyzowaną przez Three Dog Night, z Van Morrisonem - "Sometimes We Cry", z Mickiem Hucknallem (Simply Red) - "Ain't That a Lot of Love", z Zucchero - "She Drives Me Crazy" Fine Young Cannibals, z Robbie Williamsem - "Are You Gonna Go My Way", z James Taylor Quartet - "Looking Out My Window", z Barenaked Ladies - "Little Green Bag" George Baker Selection, a z Natalie Imbruglią - "Never Tear Us Apart". Album z coverami sprzedał się w nakładzie ponad 5 milionów egzemplarzy i ugruntował pozycję piosenkarza. - Chciałbym nagrać duet z Whitney Houston, która ma świetny głos, a nigdy z nią nie pracowałem. Sądzę, że ciekawie wyglądałaby współpraca z Duffy, która jest Walijką, a więc mamy coś wspólnego - komentuje Jones swoje muzyczne eksperymenty. - Trzeba jednak pamiętać, że kiedy pracuje się w duecie, to wszystko zależy od wyboru piosenki. Nie można nagrywać duetu tylko dla duetu. Na przełomie lat 60. i 70. miałem program telewizyjny, w którym występowałem w duecie z bardzo wieloma wykonawcami.

Gram samego siebie

Po sukcesie "It's Not Unusual" Tom Jones nagrał tytułową piosenkę do musicalu "What's New Pussycat?" i temat przewodni do 4 filmu o przygodach agenta 007 - "Thunderball". Wspomniane "Kiss" Prince'a wykonał dla filmu "Moja mama jest kosmitką" (1988). W sumie jego piosenki są na ścieżkach dźwiękowych ponad 50 filmów. Nie poszedł jednak w ślady Micka Jaggera czy Davida Bowiego, w biografii których są role filmowe.
- W latach 60. dostawałem propozycje zagrania w musicalach, ale to niezbyt mnie interesowało. Niestety, nie otrzymywałem propozycji zagrania poważnej roli z prawdziwego zdarzenia. Dlatego, gdy pojawiałem się w filmie, to za każdym razem występowałem jako "ja", bo z taką propozycją zgłaszali się jego twórcy.
Warto tu dodać, że w 1997 roku Tom Jones nagrał dla potrzeb nagrodzonego Oscarem filmu "Goło i wesoło" piosenkę Randy'ego Newmana "You Can't Leave Your Hat On", a rok później wraz z Robbie Wiliamsem wykonał składankę ze ścieżki dźwiękowej do tego filmu na ceremonii rozdania Brit Awards.

Muzyczne hobby

W wieku 17 lat piosenkarz ożenił się z Lindą Trenchard. - Kiedyś żona bardzo często towarzyszyła mi w trasie - teraz rzadziej ze mną jeździ. To jej wybór, ale mnie jest łatwiej podróżować, bo występuję i mam co robić. Jest z nią do dziś, choć w połowie lat 70. plotkowano o jego romansie ze ex-Miss Świata - Marjorie Wallace.
W 1974 roku Tom Jones kupił należącą wcześniej do Deana Martina posiadłość w Bel-Air (Los Angeles). Jest też właścicielem 4-hektarowej posiadłości w Walii.
W 1999 roku został Kawalerem Imperium Brytyjskiego, a w marcu 2006 roku Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki. Sir Tom Jones, który w młodości poznał wielu Polaków pracujących z jego ojcem w kopalni, stara się iść z biegiem czasu. - Obecna technika nagrań jest bardzo dobra, ale płyty winylowe, których mam dużą kolekcję, mają w sobie ciepło. Choć nie ma go w nagraniach cyfrowych, to współczesna technika i uzyskiwana za jej pomocą jakość nagrań bardzo mi odpowiadają. Dlatego tak chętnie współpracuję z młodymi producentami, którzy mają "młode" uszy, wiedzą, co się dzieje, i potrafią nadać piosenkom odpowiednie dźwięki - sprawić, by nagranie miało brzmienie. Płyta "24 Hours" ma charakter retro, ale została nagrana dzisiaj. Zmienił się sound, ale samo podejście do nagrań, ich struktura pozostały takie same. Niezależnie od tego czy towarzyszy mi zespół, czy śpiewam do nagranego już podkładu, pracuję w kabinie ze słuchawkami na uszach.
Dziś powstają płyty, które przypominają to, co grałem kilkadziesiąt lat temu, na przykład płyty Ami Winehouse czy Duffy, bo nastał czas na tego typu aranżacje. Taka jest też moja nowa płyta, która jest dziełem tworzących pod pseudonimem Future Cut dwóch producentów drum'n'bass: Darrena Lewisa i Tunde Babalola. Przyszli do mnie z propozycją nagrania płyty, a wcześniej w swoich kompozycjach wykorzystywali sample moich utworów, na przykład sekcja dęta w "If He Should Ever Leave You" jest wzięta z nagranego przeze mnie w latach 60. utworu "I'll Never Let You Go".
Nowy album bardzo dobrze oddaje moją osobowość. Są na nim piosenki żywe, optymistyczne - są też ballady, bo odpowiadają mi różne rodzaje muzyki. Nie ma żadnej magicznej formuły na nagranie hitu - po prostu trzeba robić swoje i mieć nadzieję, że się to spodoba publiczności. A jeśli chodzi o jakieś przemyślenia czy mądrości życiowe, to uważam, że należy robić to, co kochamy i najlepiej jeszcze będzie, gdy uda się na tym zarabiać. Wiele osób pracuje, robi coś, czego nie lubi, ale ma hobby. Na szczęście moim hobby zawsze było śpiewanie. Dodatkowo moja twórczość podobała się innym artystom, których podziwiałem. Miałem okazję spotkać na przykład Franka Sinatrę i Elvisa Presleya, i byłem bardzo szczęśliwy, że moje piosenki im się podobały.
W kalendarzu artysty, który całym świecie sprzedał ponad 150 milionów płyt, stałą pozycję zajmują występy w hotelu MGM Grand w Las Vegas, gdzie znów się pojawi w drugiej połowie marca i pierwszej połowie sierpnia.

Fot. Jerzy Stalęga


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.