 Samochody Mazdy zawsze wywoływały swoisty entuzjazm, gdy tylko pojawiały się na rynku. To znaczy, że koncern posiada dobry zespół stylistów, którzy mają głowy pełne pomysłów. Nowa generacja popularnej "szóstki" jest tego potwierdzeniem
Czesław Matracki
Model zawitał na polski rynek w ubiegłym roku, czyli mniej więcej w terminie, kiedy Mazda otworzyła swoje przedstawicielstwo w Polsce. To było wymarzone wejście, bo marka była akurat po zabiegu odświeżenia swojej palety aut. Nowe serie 2, 5 i 6 spowodowały, że w salonach firmy pojawiły się tłumy osób, które od dawna wyczekiwały łatwego nabycia samochodów japońskiej marki. Wystarczy sobie przypomnieć, co było, zanim ta na dobre zagościła w Polsce. Poprzedni importer sprowadzał tak małe ilości aut Mazdy do naszego kraju, że w efekcie wszystkie rozchodziły się jak świeże bułki. Sytuacja miała negatywny wpływ na potencjalnego nabywcę. Kiedy zainteresowany docierał do salonu, mógł jedynie podziwiać jego puste ściany. Na auta prowadzono zapisy. A więc zanim transport pojazdów dotarł do Polski, był już na pniu sprzedany. I choć mieliśmy wtedy szczere chęci, w kieszeni gotówkę, to musieliśmy odejść z kwitkiem. Ostatecznie, z bólem serca udawaliśmy się z wizytą do konkurencji i wyjeżdżaliśmy niechcianym samochodem. Na szczęscie to już przeszłość. Teraz idziemy do salonu i nie tylko możemy obejrzeć każdy z modeli Mazdy, lecz także wykonać jazdę próbną.
Połączone romby
Seria 6 to auto z werwą. Dynamicznie zaprojektowana linia nadwozia oraz stylistyka na pierwszy rzut oka przypominają Lexusa IS. Być może inżynierowie podczas projektowania auta zaczerpnęli odrobinę inspiracji właśnie z tego modelu. Cóż, dobre pomysły trzeba naśladować, zawłaszczy gdy robią furorę. Mazda poszła tym śladem. Przednia część nadwozia ma dość agresywny wygląd za sprawą ciekawie zaprojektowanych reflektorów. Jeśli dokładnie się im przyjrzeć, widać dwa nałożone na siebie romby z zaokrąglonymi krawędziami. Każdy romb to oczywiście oddzielne światło mijania i drogowe. W zasadzie reflektory sprawiają wrażenie jakby nałożonych na nadkola. Natomiast maska stanowi jakby wyodrębnioną część, która nie zlewa się z błotnikami czy nadkolami, jak to bywa w innych autach. W tym przypadku mimo nawiązania do Lexusa widać indywidualne pomysły. Doskonałe połączenie obłości z ostrymi krawędziami. Interesująco wygląda tylna część nadwozia, idealnie korespondująca z całością. Tutaj lampy mają indywidualny styl. Ich kształt również przypomina romb z zaokrąglonymi krawędziami. I w tym przypadku światła sa wyodrębnione. Żarówka cofania oddzielona jest od pozycyjnej chromowaną otoczką. Wygląda to ciekawie i wpływa na całą estetykę nadwozia.
Pozbawieni komentarzy
Mazda 6 zachwyca też wnętrzem. Inżynierom nie brakło i w tym przypadku dobrych pomysłów. Deska rozdzielcza ma ergonomiczne kształty. Jednocześnie stanowi godny naśladowania wzór estetyki. Ma gładką powierzchnię, tu i ówdzie ożywioną chromowanymi elementami. Zegary są duże i czytelne. Styliści wtopili je w głębokie tyleje, dlatego wartości wskazujące mogą być jedynie odczytywane przez kierowcę. Pasażer może rzucać na tablicę urządzeń wzrokiem, ale tak naprawdę trudno będzie mu cokolwiek zobaczyć. To cieszy, bo jesteśmy w trakcie jazdy pozbawieni niepotrzebnych komentarzy.
W górnej części kokpitu umieszczono ciekłokrystaliczny wyświetlacz komputera. Zobaczymy w nim zarówno średnie spalanie, jak i odczytamy z niego informację o stacji radiowej, której słuchamy. Poniżej umieszczono dysze nawiewów, później regulację systemem audio i dopiero pod nim sterowanie klimatyzacją. Powyżej dźwigni zmiany biegów wygospodarowano przestrzeń na niewielką popielniczkę i zapalniczkę. Napoje w maksymalnie półlitrowych butelkach zmieścimy na uchwytach montowanych na tunelu środkowym. Tuż za nim znalazło się też miejsce na zamykany schowek, który pełni również funkcję podłokietnika.
Wystarczy dobrać
Kabina pasażerska zostałą tak zaprojektowana, aby zapewnić komfort wszystkim podróżującym. Przednie fotele, dzięki regulacjom, dają swobodę wyboru pozycji, w jakiej chcemy podróżować. Na tylnej kanapie wygodnie będzie dwóm osobom. We trójkę będzie nam nieco ciaśniej, ale to jest bolączka większości samochodów.
Jeśli chodzi o jednostki napędowe, Mazda daje nam do wyboru trzy jednostki benzynowe: 1.8 (120 KM), 2.0 (147 KM), 2.5 (170 KM) oraz dwa diesle 2.0 (140 KM) i 2.2 (185 KM). Wszystkie silniki oferowane są z 6-stopniową manualną przekładnią biegów. Z 5-stopniową występuje tylko 1.8 litra, a z automatyczną, również 5-stopniową, współpracuje 2.0-litrowa jednostka benzynowa. Tylko wybierać. |