Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

Saniami pod górę


Idzie zima, czas pomyśleć nad nową zabawką na krótkie zimowe dni. Musi to być coś, co zapewni odpowiednią dawkę niezapomnianych wrażeń i w długie wieczory przy płonącym kominku będzie tematem rozmów. Myślę że śnieżny skuter może być właśnie tym, co nie pozwoli nam się nudzić

Arek Rejs

Zawsze marzyły mi się sanki, którymi można również wjeżdżać pod górę. Co to za przyjemność zjechać w minutę, żeby później 15 minut ciągnąć cały ciężar pod górę? Męczarnia nie przyjemność. Na szczęście nie byłem jedynym, który nie znajdował pełni radości w zabawie na sankach, i znaleźli się mądrzy ludzie, którzy wymyślili odpowiednią zabawkę. Ta natomiast spełnia wszystkie moje wymagania co do dobrej zabawy na śniegu. Skuter śnieżny to nie tylko zabawka, lecz także pojazd, bez którego komunikacja na terenach arktycznych często byłaby niemalże niemożliwa, a Amerykanie i Kanadyjczycy zostaliby pozbawieni jednego z ulubionych środków zimowego transportu i rozrywki. Stworzony z połączenia sań, czołgu i motocykla, posiada jedną ruchomą płozę lub dwie ruchome płozy skrętne, dzięki czemu można nim łatwo zmienić kierunek jazdy. Napęd - do niedawna głównie dwusuwowe silniki - przenoszony jest na gąsienicę, która popycha pojazd nie zważając na to, czy posuwa się po grubej warstwie śniegu, lodu, wzniesieniu czy innych przeszkodach terenu. Prowadzi się go podobnie jak motocykl, tyle że wymaga większego balansowania ciałem. Skutery najnowszej generacji osiągają ogromne prędkości. Dotychczasowy oficjalny rekord prędkości należy do modelu Thundercat (Arctic Cat) o pojemności 999 cm3 i mocy 172 KM, i wynosi 230 km/h! Snowmobile także swoim przyśpieszeniem dorównują samochodom najlepszych marek, znakomita większość przyspiesza na śniegu do 100 km/h w 6 sekund! Z łatwością wspinają się na górskie szczyty, świetnie radzą sobie wszędzie tam, gdzie nie dotrze zimą żaden inny środek lokomocji.

Historia

Legenda mówi, że skuter wynalazł zrozpaczony ojciec, którego syn zawędrował zimą w dzikie, górzyste tereny i nie było możliwości dotarcia do niego z pomocą. Historia kończy się tragicznie, ale to wcale nie znaczy, że nie można stworzyć nowej, pozytywnej legendy o rozleniwionym wynalazcy, któremu nie chciało się wciągać sań na szczyt, aby jego dzieci miały chwilę radości z jazdy. W rzeczywistości prace nad pojazdem trwały dużo dłużej.
Sanie napędzane ogromnym śmigłem zostały wymyślone już w 1908 roku przez rosyjskiego wynalazcę. Trochę później Adolf Kegresse połączył tylne koła pojazdów, między innymi Rolce Royce?a cara Mikołaja II, elastycznymi pasami, tworząc zaczątki napędu gąsienicowego. W tym samym czasie za oceanem Amerykanie opatentowali model Forda T z zawieszeniem przystosowanym do jazdy na śniegu. Ciągle jednak nie przypominało to znanych nam dzisiaj skuterów. Dopiero w 1924 roku Carl Eliason stworzył sanie z napędem gąsienicowym, które stały się pierwowzorem dzisiejszych skuterów. Jego pomysł okazał się tak doskonały, że do dzisiejszego dnia wprowadzane są jedynie zmiany wynikające z postępu technologicznego, sama zasada działania pozostaje niezmieniona.
Rozpoczęto regularną produkcję pomysłu Eliasona. Pierwsze skutery były bardzo ciężkie, ważyły około 450 kg (waga dzisiejszych to około 250 kg), i powolne - około 30 km/h. Wystarczyło jednak poczekać kilka lat, by nastąpiła rewolucja w budowie silników i stały się one dużo lżejsze i wydajniejsze. W latach 70. na świecie istniało ponad 100 firm produkujących skutery śnieżne, a w samym 1971 roku sprzedano ich ponad pół miliona. Nadszedł niestety kryzys paliwowy, a następnie przyszło globalne ocieplenie klimatu, co znacznie przyczyniło się do upadku wielu firm i spadku popularności skuterów na świecie. Zostały wyparte przez, zdawałoby się, bardziej uniwesrsalne quady. Dzisiaj na rynku pozostało czterech głównych producentów snowmobili: BRP, Arctic Cat, Yamaha i Polaris. W Polsce jedynie Arctic Cat nie ma swojego przedstawiciela, chociaż z zakupem ich produktów nie powinno być większych problemów. 

Zakupy

Skoro już wspomniałem o zakupach, to przydałoby się kilka praktycznych porad. Skutery różnią się od siebie mocą, wielkością, szerokością płóz, zawieszeniem, a co za tym idzie także ceną. Dlatego zanim zdecydujesz się na zakup zastanów się, do czego głównie ten pojazd będzie wykorzystywany. Jest kilka głównych kategorii, na jakie producenci podzielili te pojazdy: skutery robocze - bardzo mocne, nawet z 8-cylindrowymi silnikami, mogące spełniać funkcje traktora; skutery górskie - równie mocne, ale lżejsze i dużo sprawniejsze, zdolne do pokonywania przeszkód terenowych; skutery turystyczne - przystosowane do przewozu osób w trybie 2+1 (dwoje dorosłych + dziecko), konstrukcja zapewniająca wyjątkowo pewne prowadzenie, niestety kosztem zmniejszenia prędkości i mocy; skutery sportowe - "Snow Hawk" zaawansowane sportowo, lekkie, o wzmocnionej konstrukcji i silnikach powyżej 550 cm3, rozwijające prędkości powyżej 160 km/h, najczęściej z jedną płozą, wymagają sporego doświadczenia od prowadzącego; skutery dziecięce - specjalnie przystosowane wersje maszyn, z którymi potrafi sobie poradzić nawet 3-letnie dziecko.
Zanim zdecydujesz się na kupno, dobrze byłoby spróbować swoich sił na różnych modelach tych pojazdów. Jest to możliwe dzięki istniejącym w całej Polsce wypożyczalniom skuterów. Również przedstawiciele firm często umożliwiają przeprowadzenie krótkich jazd próbnych. Najwięcej wypożyczalni znajduje się w górach, w okolicach Zakopanego, Wisły, Szczyrku, Stronia Śląskiego, ale jestem pewien, że w innych rejonach kraju też nie będzie problemu ze znalezieniem takich ofert.
Ceny wypożyczenia skutera to 200 złotych i więcej. Można też wybrać się na całodniową wyprawę z przewodnikiem, ceny od 1100 złotych za dwuosobowy skuter. Inną szansą na udaną zabawę połączoną z testowaniem maszyn jest organizacja indywidualnej imprezy na kilka skuterów, wtedy łatwiej jest wynegocjować korzystną cenę.
W końcu dotarliśmy do zasadniczych pytań: ile to kosztuje i co trzeba zrobić, by prowadzić skuter śnieżny? Średnia cena nowego skutera to 40-55 tysięcy złotych. Za podstawową wersję trzeba zapłacić około 30 tysięcy, za w pełni wyposażony, luksusowy skuter turystyczny czeka nas rachunek rzędu 80 tysięcy złotych. Jak ze wszystkimi pojazdami mechanicznymi, tak i tu można zaryzykować kupno maszyny z "drugiej ręki", 10-letni pojazd można znaleźć już za około 7-10 tysięcy złotych, a młodszy, 2-3-letni, za około 20 tysięcy. W Polsce działa sporo serwisów zajmujących się sprzedażą używanych skuterów, także dilerzy poprawiają swoją sprzedaż, pośrednicząc w sprowadzaniu "przechodzonych" maszyn.
Skutery śnieżne nie są objęte obowiązkiem rejestracji, a prowadzenie ich nie wymaga specjalnych uprawnień, pozostaje wiara w zdrowy rozsądek i zaufanie do umiejętności i doświadczenia. Trzeba pamiętać, że to około 150 KM ważących tylko 250 kg i zabawa bez specjalnego ochronnego kombinezonu i kasku jest dużo bardziej niż niewskazana. Śnieg jest miękki, ale drzew na szlaku dużo, bardzo łatwo również o odmrożenia i stłuczenia. Najczęstszymi przyczynami wypadków jest utrata chwytu, kierujący często zapominają o mocy tych maszyn, które z łatwością pozbywają się niedoświadczonych śmiałków ze swoich wygodnych ciepłych siedzeń. Często także przy zbyt ostrym skręcie kierownicy można zaznać doświadczenia katapulty. Typowymi wypadkami są wypadnięcia z trasy czy uderzenia w drzewo. Na bardziej uczęszczanych trasach zdarzają się też kraksy z innymi uczestnikami zimowych zabaw. Zdarzają się też przypadki utonięć, lawin, czy wypadki wpadnięcia na przysypane śniegiem siatki ogrodzeń. Jak każda taka zabawka, skuter snieżny wymaga wykorzystania swojej wyobraźni.

Doświadczyć na własnej skórze

Zanim udało mi się dosiąść tej maszyny, przeczytałem kilka mądrych tekstów i porad, ale to ciągle nic w porównaniu z własnym doświadczeniem. Pewnego wyjątkowo mroźnego marca na Mazurach wreszcie zdarzyła się szansa na poprowadzenie tej maszyny. Mazury to także doskonałe miejsce do szusowania na snowmobilach. Polecam zwłaszcza okolice Gołdapi i Wielkich Jezior, na których można osiągać całkiem spore prędkości. Miałem już za sobą doświadczenie na quadach, więc skuter miał być tylko uzupełnieniem mojej listy. Ubrany w kombinezon przypominałem raczej robocopa niż kogoś, kto ma jeździć po miękkim białym puchu. Ciepło bijące od pracującego silnika przyjemnie podgrzewało moją mniej szlachetną część ciała, a podgrzewane rączki kierownicy, dodatkowo osłonięte przed wiatrem i ewentualnymi uderzeniami, pozwalały zapomnieć, że wokoło panuje minusowa temperatura.
Ruszyliśmy siedmioma skuterami na taflę pobliskiego, skutego lodem jeziora. Dwóch instruktorów strzegło nas przed ewentualnymi dzikimi pomysłami. Na początek kilka okrążeń na jeziorze dla wyczucia sprzętu i ogólnego obycia z maszyną. Z jeziora ruszyliśmy w leśne ostępy, slalom między drzewami, temperatura odczuwalna -20°C, koncentracja i skupienie, a mimo to świetna zabawa, kto by myślał o mrozie. Instruktorzy zobaczyli, że ciągle cała piątka jest w siodle i wyznaczyli kolejny cel, podjazd stromą skarpą między drzewami. Ruszyliśmy ostro, wychylamy się mocno do przodu, a później konsekwentnie, ale bez ostrego przyspieszania, pniemy się pod górę. Jakimś cudem udaje mi się dotrzeć na szczyt wzniesienia bez lądowania na grzbiecie i uszkodzenia maszyny. Tę próbę wszyscy przeszli pomyślnie i pewnie suniemy przez zawiane śniegiem pola, kluczymy między drzewami i wzbudzamy zainteresowanie w mijanych zapomnianych osadach. Robi się już ciemno, czas wracać. Wyjeżdżamy na polną drogę i sprawdzamy, jak szybko da się tym jechać, chcemy przed nocą zdąrzyć do pensjonatu. W pewnym momencie słyszę, że silnik mojego skutera pracuje jakoś dziwnie głośno, a ja tracę kontakt z podłożem. Za duża prędkość, słaba widoczność i do tego ostry zakręt. Na szczęście skarpa nie była wysoka, skończyło się na strachu i szacunku do mocy drzemiącej w tej niewielkiej maszynie. Kombinezon robocopa i doświadczenia na quadzie uratowały moje kości. Gdy dojeżdżamy do pensjonatu, jest już całkiem ciemno. Tego dnia po warmińsko-mazurskich bezdrożach przejechaliśmy ponad 100 km, ale mimo zmęczenia nikt nie idzie spać. Teraz czas na Ciebie. Kto raz spróbował jazdy snowmobilem, ten nigdy tego nie zapomni, i przy każdej możliwej okazji z przyjemnością będzie dosiadał tę maszynę. Do dobrej zabawy potrzebujemy jedynie śniegu...

Fot. Arek Rejs


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.