 O współpracy państw i integracji narodów rozmawiamy z OLEXANDREM MOTSYKIEM, ambasadorem Ukrainy w Polsce
"Nie tylko Ukraina potrzebuje Europy, ale i my jesteśmy Europie potrzebni" - podkreślił prezydent Juszczenko w przemówieniu radiowym poświęconym Dniu Europy na Ukrainie. Czy może pan tę myśl rozwinąć?
- Obecny kurs naszego państwa na integrację europejską jest naturalnym wynikiem odzyskania niepodległości przez Ukrainę. Wypływa on z historii naszego narodu, jego mentalności oraz tradycji demokratycznych, z pragnienia obecnego pokolenia, by widzieć swój kraj jako nieodłączną część wspólnej Europy.
Niesiemy duży potencjał kreatywny 47-milionowego wykształconego i pracowitego narodu, najnowsze technologie, przede wszystkim w dziedzinach kosmicznej oraz lotniczej. Niesiemy kulturę pokoju społecznego i międzywyznaniowego, harmonijnego współżycia w jednej wspólnocie przedstawicieli więcej jak stu trzydziestu narodowości. Niesiemy wysokie osiągnięcia kultury duchowej, sztuki i literatury klasycznej oraz współczesnej. W końcu, niesiemy kulturę obustronnie korzystnych relacji dobrosąsiedzkich z innymi krajami.
W dniach Pomarańczowej Rewolucji wspólnota międzynarodowa odkryła dla siebie nową Ukrainę. Cały świat zauważył najlepsze cechy narodu ukraińskiego: dążenie do wolności i demokracji, niezgodę na upokorzenie, kłamstwo, falsyfikację prawdy, i jednocześnie umiejętność cywilizowanego i pokojowego wyjścia z najtrudniejszych sytuacji politycznych.
Mam nadzieję, że nie pomylę się, jeżeli powiem, że to właśnie tandem ukraińsko-polski w przyszłości odegra decydującą rolę w rozwoju procesów eurointegracyjnych na Wschodzie Europy, ponieważ nasza wspólna przyszłość - jest w europejskim domu. Niezmienna pozostaje pewność tego, że Ukraina i Polska są sobie nawzajem potrzebne, a nasze partnerstwo jest potrzebne całej Europie.
Prezydent Juszczenko uczestniczył w otwarciu odrestaurowanego Cmentarza Orląt we Lwowie, a ostatnio w odsłonięciu pomnika 360 Ukraińców zamordowanych w 1945 roku przez Polaków w Pawłokomie. Jak na Ukrainie odbierane są tego typu gesty pojednania?
- Wspólnota losów historycznych Ukrainy i Polski warunkuje tę wielką wagę, jaką przywiązują rządy obu krajów do rozwoju przyjacielskich stosunków. Nasze relacje dawno już weszły na poziom partnerstwa strategicznego i mogą służyć dobrym przykładem innym państwom regionu.
Co do reakcji na odsłonięcie Cmentarza Orląt we Lwowie oraz Memoriału w Pawłokomie, mogę powiedzieć, że pytania o wydarzenia historyczne pomiędzy krajami ościennymi to sprawa bardzo delikatna i nie zawsze prosta. I wszyscy są tego świadomi. Dlatego te dwa wydarzenia stały się istotnym ogniwem w łańcuchu pojednania, który umożliwił następne, nie mniej znaczące kroki. Ludzie realnie odczuli, że pragnienie pojednania jest obustronne. Nie wiem, jak dużo czasu będzie potrzeba, żeby zaleczyć rany tych, którzy stracili bliskich w konfliktach bratobójczych. Ale to, że istnieje obustronna wola obiektywnej oceny tych tragicznych stron naszej wspólnej historii i uszanowania pamięci ofiar, daje wiarę, że młode pokolenie będzie kształtować dalsze stosunki na zupełnie innych, przyjacielskich zasadach.
Proszę powiedzieć słowo o mniejszości ukraińskiej w Polsce i organizacjach z nią związanych.
- Ukraińska mniejszość w Polsce jest dość liczna, skupiona przeważnie w północnych i zachodnich regionach kraju - w województwach zachodnio-pomorskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim, lubuskim, dolnośląskim oraz podlaskim. Dużo Ukraińców mieszka na południowym Podlasiu. Życie Ukraińców w Polsce koncentruje się przeważnie wokół największej organizacji - Związku Ukraińców w Polsce - działającego od 1990 roku. Korzenie tego stowarzyszenia sięgają jeszcze roku 1956. Oprócz tego działa Związek Ukraińców Podlasia, Zjednoczenie Łemków i wiele mniejszych organizacji. Ukraińcy mają swoje organy prasowe. 15 czerwca obchodziła swoje 50-lecie gazeta "Nasze Słowo", która ukazuje się w Warszawie. Aktywnie i skutecznie działają szkoły z ukraińskim językiem nauczania w Przemyślu, Górowie-Iławeckim, które mają swoje wspaniałe zespoły artystyczne promujące kulturę ukraińską.
Ośrodki Ukraińców są porozrzucane po całym kraju. Jedne są duże, mają długą historię i skutecznie działają, inne dopiero zaczynają rosnąć w siłę albo też nie mogą zrzeszyć wielu ludzi, ponieważ działają w regionach, gdzie Ukraińców jest niewielu.
Ambasada współpracuje z różnymi organizacjami, wie o ich osiągnięciach i problemach. Trzeba powiedzieć, że strona polska dotrzymuje przyjętej Ustawy z dnia 6 stycznia 2005 roku o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, rozumie problemy i zapotrzebowania Ukraińców oraz sprzyja, o ile może, ich rozwiązaniu. Mimo to dużo jeszcze pozostaje do zrobienia.
Ukraina będzie gościem honorowym 52. Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie. Czy pana zdaniem Polacy znają dobrze ukraińską literaturę?
- Jest to dla nas duży zaszczyt zostać gościem honorowym 52. Międzynarodowych Targów Książki. Nie mogę powiedzieć, że Polacy nie znają ukraińskiej literatury. I tu mam na myśli nie tylko klasykę, lecz również dzieła autorów współczesnych. Na Ukrainie młodzież z fascynacją czyta Andrzeja Stasiuka, Joannę Chmielewską, Katarzynę Grocholę, Stanisława Lema. Równie dobrze znana młodym Polakom jest poezja Jurija Andruchowycza, który był obecny na tegorocznych Targach. Zainteresowanie polskiej wyrafinowanej publiczności wzbudził niedawno monodram znanej współczesnej ukraińskiej autorki Oksany Zabużko pt. "Badania terenowe nad ukraińskim seksem", w którym rolę główną zagrała Katarzyna Figura. To, że Ukraina będzie uczestniczyła w następnych Targach Książki, moim zdaniem, będzie sprzyjało bliższemu zaznajomieniu się polskich czytelników z literaturą ukraińską. Ale tu widać duże zapotrzebowanie na wykwalifikowanych tłumaczy, tak z języka ukraińskiego na polski, jak i z polskiego na język ukraiński.
Jakie działania podejmuje Ambasada na rzecz promocji Ukrainy w Polsce?
- Analiza rozwoju stosunków ukraińsko-polskich w ciągu ostatnich lat potwierdza potrzebę pogłębienia relacji nie tylko w dziedzinie polityki i gospodarki, lecz również, co nie mniej ważne, w sferze kulturalnej. Nie ma potrzeby nikogo przekonywać, że założenie w Warszawie Ukraińskiego Ośrodka Kultury i Informacji znacznie wzmocniłoby tę dziedzinę.
Społeczeństwo polskie coraz bardziej interesuje się procesami politycznymi, gospodarczymi oraz kulturalnymi na Ukrainie, ale nie ma dostępu do rzetelnych źródeł.
Pomimo pogłębienia ukraińsko-polskich relacji, nadal pozostaje aktualna potrzeba formowania pozytywnego wizerunku Ukrainy i Ukraińca w Polsce i zwalczania różnego rodzaju stereotypów. Potężne wsparcie wraz z powstaniem Ośrodka otrzymałaby ukraińska mniejszość w Polsce, jak również tysiące obywateli ukraińskich, którzy pracują w Polsce i, z reguły, nie mają żadnych kulturalno-informacyjnych kontaktów z Ukrainą.
Czy miał pan okazję wiele podróżować po Polsce? Czy czas spędzony w naszym kraju zaowocował lepszym poznaniem Polski?
- Funkcja ambasadora wymaga częstego podróżowania po kraju, w którym się pracuje. Ponieważ Polska jest dla mnie krajem nowym, wykorzystuję każdą możliwość, żeby bliżej zapoznać się z jej zabytkami architektonicznymi, głębiej poznać kulturę, historię, tradycje narodu polskiego. Przed wyjazdem do każdej nowej miejscowości, zbieram o niej informacje oraz materiały historyczne, staram się odnaleźć łączność z ukraińską historią lub teraźniejszością.
Pomimo, że pracuję w Polsce tylko od lutego, w kilku województwach już byłem (podkarpackie, małopolskie, lubelskie, śląskie). Niedługo mam w planach odwiedzić słynne polskie Mazury i województwa pomorskie, zachodnio-pomorskie oraz łódzkie.
Rozmawiał Wojciech Grochowski |