 Jak Elvis Presley pozostanie w naszych sercach królem rock and rolla, tak Wrangler był, jest i pozostanie królem bezdroży
Czesław Matracki
Było to na przełomie lat 80. i 90., kiedy w Polsce nastał czas wielkich przemian. Niedawny lud pracujący PRL został oświecony. Przed nami otworzyły się bramy na świat. Nastał koniec kraju zaściankowego i jednocześnie zacofanego. Rodziła się nowa Polska i rodziły się wielkie możliwości. Łatwiejszy dostęp do dóbr materialnych sprawił, że zaczęliśmy być szybko rozwijającym się społeczeństwem. Bo któż nie pamięta pierwszych magnetowidów, które chybcikiem zaczęły pojawiać się niemal w każdym domu? A taśmy VHS zdarte do granic możliwości od ciągłego odtwarzania i wielokrotnego nagrywania filmów akcji? Pana, który pojawiał się raz w tygodniu z torbą nowości oferując wymianę? Wszystkich nas ogarnął wielki szał oglądania filmów. Królowały produkcje, w których główne role należały do Stevena Seagala, Arnolda Schwarzeneggera, Jean Claude Van Damme?a albo Chucka Norrisa. I w zasadzie tego ostatniego aktora najczęściej można było kojarzyć z Jeepem Wranglerem, prawdziwą legendą amerykańskiej motoryzacji. Ten model zawsze był częścią filmów, w których występował Norris. Ale Wrangler nadal jest widoczny w produkcjach zza oceanu. Wciąż jest bohaterem filmów, bo jest on dla Stany Zjednoczone tym, czym Fiata 126p jest dla Polski. Nawet małe dzieci wiedzą, że prekursorem Wranglera był Willis, model, na którym wychował się niejeden amerykański żołnierzy.
Dziś trudno znaleźć dla niego rywala o tak barwnej historii. Oczywiście innym wątkiem jest równie kultowa Toyota Land Cruiser, spotykana niemal na każdym pustynnym szlaku. Jednak to zupełnie inna klasa pojazdu i produkt Jeepa trudno w tym przypadku porównywać.
Wystarczy ścierka
Wrangler już od zalążka był tworzony z myślą o najbardziej ekstremalnym terenie. Takim, który nie będzie mu straszny. Dlatego gdy wyruszymy nim na bezdroża, od razu poczujemy, że ten samochód jest w swoim żywiole, wyzwalającym w nas burze emocji i niezapomnianych przeżyć. Niby w linii nadwozia pojazdu nie ma nic nadzwyczajnego, a jednak jest to coś, co nakazuje szybciej buzować naszej krwi w żyłach, przebierać nerwowo palcami i wzdychać niczym ogier do klaczy. Magia? Nie. Po prostu męska natura. To nadzwyczajne, ale Wranglerowi można wszystko wybaczyć. Choćby miał jakiekolwiek minusy, to i tak, będąc jego właścicielem, obrócimy je w plusy. Prosta deska rozdzielcza z wyjątkowo twardego tworzywa tylko z początku razi w oczy. Ale kiedy pomyślimy o pokonaniu trudnego terenu i błocie wdzierającym się do kabiny, uznamy to za plus. Wystarczy porządna ścierka, żeby po zakończonej jeździe doprowadzić wnętrze do stanu używalności. Bez zamartwiania się o plamy. Przecież to tylko plastik.
Siedzenia? Bardzo wygodne. Amerykańscy inżynierowie podeszli do sprawy poważnie. Wyprofilowali je tak, aby dobrze trzymały ciała kierowcy i pasażera obok. Poważnym minusem trzydrzwiowej wersji jest absolutnie trudny dostęp do tylnych siedzeń. Żeby zająć w nich miejsca, najlepiej być absolwentem gimnastyki artystycznej. Odchylenie oparcia przedniego fotela jest tak minimalne, że trudno przepchnąć "cztery litery" między nim a słupkiem. Bez pomocnej dłoni to problem. Kolejnym minusem jest pojemność bagażnika, o ile można go tak nazwać. W niewielką skrytkę zmieścimy jedynie torbę z nabojami oraz kilka puszek złocistego napoju, przygotowanego do spożycia po udanym polowaniu na zwierzynę.
Taka rasa
Nieważne. O niedogodnościach szybko zapominasz, gdy weźmiesz na tapetę walory terenowe Wranglera. Czymże dla niego są skały, woda, błota, pola, lasy? Błahostką, bo ten skromny z wyglądu osiłek jest od wewnątrz trudnym do zmiękczenia potworem. O ustępstwach nie ma mowy. Za właściwą kondycję samochodu odpowiada jednostka benzynowa o pojemności 3,8 litra i mocy 205 KM. Co ją charakteryzuje? Znakomita elastyczność. Silnik V6 dysponuje dość pokaźnym momentem obrotowym sięgający 370 Nm. Może nie jest to szczyt marzeń maniaka sportowych pojazdów, ale wynik 10,6 sekundy do setki, w stosunku do masy i gabarytów pojazdu, można określić jako zadowalający. Pewniakiem jest fakt, że jednostka napędowa oraz połączona z nim czterostopniowa, automatyczna skrzynia biegów nie są już pierwszej młodości. Mimo to nadal montuje się je w modelach Jeepa. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - chodzi o sprawdzoną i bezawaryjną konstrukcję, która podoła ciężkiemu terenowi.
W Polsce Wrangler jest rzadkim widokiem na ulicy. Nie bez powodu. Po pierwsze apetyt jednostki benzynowej nie jest adekwatny do naszych pensji. Po drugie, wciąż nie jesteśmy przekonani do amerykańskich samochodów. Ale pocieszenie stanowi fakt, że jeśli choć raz posmakujesz, poczujesz i zostawisz na Wranglerze odrobinę własnego Ph, zakochasz się do granic możliwości. Tylko dlatego, że jest to jeden z najbardziej męskich samochodów. Najbardziej oryginalny i niczego nie udający. Po prostu kultowy. 

|