 Żaden model nie zyskał sobie w Polsce tylu zwolenników, co Volkswagen Golf. Zresztą w naszym kraju zawsze tak było, że pałaliśmy miłością do samochodów produkcji niemieckiej. Inne marki nie miały takiego polotu. Oczywiście, pomijając kupowanego niegdyś z braku laku Poloneza, Fiata 125p, czy też 126p
Czesław Matracki
Golf doczekał się pięciu generacji. I wygląda na to, że do produkcji szykuje się kolejna. Kiedy trafi na rynek? Tego nikt nie wie. Wśród marketingowców Volkswagena panuje zmowa milczenia. - Będzie niespodzianka - mówią fanom marki. Jednakże sytuacja wygląda nieco dziwnie, bo gdy w świecie mówi się o następcy, Volkswagen wypuszcza piątą generację w nadwoziu kombi, czyli Varianta. W sumie miało go nie być na rynku. Potrzebę stworzenia wersji kombi wymusili sami klienci. I mają odpowiedź. Niemiecki koncern pokazał swoje możliwości. Chcecie? To macie. Specjaliści z Wolfsburga stworzyli najdłuższego Golfa, jakiego do tej pory wyprodukowano. Chociaż samochód nie pobił wymiarowych rekordów, to jednak ma się czym pochwalić. Długość nadwozia wynosi aż 556 mm. Oczywiście są tacy, którzy dorównują Variantowi, lecz na szczęście pochodzą z rodziny Volkswagen Group, więc realnego zagrożenia nie ma.
Efekt widoczny gołym okiem
Tylna część nadwozia Varianta jest stylistyczną demonstracją umiejętności związanych ze sztuką tworzenia pojazdów. Nie dziwi więc proporcjonalna linia, doskonale maskująca faktyczną i niezwykle pokaźną długość auta. Ale przyglądając się i weryfikując każdy szczegół, po chwili Golf wydaje się być bardzo klasycznym kombi. Choćby dlatego, że brakuje typowego dopieszczenia karoserii wyrazistymi przetłoczeniami. Nawet delikatnie ostrymi, lecz dobrze wyważonymi. Poza tym cała reszta jest bez zarzutu. Płynność ruchu w niemieckim wydaniu. Jak wprawna ręka trzymająca dobry ołówek coś namaluje, to wszystko musi być w porządku. Volkswagen dba o to, żeby zespół projektantów składał się z najlepszych fachowców. Efekt jest widoczny gołym okiem.
Jak jest we wnętrzu? Choć deska rozdzielcza z zegarami jest czytelna, to jednak może nas razić tworzywo, z którego została wykonana. Twarde, ale łatwe do utrzymania w czystości. Jednak klient z Polski, myśląc o kombi, bierze pod uwagę praktyczność i pakowność gatunku. Każdy pamięta czwartą generację Golfa, a może nawet jest jego posiadaczem. Niezwykle ciasnego. O dziwo! Mniej przestronnego od jeszcze starszej, trzeciej generacji. W tym przypadku niemieccy inżynierowie poszli po rozum do głowy i obecną wersję z powrotem stworzyli przestronną. Na tyle się popisali, że dzięki nisko położonej krawędzi bagażowej wyjątkowo uparty kierowca wciśnie do kufra europaletę. Choćby wypchaną batonami, ale wciśnie.
Usłyszeć ciszę
O komforcie podróżowania sztab volkswagenowskich konstruktorów również pomyślał. Bo zarówno z przodu, jak i z tyłu, wygodnie mogą przemierzać trasę wysokie osoby, choć niekoniecznie koszykarze, mający ponad dwa metry. Powiedzmy, że do 190 cm wzrostu. Kierowca? Jak zwykle ma najlepiej. Nie dość, że jego fotel posiada kilkupłaszczyznową regulację, to jeszcze swobodnie może posługiwać się urządzeniami pokładowymi, na przykład uprzykrzając życie współpasażerom poprzez karmienie ich swoją ulubioną muzyką. Rozmieszczenie wszelkich sterowników w Variancie jest na tyle trafione, że w fotelu kierowcy czujemy się, jakbyśmy tym samochodem jeździli już od dawna. Szczerze mówiąc, niewiele samochodów pozwala na takie odczucia.
Kolejna zaleta Golfa to wyciszenie. Tak diesel, jak i benzyna pracuje bardzo cicho. Nawet bardziej hałaśliwa jednostka TDI została poskromiona, jeżeli chodzi o decybele wdzierające się do kabiny. Z każdą nową generacją Volkswagen robi to coraz lepiej. Nic nie wibruje, nie klekocze. Tylko delikatna chrypka serwowana przez nowo opracowane jednostki diesla z Comman Railem. Dynamiczne i perfekcyjnie współpracujące niemal z każdą skrzynią biegów. Wyliczając każde "za", Variant okazuje się być dopracowanym autem pod każdym względem. Jest czym pojeździć, jest z czego być zadowolonym. 

|