Ekskluzywny magazyn - Ważne wydarzenia

Strona głównaO VIPieRedakcjaReklamaMapa stronyWydawnictwo

  

Rozmowy VIPa
Ambasadorzy
Podróże VIPa
Styl VIPa
Gadżety VIPa
Auto dla VIPa
Okiem VIPa

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter Magazynu VIP, wpisz swój adres e-mail:
  

Zobacz, jak wygląda VIP

PAWEŁ I ŁUKASZ GOLCOWIE - Crazy góral razy dwa


Należą do najbardziej znanych bliźniaków w Polsce, może obok tych rządzących. Trudno ich odróżnić, bo różnic w nich niewiele. Obaj uwielbiają kwaśnicę i rodzinną Milówkę. Oddani pracy, ale nade wszystko ceniący rodzinę. Rozmowa z Łukaszem i Pawłem Golcami

Jak to jest być bliźniakiem? Więcej było zawsze z tego korzyści czy kłopotów?
- Łukasz Golec: Zważywszy na to, że nie każdy rodzi się bliźniakiem, już samo nim bycie jest wyjątkowe i wiążą się z tym faktem bardziej korzyści niż kłopoty. Jednym z plusów jest to, że zawsze masz na kogo "zwalić" (śmiech), ale też to, że zawsze możesz na kogoś liczyć, nie mówiąc już o "podmiankach", no ale przecież my już z tego wyrośliśmy (śmiech).

Muzycznie też mają Panowie bliźniacze upodobania?
- Paweł Golec: Słuchamy różnego rodzaju muzyki: przez rock, muzykę etniczną, rdzenną góralską, jazz, pop, rock?n?roll, do muzyki klasycznej, filmowej itd. Oczywiście w związku z tym, że każdy z nas gra na różnych instrumentach, mamy też swoich ulubionych wykonawców, Łukasz trębaczy, a ja puzonistów.

W jednej z piosenek śpiewają Panowie: "Kto się ceni, ten się leni". To chyba jednak mocno przesadzone i nieprawdziwe słowa - wiele płyt na koncie Golec uOrkiestry już jest, a we wrześniu ukaże się kolejny krążek. Nie ma mowy o próżnowaniu... Jakie będzie nowe dzieło? Czy fani mogą liczyć na znak rozpoznawczy zespołu, czyli nieodłączny folk?
- P.G.: Tak, mogą liczyć. Płyta będzie różnorodna, dziarska i energetyczna, z elementami góralskimi. Teksty autorstwa naszego brata Rafała są dowcipne, optymistyczne; generalnie dużo powera, pozytywnej energii w dźwiękach i słowach.

Swoją twórczością Golec uOrkiestra dowodzi, że na umiłowaniu własnej "małej ojczyzny", odrębności językowej można zbudować sukces. Czy nagrywając pierwszą płytę spodziewali się Panowie, że muzyka nawiązująca do kultury góralskiej okaże się hitem i zawojuje rynek, a fani z wytęsknieniem będą czekać na kolejne przeboje?
- Ł.G.: Nie, nie przypuszczaliśmy. Wcześniej braliśmy udział w wielu projektach muzycznych różnych polskich artystów i widzieliśmy, ile trzeba włożyć pracy i starań, aby osiągnąć sukces, i kiedy nasz projekt stał się hitem, przerosło to nasze najśmielsze oczekiwania. Owszem, kryje się za tym praca, ale jej trudy są o tyle lżejsze, że robimy to, co lubimy najbardziej. Wychowani na tradycji i muzyce góralskiej cieszymy się, że przy okazji sukcesu możemy jeszcze krzewić kulturę .

Tak liczne nagrody, nie tylko muzyczne, lecz także za krzewienie regionalnego dziedzictwa, świadczą o tym, że twórczość Golec uOrkiestry doceniają zarówno rzesze fanów, jak i ważne osobistości, władze miast i powiatów. Czy nigdy nie pojawiła się obawa zarzutu komercjalizacji?
- Ł.G.: Nie, nigdy nie pojawił się taki zarzut. Podejmujemy w swojej twórczości różne tematy i śpiewamy o różnych rzeczach. Z naszymi piosenkami utożsamia się wielu ludzi, wiele firm i organizacji, na przykład tak jest z piosenką "Ściernisco", której słowa cytował sam prezydent Stanów Zjednoczonych George W.Bush. Podobnie jest z piosenką "Crazy is my life" czy "Do Milówki wróć". Piszemy o tym, co nam w duszy gra.

Zespół robi karierę, koncertuje, ale nie odcina się od swoich korzeni. Są Panowie znani z wychwalania rodzinnej Milówki. Nadal chętnie biorą Panowie udział w lokalnych uroczystościach, wspierając miejscową orkiestrę dętą?
- P.G.: Tak, gramy z milowiecką Orkiestrą Dętą na różnych uroczystościach, głównie kościelnych, takich jak pasterka czy rezurekcja. Robimy to z wielką przyjemnością, ponieważ gramy już w tej orkiestrze prawie 20 lat, grają w niej nasi znajomi i zawsze miło jest spotkać się i wspólnie pomuzykować.

Zespół nagrał dwie płyty z kolędami i ludowymi pastorałkami. Lubią Panowie kolędować?
- P.G.: Tak, uwielbiamy to i kolędujemy od dziecka. Jest to bardzo wdzięczny temat, bo kolędowanie w wykonaniu górali jest urokliwe i niepowtarzalne. Czas świąt Bożego Narodzenia w górach jest okresem, podczas którego odwiedza się swoich bliskich i kolęduje się od domu do domu, więc jest to dla nas okazja, aby spotkać się ze znajomymi i z rodziną.

Jedna ze wspomnianych płyt była dedykowana Ojcu Świętemu, wystąpili też Panowie podczas audiencji ze specjalnym programem dedykowanym papieżowi. Czym było dla Panów to spotkanie?
- P.G.: Kilkakrotnie mieliśmy okazję grać Ojcu Świętemu - tu w Polsce i w Watykanie. Za każdym razem było to dla nas ogromne i niezapomniane przeżycie, a szczególnie ostatnim razem w październiku 2004 roku, kiedy nasze dzieci mogły być przez Niego pobłogosławione.

Czy dziś życie Pawła i Łukasza Golców jest tak samo "crazy", jak, śpiewając, zapewniali Panowie parę lat temu?
- Ł.G.: Życie koncertującego artysty jest zawsze "crazy". Gramy 120 koncertów rocznie, pracujemy nad różnymi projektami muzycznymi, jesteśmy w studiu codziennie, ale i tak w tym wszystkim najważniejsza jest dla nas rodzina i staramy się łączyć obowiązki, które mamy względem pracy i dzieci. Nasze życie na pewno w jakimś stopniu ustabilizowało się przez to, że mamy rodziny, ale to "crazy" od czasu do czasu pojawia się, szczególnie wieczorem, kiedy dzieciaki nie chcą położyć się spać...

No właśnie, jak wygląda godzenie obowiązków zawodowych z życiem rodzinnym w klanie Golców?
- Ł.G.: Zawsze dla nas najważniejsza jest rodzina i, pomimo nienormowanego czasu pracy, staramy się tak organizować czas, aby rodzina nie była poszkodowana. Mamy ten komfort, że studio jest w domu, i przez to nie musimy nigdzie wyjeżdżać i opuszczać dzieci. Co roku tak planujemy koncerty, aby znaleźć czas na urlop i odsapnąć troszkę, święta Bożego Narodzenia są tylko dla nas i wtedy nie koncertujemy. Zabieramy też nasze dzieci na koncerty, jeśli odbywają się blisko domu.

Wychowali się Panowie w muzykalnej rodzinie, sami grają Panowie zawodowo. "Imperium" Golców się powiększa. Czy dzieci też są narażone na muzycznego bakcyla?
- P.G.: Są narażone, owszem, ale to czas pokaże, czy pójdą w ślady tatusiów. Na razie są mali: moja córka - Maja - ma 5 lat, Bartuś, syn Łukasza, ma 4 lata, ale już uczą się grać na skrzypcach i być może kiedyś przejmą pałeczkę. Najważniejsze jest jednak, aby to, czym będą się zajmowały, robiły z pasją.

Puzon i trąbka są nieodłącznymi atrybutami braci Golców na scenie. A w domu - z czym się Panowie nie rozstają?
- P.G.: Z bardzo prozaicznymi rzeczami typu telefon, laptop, dyktafon, no i oczywiście trąbka i puzon.

Znane jest Panów upodobanie do słodyczy, deklarowane w jednej z piosenek, ale nie samymi słodyczami żyje człowiek. Czy w domu króluje menu bazujące na kuchni regionalnej?
- Ł.G.: W czasie świąt typu Wielkanoc czy Boże Narodzenie pojawiają się potrawy regionalne i od czasu do czasu lubimy zjeść placki z blachy, wodzionkę, albo prażuchy czy zupę z kwacka, ale nie stanowi to codziennego menu. Natomiast kwaśnicę obowiązkowo zjadamy raz w tygodniu, bo dobrze wpływa to na nasze samopoczucie (śmiech).

Co jeszcze nadaje życiu smak? Muzyka - wiadomo, a co z inną strawą dla ducha?
- Ł.G.: Wielką frajdę sprawia nam działalność charytatywna, a konkretnie założona przez nas Fundacja Braci Golec. Od 2003 roku fundacja pomaga dzieciom uczyć się grać na różnych instrumentach w Ognisku Twórczości Artystycznej przy Gimnazjum w Milówce; oprócz tego fundacja wydała książkę, czyli coś dla ducha, pt. "Mieszczański strój żywiecki". Jest to pierwsza książka z serii "Stroje ludowe w Karpatach polskich".

Domyślam się, że rodzinnej Milówki nie chce się opuszczać, zwłaszcza przy tak śpiesznym trybie życia, ale mamy lato w pełni - może są już jakieś plany urlopowe? Jaki wypoczynek byłby tym wymarzonym?
- P.G.: W lipcu udało nam się wygospodarować parę dni urlopu, ale na taki wymarzony, czyli plaża, słońce, leżakowanie i słodkie lenistwo wybierzemy się dopiero na jesieni - po wydaniu płyty, a rodzinną Milówkę zawsze nam jest ciężko opuszczać, dlatego, kiedy zatęsknimy, to lubimy sobie zaśpiewać "Do Milówki wróć... ".

Rozmawiała Małgorzata Szefer

 

Łukasz i Paweł Golcowie przyszli na świat 19.02.1975 r. w Żywcu. Muzyka towarzyszyła im od samego początku za sprawą rodziców i rodzeństwa, szczególnie starszego brata Rafała, który założył w Milówce pierwszą rock?n?rollową kapelę i zaszczepił w braciach muzycznego bakcyla. Golec uOrkiestra, owoc muzycznego zamiłowania, powstała w 1998 r. Zespół łączy muzykę góralską z innymi gatunkami, co daje niepowtarzalny efekt, znak rozpoznawalny Golców. Zespół ma na swoim koncie wiele muzycznych nagród, m.in.: Wiktora (2000), Superjedynkę (2001), Fryderyka 1999, oraz pokaźną dyskografię: "Nieziemskie granie dla Ciebie Panie" (2005), "Golec uOrkiestra 4" (2004), "W niebo głosy" (2003), "Golec uOrkiestra 3" (2002), "Pieniądze to nie wszystko" (2001), "Święta z Golec uOrkiestrą" (2000), "Golec uOrkiestra 2" (2000), "Golec uOrkiestra 1" (1999).

Fot. Sławomir Gmaj


Magazyn VIP to: Ekskluzywne czasopismo, kluby, marki, samochody | Elegancja | Ludzie biznesu | Luksusowy magazyn | Moda gwiazd Podróże artykuły |
Polskie gwiazdy | Profesjonalne salony urody | Relacje z podróży | Stylowe wyposażenie | Światowe sławy | Turystyka i rekreacja
Copyright by VIP Polityka, Biznes, Fakty (c) 2006 - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Vega Internet Studio
Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.