 Reżyser, chcąc pokazać w swoim filmie świat, w którym rządzi pieniądz, sięga po różne produkty. W przypadku samochodów jego uwaga skupia się na markach luksusowych, jak choćby BMW i seria 7, czyli model postrzegany jako ikona niemieckiego koncernu oraz jedna z najlepiej wykonanych limuzyn na świecie
Czesław Matracki
Precyzja spasowania elementów jest tu porównywalna do chirurgicznej, a linia nadwozia zaprojektowana z najwyższą starannością, tak aby właściciel był zadowolony. Jaka naprawdę jest seria 7? Nieokiełznana, nieobliczalna, narowista i niesamowita. Od "siódemki" wręcz emanuje luksus, dostarczający kierowcy i pasażerom wielu wrażeń. Brakuje w niej tylko ogródka z basenem i sauny.
Kierowca dodatkiem do auta
Kiedy postawimy serię 7 z wczesnych lat 90. obok nowego modelu, bezgraniczna przepaść między nimi, ukazująca postęp technologii, staje się widoczna. Nowy model to w zasadzie jeżdżący komputer, który polega raczej na własnym oprogramowaniu i własnych systemach, aniżeli umiejętnościach kierowcy. Tutaj rządzi elektronika, a kierowca może poczuć się jak dodatek odpowiedzialny za to, kiedy tankować i jaki cel podróży obrać. Sama lista wyposażenia dodatkowego "siódemki" jest tak długa, że jej szczegółowemu opisowi trzeba by poświęcić kilka stron magazynu.
Stojąc na parkingu, zgniatałem w dłoni coś, co służyło do uruchomienia bawarskiej limuzyny. Na tę okazję ubrałem się w dobrze skrojony garnitur, aby przyjąć rolę biznesmena, godnego BMW 730d. Mimo że mój strój nie pochodził z najnowszej kolekcji Armaniego, to pozwalał wejść w skórę osoby, której dolega gruby portfel. Energicznie posadziłem tyłek na miękkiej skórze wyściełającej fotele "siódemki". Zrobiłem głęboki wdech i powoli zacząłem wypuszczać powietrze, rozkoszując się widokiem luksusu oferowanego przez BMW. Kocham ekskluzywne auta. One rozbudzają wszystkie moje zmysły. Ale najbardziej działają na wyobraźnię, nakazując sięgnąć do kieszeni po kupon lotto i sprawdzić wyniki ostatniego losowania. A nóż widelec się uda...? Sprawdzam i... pudło. Więc pozostaje rozkoszować się jazdą testową.
Full wypas według uznania
Zawsze intrygowały mnie nieprzyzwoicie drogie samochody. Wydaje się, że płacąc 300 tysięcy złotych za podstawową wersję BMW 730d, otrzymamy maksymalnie wyposażone auto. Błąd! Decydując się na zakup limuzyny, musimy jeszcze wybrać opcje wyposażenia, żeby wnętrze dopasować do własnego gustu. Po wstępnej kalkulacji ustaliłem, że auto, do którego wsiadłem, doposażono za około 100 tysięcy złotych. Deskę rozdzielczą, drzwi, tunel i kokpit "siódemki" zdobił jesion słojowany, należący do drewna szlachetnego. Zauważalny był również dokupiony pakiet sportowy, zawierający między innymi takie opcje, jak: skórzana tapicerka, elektryczna regulacja foteli oraz ich aktywna wentylacja z tylną kanapą włącznie. Do tego jeszcze nawigacja satelitarna Professional z 8.8-calowym kolorowym ekranem oraz system nagłośnienia HiFi Logic z trzynastoma głośnikami.
Czy luksus może być bardziej luksusowy? Czy masło może być bardziej maślane? W przypadku BMW to jest możliwe. Większość z nas pamięta, jak pod koniec 2002 roku wprowadzono do salonów nowe BMW serii 7. Auto zaprojektowane przez Chrisa Bangle'a spotkało się z ogromną krytyką. Jego ociężała stylistyka wywołała mieszane uczucia. Dlatego po trzech latach BMW poddało model stosownemu face liftingowi, aby "podnieść" jego mało zadowalającą sprzedaż. Zmieniono przód auta, nadając "załzawionym" reflektorom nowy kształt. Operacja plastyczna sprawiła, że "siódemka" nie tylko zaczęła dobrze wyglądać, lecz także lepiej się sprzedawać.
Zamienię cię na lepszy model
Jeremy Clarkson z kultowego programu "Top Gear" w jednym z odcinków zadał pytanie, dlaczego nie robi się od razu samochodów idealnych, tylko bez przerwy coś się w nich poprawia? Chodzi o marketing. Ciągłe zmiany zachęcają klienta do zmiany samochodu na nowszy model. Zupełnie jak z aparatami fotograficznymi. W jednym miesiącu dany egzemplarz posiada matrycę 15 megapikseli, ale nie ma stosunkowo dużego wyświetlacza, a już w następnym ma to, czego nie miał poprzednik. Wszystko jest jawnym robieniem nas w tak zwanego balona. Jednak biznes to biznes.
Koncern BMW w pewnym sensie działa podobnie, ale nie w kwestii silników. W tym przypadku kilka lat temu nastąpiła rewolucja. Niemiecka firma ucieka od zwiększania pojemności silnika przy zwiększaniu jego mocy. Teraz panuje tendencja odwrotna, mająca na celu zmniejszanie pojemności jednostki napędowej przy równoczesnym zwiększaniu jej mocy. Takie zabiegi pozwalają również w ograniczaniu zużycia paliwa. BMW zrobiło w tej dziedzinie milowe kroki, opracowując coraz to lepsze technologie. Niebywałe są wyniki pracy nad silnikami wysokoprężnymi. Jeszcze 10-15 lat temu diesel kojarzył się raczej z marnymi osiągami. W dodatku był głośny i bardziej szkodził środowisku. Kiedy wsiadałem do modelu 730d, nie spodziewałem się rewelacji. Co mogą zrobić z tym samochodem dwie tony masy własnej i niewielki silnik? Okazuje się, że wiele. Trzylitrówka dysponuje mocą 231 KM oraz momentem obrotowym wynoszącym aż 520 Nm. Połączona z sześciostopniową automatyczno-sekwencyjną skrzynią biegów w 7,8 sekundy rozpędza "siódemkę" do setki! To wspaniałe!
Nie ważne, co mówią inni na temat naszego samochodu. Ważniejsze są nasze odczucia. Ja czułem, że 730d można polubić za precyzyjny układ kierowniczy, zawieszenie, a także za ekonomiczny i mocny silnik. Mniej satysfakcjonująca jest cena zakupu... 


|