 Na początku lutego bieżącego roku Robert Kubica przyleciał z krótką wizytą do Polski. Było to pierwsze spotkanie Roberta z polskimi mediami od zakończeniu poprzedniego sezonu. W siedzibie BMW spędził siedem godzin na rozmowach z dziennikarzami oraz gośćmi firmy BMW. Był to jeden z 25. tzw. "Media Days" w roku. To - poza uczestniczeniem w wyścigach i testach - jeden z wielu dodatkowych obowiązków każdego kierowcy względem zespołu i jego sponsorów
Jak oceniasz swój pierwszy pełny sezon w Formule 1 w barwach zespołu BMW Sauber F1 Team?
- Dzień dobry wszystkim. Sezon 2007 był bardzo udany dla zespołu BMW Sauber. Mało kto oczekiwał i mało kto się spodziewał się takiego obrotu spraw, jakiego dokonaliśmy jako zespół pomiędzy rokiem 2006 a 2007. Sukces był ogromny, uważam, że sezon mógłby być jeszcze lepszy. Nie zmieniła się oczywiście pozycja zespołu. Trzeba pamięć, że w trakcie tego sezonu było parę problemów, jednak ciężko o tym mówić, mając na uwadze, że rozpoczął się już nowy sezon.
No właśnie. Rozpoczął się nowy sezon, masz nowy samochód. Dostąpiłeś zaszczytu wykonania pierwszych okrążeń nowym samochodem 15 stycznia na torze w Walencji. Jakie były Twoje pierwsze wrażenia odnośnie nowego modelu BMW Sauber?
- Wrażenia do dziś pozostają te same. Na pewno nowy bolid stanowi zupełnie nową technologię. Został ulepszony i unowocześniony. Zobaczyliśmy również jego wady, ale lepiej teraz niż później, podczas wyścigów. Są pewne problemy, które staramy się rozwiązać. A sama jazda wywarła na mnie nie mniejsze wrażenie, niż moje pierwsze okrążenie na torze Formuły 1. 15 stycznia był naprawdę pięknym dniem.
Wykonałeś do tej pory naprawdę dużo pracy. Z obliczeń wynika, że nowym samochodem przejechałeś już ponad 2400 km. Czy wprowadziliście jakieś zmiany w tym nowym samochodzie?
- Oczywiście tak. Zespół pracuje całą parą, ponieważ ma do rozwiązania kilka problemów, które udało nam się dostrzec podczas tych pierwszych okrążeń. Musimy sprawdzić wszystkie podzespoły, zobaczyć, czy wszystko działa tak, jak powinno. Zależy nam na niezawodności bolidu. Na dzień dzisiejszy nie spełnia on jeszcze w pełni naszych oczekiwań, ale tak jak powiedziałem wcześniej, ekipa pracuje nad tym, aby wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Celem jest, byśmy mogli zrównać się z zasadniczą czołówką Formuły 1, a przynajmniej powtórzyć wyniki, jakie osiągaliśmy w ubiegłym roku.
W tym roku będziemy mogli oglądać aż trzy wyścigi na torach ulicznych. Myślę, że Cię to cieszy...
- Tak, na pewno czeka na mnie do pokonania parę takich torów. Jednak należy pamięć, że te nowo powstałe tory w Walencji i Singapurze nie są już typowymi torami ulicznymi. Powstały bowiem poza budynkami i barierami miasta, są zatem dużo bezpieczniejsze od tych słynnych ulicznych w Monako czy Macau, gdzie margines na błąd jest minimalny. Te tory będą dużo łatwiejsze do pokonania, będzie można dać z siebie więcej. Standardowe tory uliczne są bardzo niebezpieczne i nie można do końca rozwinąć skrzydeł ze względu na bezpieczeństwo zarówno własne, jak i widzów.
Na jednym z takich torów, tj. w Singapurze, odbędzie się bardzo ważny, nocny wyścig. Jak się na to zapatrujesz?
- Tak naprawdę do dnia dzisiejszego nie wiadomo jeszcze, jak to będzie wyglądać. Pozostaje to wciąż wielka zagadką. Dla nas - kierowców - nie będzie jednak dużej różnicy, ponieważ organizatorzy zrobią wszystko, by było to dla nas jak najbardziej bezpieczne, by oświetlenie było wystarczające, aby zapewnić nam dobrą widoczność. Problemy mogą pojawić się wówczas, gdy nie dopisze nam pogoda; deszcze i mgła nie sprzyjają jeździe, a sztuczne oświetlenie nie zawsze spisuje się tak, jak powinno.
Podczas ostatniego dnia testów w Barcelonie była też okazja pojeżdżenia na mokrej nawierzchni. Jak w tych warunkach spisuje się nowy bolid?
- Trudno powiedzieć, ponieważ po raz pierwszy od dawna jeździłem na takiej nawierzchni. Na pewno trzeba było umieć dużo sprawniej zapanować nad bolidem. Takie warunki pogodowe wymagają od kierowcy naprawdę ogromnych umiejętności. W porównaniu do ekstremalnych warunków, jakie miały miejsce rok temu w Japonii - do mety dojechało tylko kilka bolidów - samochód spisywał się, ku mojemu zaskoczeniu, naprawdę dobrze.
Od tego roku masz nowego inżyniera wyścigowego. Współpracowałeś z nim już podczas testów w Walencji i Barcelonie. Powiedz, kto to jest, i może w skrócie przybliż nam, na czym polega współpraca pomiędzy zawodnikiem-kierowcą a inżynierem? Dlaczego to stanowisko jest tak szczególnie ważne?
- Inżynier jest osobą, która tak na dobrą sprawę jest zawsze najbliżej kierowcy. W moim odczuciu jest on moimi oczami w boksie, podczas gdy ja jestem na torze. To on daje pewne sugestie innym inżynierom i projektantom, ma duży wpływ na ustawienia bolidu. Mój nowy inżynier to Antonio Cuquerella, Hiszpan, który wcześniej był w zespole Super Aguri.
Jesteś znany z tego, że bardzo szybko przystosowujesz się do nowego, nieznanego ci wcześniej toru. Powiedz nam jak to robisz, jak przygotowujesz się do startu w takim wyścigu?
- Powiem tak: ogólnie nie jest ważne, by jak najszybciej jechać te pierwsze okrążenia. Najważniejsze jest właśnie poznanie nowego toru i oswojenie się z nim. Można wtedy skupić się na doszlifowaniu wszystkich parametrów i zastawów. Dopiero później zaczyna się walka z czasem.
Kierowcy Formuły 1 to bardzo zajęci ludzie. Powiedz nam, czy udaje się Wam jednak znaleźć chwilę na moment jakiegoś relaksu, odpoczynku. Czy jest miejsce na przyjaźnie pomiędzy zawodnikami?
- Niestety to prawda. Mamy bardzo mało czasu dla siebie. Cały czas coś się dzieje. Każdy dzień jest ściśle wypełniony obowiązkami, także na nudę nie narzekamy. A kiedy już pojawia się chwila odpoczynku, jesteśmy tak zmęczeni, że najchętniej nie robilibyśmy nic. Moje relacje z innymi kierowcami są dobre, raczej nie ma takiego, do którego żywiłbym jakąkolwiek niechęć. Z jednymi rozmawiam więcej, z innymi mniej. Natomiast najlepszym kolegą jest dla mnie Fernando Alonso z zespołu Renault.
I już na zakończenie. W ubiegłym roku, w swoim pierwszym pełnym sezonie Formuły 1, zająłeś znakomite 6. miejsce i uzyskałeś 39 pkt., a wraz z zespołem tytuł wicemistrza świata. Jakie cele stawiasz sobie na ten rok?
- Cel jest prosty i zawsze taki sam, jak co roku: równa i jak najszybsza jazda przez cały sezon. W tej chwili muszę skupić się na pracy i na tym, co potrafię robić najlepiej, a potem przyjdzie czas na wyniki.
Wysłuchał Jarosław Adkowski
Fot.: Jerzy Pawłowski/Studio 93
Grand Prix Australii
- L. Hamilton (W. Brytania/McLaren Mercedes)
- N. Heidfeld (Niemcy/BMW Sauber)
- N. Rosberg (Niemcy/Williams)
Grand Prix Malezji
- K. Räikkönen (Finlandia/Ferrari)
- R. Kubica (Polska, BMW Sauber)
- H. Kovalainen (Finlandia/McLaren Mercedes)
Klasyfikacja MŚ kierowców (po 2 z 18 eliminacji)
- L. Hamilton 14 pkt
- K. Räikkönen 11 pkt
- N. Heidfeld 11 pkt
- .......
- R. Kubica 8 pkt



< Erich Papke, prezes BMW Polska
|