 Z Polityki wyleciał za nieróbstwo, za to w "Playboyu" święci triumfy. Już piąty rok zasiada w fotelu naczelnego "Playboya". Z tej okazji zrobił badania znanych Polek i Polaków: "Z kim na kolację?"",Z kim do łóżka?", a "Z kim do ślubu?"
W tym roku kończy Pan czterdziestkę. Dla mężczyzny to przełom?
- Nie, ja powoli dojrzewam. Kiedy kończyłem 30 lat, rzeczywiście tak myślałem. Mówiłem: "Kurdę, kończy się młodość". Ale tak naprawdę bardziej to sobie wmawiałem niż czułem. Zabawne, dotarło to do mnie - bo na co dzień się nad tym nie zastanawiam - kiedy kolorowe gazety, pisząc o kimś, podają wiek w nawiasie: najpierw 36, potem 37, 38... A na początku tego roku było coś w "superaku", że mam czterdziestkę. Mówię: "A, żesz cholera...".
Więc jednak przełom?
- Są różny etapy. Kiedyś gadałem o tym z moim kumplem, z którym chodziłem do przedszkola, liceum i do dziś trzymamy się razem. Obaj jesteśmy kibicami. Kiedy jeszcze nie mieliśmy trzydziestki, powiedział do mnie: "Marcin, zobacz, nasi rówieśnicy są już piłkarskimi emerytami". A w tej chwili osiągnęliśmy wiek, kiedy ta teza jest jak najbardziej prawdziwa. Oczywiście poza wyjątkami potwierdzającymi regułę, jak Paolo Maldini - chyba jest z mojego rocznika. Kiedyś Roger Mila grał, mając 41 lat. Bez przesady, nie udaję, że mam 20 lat, ale z drugiej strony, banał nad banały, liczy się stan ducha. Mam świadomość, że w tym roku kończę czterdziestkę. Pamiętam, ile mam lat, ale jakoś mnie to nie rusza.
Nie nasuwają się żadne refleksje?
- Nie jestem specjalnie refleksyjnym typem. Nie zastanawiam się, nie roztrząsam, czy dobrze zrobiłem, czy nie. Podjąłem decyzję? Trudno, podjąłem. Wychodzę z założenia, że dobrze jest jak jest. Musiałyby przydarzyć mi się straszne rzeczy, ale na razie nic takiego nie miało miejsca, a nawet jeśli, wychodzę z założenia, że wszystko czemuś służy.
Czemu w takim razie służył finał pracy w "Polityce"?
- Raczej nauczka niż finał, bo wyleciałem z pracy, ale potem zostałem ponownie przyjęty. A wyleciałem w połowie lat 90. za nieróbstwo. Wtedy "Polityka" przechodziła z dużej płachty do formatu, jaki ma dzisiaj. Miałem pisać bodajże okładkowy tekst do trzeciego numeru i nawaliłem. Zabalowałem, nie oddałem na czas... Naczelny dostał ataku szału, bo to nie był pierwszy raz. Postawiono mi warunek, że jeżeli jako współpracownik będę pisał na czas, rozważą ponowne przyjęcie, ale ja już miałem inne plany - podróż do Afryki. Mimo to przyjęli mnie po powrocie - podobały się im teksty, które pisałem.
Co było Pana mocną stroną, kartą przetargową?
- Dwie rzeczy. Chyba zdolność empatii. Potrafiłem wczuwać się w różne sytuacje i to nawet bardzo odległe. Nie mówię tu nawet o egzotycznych sprawach, jak korespondencje wojenne czy reportaże w innych krajach. Pisząc o politykach, za którymi nie przepadałem, próbowałem zrozumieć ich sposób myślenia. A drugie, i to mam do dzisiaj, zamiłowanie do paradoksu i absurdu. Wyszukiwanie we wszystkim czegoś zaskakującego. Uwielbiałem dogrzebywać się jakichś rzeczy w czymś, co na pierwszy rzut oka wygląda w porządku.
Drugiego dna?
- Tak. I, a propos wieku: człowiek cały czas czegoś się uczy. Pewne rzeczy, które robiłem kiedyś, teraz nie miałyby miejsca.
Na przykład?
- Na przykład myślę o przyszłości. W zeszłym roku po raz pierwszy kupiłem mieszkanie. Przez wszystkie lata wynajmowałem. Nie przejmowałem się, gdzie mieszkam i jak mieszkam. Naliczyłem do dzisiaj między 15 a 20 miejsc. Dopiero na początku tego roku otworzyłem kartony, które spakowałem w 1993 czy 1994 roku. One tak wędrowały ze mną przez kolejne mieszkania. A teraz, kiedy znajomi wiedzą, że mam swoje lokum, dzwonią i przypominają, że zostawiłem u nich jakiś karton z książkami jeszcze w latach 90... To takie banalne rzeczy.
A na płaszczyźnie zawodowej? Gwiazdy stroją fochy?
- Ostatnio mieliśmy taką sytuację ze znanym nazwiskiem. Rozmawialiśmy z panią przez kilka miesięcy. Miała masę zastrzeżeń do umowy. I tak zmiany, zmiany, zmiany... i dzień przed sesją, kiedy fotografka przyleciała specjalnie z Nowego Jorku, zrezygnowała ze zdjęć. A mieliśmy już wszystko: kasę oraz wynajętą załogę i ekipę. Innym razem zrobiliśmy eksperyment z fotografem. Widzieliśmy jego piękne zdjęcia, a kiedy zrobił dla nas, wyszła tragedia. Bogu dzięki, że fotografowana kobieta była na tyle zrelaksowana, że kiedy jej powiedzieliśmy: "Sorry, schrzaniliśmy zdjęcia, czy byłabyś tak miła i pozowałabyś jeszcze raz?", spodziewałem się, że dostaniemy wałkiem po głowie, a ona była bardzo w porządku i powiedziała "ok". Mieliśmy też sesję zimą na Jamajce, żeby było pięknie. A na Jamajce były akurat huragany i deszcze. Kiedy oglądaliśmy te zdjęcia, wyglądały jakbyśmy je robili w Radomiu pod lasem.
Kiedyś powiedział Pan, że sposób na zdobycie kobiety to mieszanka poczucia humoru z cynicznym romantyzmem. Co to znaczy?
- Generalnie uważam, że poczucie humoru działa na inteligentne kobiety. Mężczyzn również. Nigdy nie mógłbym wytrzymać z głupią kobietą, ani z pozbawioną poczucia humoru. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Ale dotyczy to również mężczyzn. Mam wrażenie, że moi znajomi są kumaci. A jeśli chodzi o kobiety: raz to poczucie humoru, dwa to jakaś osobowość w sensie zarówno używania mózgu, jak i osiągnięcia czegoś w życiu. Najgorsze są mdlejące księżniczki, którymi mam się zachwycać tylko dlatego, że są. Cyniczny romantyzm? Romantyzm nie jest zły, tylko na zasadzie wzdychania można się porzygać z nudów.
Więc jak wygląda nienudny romantyzm?
- Z jednej strony, żeby było romantycznie, a z drugiej cynicznie. I tak pewnie postępuje trzy czwarte mężczyzn na świecie. Humphrey Bogart w wersji "casablanca" był i romantyczny, i cyniczny. To byli najfajniejsi bohaterowie filmowi.
Czyli chodzi o to, żeby nie dogonić króliczka?
- Nie no, kiedyś to... Chyba, że człowiek wybiera całe życie w samotności. Ale nawet jak się dogoni tego króliczka, warto tak ułożyć sobie życie, żeby cały czas było napięcie i coś się działo.
W życiu Hugh Hefnera, założyciela "Playboya", cały czas jest napięcie. Spotkał się Pan z nim w końcu, bo różne plotki krążą na ten temat?
- Raz.
Jak wyglądało spotkanie?
- To było takie "Hello". "Hello, my name is Marcin".
Najpierw zaklinał się Pan, że będzie w "Playboyu" dwa lata, a tymczasem w czerwcu mija pięć lat. Jakaś radykalna decyzja?
- Nigdzie się nie wybieram.
A pozostałe plany zawodowe?
- Nie mam planów. Naprawdę. Biorę, co los przyniesie. Niczego w życiu nigdy nie planowałem.
Warto dać się ponieść fali?
- Tak. Ja tak uważam. Jakiś czas temu, w "Przekroju" ukazał się wywiad Najsztuba z Lisem. Piotrek powiedział, że można dobrze przeżyć życie bez celu. Ja nie mam żadnego. Nie mam celów... Nie mam planów... Nigdy nie miałem. Fala przychodzi, a wraz z nią decyzja jak u surfera: wskoczyć na falę czy nie? Czasem wskakuję, czasem nie. Jak na razie taktyka się sprawdza.
Rozmawiała Anna Laszuk
Fot. Playboy/Krzysztof Opaliński
MĘŻCZYŹNI
Z kim na kolację?
- Doda
- Grażyna Torbicka
- Anna Mucha
- Anna Przybylska
- Kasia Cichopek
- Agnieszka Włodarczyk
- Otylia Jędrzejczak
- Weronika Rosati
- Kinga Rusin
- Natasza Urbańska
- Martyna Wojcechowska
- Jolanta Kwaśniewska
- Monika Olejnik
- Alicja Bachleda-Curuś
- Magda Mołek
Z kim do łóżka?
- Doda
- Anna Mucha
- Anna Przybylska
- Kasia Cichopek
- Grażyna Torbicka
- Agnieszka Włodarczyk
- Weronika Rosati
- Katarzyna Figura
- Edyta Herbuś
- Natasza Urbańska
- Kinga Rusin
- Joanna Brodzik
- Renata Dancewicz
- Danuta Stenka
- Jolanta Kwaśniewska
Z kim do ślubu?
- Kasia Cichopek
- Anna Mucha
- Anna Przybylska
- Kinga Rusin
- Grażyna Torbicka
- Agnieszka Włodarczyk
- Ola Kwaśniewska
- Natasza Urbańska
- Joanna Brodzik
- Jolanta Kwaśniewska
- Doda
- Weronika Rosati
- Monika Brodka
- Danuta Stenka
- Martyna Wojciechowska
KOBIETY
Z kim na kolację?
- Artur Żmijewski
- Maciej Zakościelny
- Krzysztof Ibisz
- Michał Żebrowski
- Piotr Rubik
- Paweł Deląd
- Paweł Małaszyński
- Mariusz Pudzianowski
- Bogusław Linda
- Piotr Adamczyk
- Kuba Wojewódzki
- Marek Kondrat
- Maciej Stuhr
- Roman Polański
- Szymon Majewski
Z kim do łóżka?
- Artur Żmijewski
- Michał Żebrowski
- Maciej Zakościelny
- Paweł Deląg
- Paweł Małaszyński
- Krzysztof Ibisz
- Mariusz Pudzianowski
- Krzysztof Hołowczyc
- Bogusław Linda
- Paweł Wilczak
- Maciej Stuhr
- Michał Wiśniewski
- Donald Tusk
- Piotr Rubik
- Kuba Wojewódzki
Z kim do ślubu?
- Artur Żmijewski
- Maciej Zakościelny
- Krzysztof Ibisz
- Paweł Małaszyński
- Michał Żebrowski
- Paweł Deląg
- Piotr Rubik
- Mariusz Pudzianowski
- Maciej Stuhr
- Paweł Wilczak
- Radek Sikorski
- Bogusław Linda
- Krzysztof Hołowczyc
- Zbigniew Zamachowski
- Tomasz Kot
Badania zostały przeprowadzone przez Milward Brown SMG/KRC dla Playboya na reprezentatywnej grupie 999 osób. Błąd statystyczny wynosi +/-3%.


|